Dinozaury rocka i generacja apek

Grupa Korn zdecydowała się promować, używając awatarów
mat. pras.

Awatary gwiazd w grach komputerowych, interakcje z fanami, coraz krótsze przeboje to przyszłość rynku muzycznego.

Zanim muzyczny sezon rozpocznie się wielkimi premierami, eksperci głowią się nad tym, jakie tendencje zagwarantują największe zyski. Kto w tym roku zastąpi na listach przebojów zeszłorocznego debiutanta rapera Lil Nas X? Za kilkadziesiąt dolarów wypożyczył beat w skandynawskim serwisie i na jego podstawie wyprodukował przebój „Old Town Road”, w którego kolejnej wersji wystąpił gwiazdor country Billy Ray Cyrus, ojciec Miley.

Ten największy światowy hit 2019 r. otrzymał w niedzielę dwie Grammy i przyniósł artyście w pół roku 4 mln dolarów.

Zaśpiewaj w grze

Najłatwiej być sceptykiem i twierdzić, że jedyną zasadą jest brak dającej się przewidzieć jednej recepty na sukces. Potwierdza to ruch w takich sieciowych kanałach jak YouTube. Jeszcze niedawno najpopularniejszy był tam PewDiePie, czyli Szwed Felix Kjellberg, ale ostatnio zdetronizowała go firma z Indii T-Series.

Azjatycki ekspert Cherie Hu uważa, że następny miliard nowych odtworzeń streamingowych nie będzie wygenerowany w Europie i Stanach Zjednoczonych, lecz w Azji i Ameryce Południowej.

Ceniony bloger Sean McCauley na portalu Octiive sugeruje początkującym, by bardziej niż o kontrakty z firmami fonograficznymi starali się o umowy z producentami gier komputerowych. Potwierdza to przykład amerykańskiego producenta i didżeja Marschmello.

CZYTAJ TAKŻE: AI dostosuje muzykę Björk do… pogody i ciśnienia

Debiutował w portalu SoundScape zarówno w realnej, jak i wirtualnej rzeczywistości, ukrył twarz za hełmem z emotikonami. Ma na koncie płyty, udział w festiwalach muzyki elektronicznej, ale jego największy sukces to koncert transmitowany z pośrednictwem gry „Fortnite”. Obejrzało go 10 milionów fanów.

Tej drogi promocji, a także zarabiania na życie, próbują już największe gwiazdy rocka. Grupa Korn wyprodukowała awatary do gier „AdventureQuest 3D” oraz „AdventureQuest Worlds”, a potem dała minikoncert „na żywo”. Premiera gry została powiązana z wydaniem płyty „The Nothing” oraz zlinkowana z portalami sprzedającymi bilety na nadchodzące tournée, na które bilety nie są wirtualne i trzeba za nie konkretnie zapłacić.

Show Marschmello widziało w grze komputerowej 10 mln fanów
mat. pras.

Muzyczne gwiazdy garną się do świata gier wideo, ponieważ ten rynek przyniósł w zeszłym roku około 150 mld dol. zysku, zaś rynek muzyczny był wart ledwie 20 mld dol. Fonografia walczy o zachowanie status quo, zaś rynek gier wideo urósł przez dwie ostatnie dekady siedmiokrotnie.

Skorzystały na tym także gwiazdy rocka. Aerosmith miał zarobić na grze „Guitar Hero” więcej niż na jakiejkolwiek płycie. Nawet Paul McCartney stworzył muzykę do gry „Destiny”. Każda piosenka wykorzystana w grze piłkarskiej „FIFA” może liczyć na miliard odtworzeń.

Nowe aplikacje

Zwłaszcza w młodym pokoleniu interaktywną formę będzie miała relacja między fanami a gwiazdami. Dobrym przykładem jest TikTok, aplikacja mobilna umożliwiająca tworzenie i udostępnianie krótkich materiałów wideo, stworzona przez chińską firmę ByteDance w 2016 r.

Co ciekawe, w 2010 r. singlem o tej nazwie, który stał się amerykańskim hitem roku, debiutowała Kesha, używając programu do korekty głosu Auto-Tune. Dziś poprawić lub zmienić można prawie wszystko, a dzięki wielu wersjom językowym TikTok ma na świecie ponad 500 mln użytkowników.

CZYTAJ TAKŻE: Dwucyfrowy wzrost sprzedaży muzyki. Napędza streaming i polscy twórcy

Duża część produkcji to dziecinada, ale zarobkami nie pogardziliby dorośli: najlepsi tiktokerzy inkasują do 150 tys. dol. rocznie. To właśnie poprzez TikTok Lil Nax X wylansował „Old Town Road”.

„Platformy internetowe, takie jak TikTok, zmieniły relacje między wykonawcami a publicznością – zauważał Ludovic Hunter-Tilney na łamach „Financial Times”. – Tworzenie memów i osobistych filmów z ulubionych piosenek podkreśla performatywne aspekty bycia fanem. Tak jak streaming zakłócił tradycyjne sposoby posiadania muzyki, tak TikTok prowokuje pytanie, do kogo należą utwory: artysty wykonawcy czy twórcy memów?

Zmieniać się będzie rola firm fonograficznych. Dzięki pieniądzom zarobionym w internecie wykonawcy posiadający kiedyś status ledwie amatorów bądź co najwyżej debiutantów mogą pozyskać relatywnie duże środki na założenie własnej firmy i sprzedawanie własnych nagrań pod autonomiczną marką.

Tak jak streaming zakłócił tradycyjne sposoby posiadania muzyki, tak TikTok prowokuje pytanie, do kogo należą utwory: artysty wykonawcy czy twórcy memów?

Pojawią się kolejne nowe programy, które coraz młodszym ludziom, nieumiejącym grać na tradycyjnych instrumentach, umożliwią tworzenie nowej elektronicznej muzyki. Billie Eilisch, która w niedzielę zdominowała galę Grammy, pierwszy singiel wypuściła do sieci, mając 15 lat. Gdy w grudniu skończyła 18 lat, miała na koncie 4,5 mln sprzedanych w rok albumów. Z kolei duński producent Young Kio stworzył bit znany z hitu „Old Town Road”, gdy miał lat 16. Teraz ma kontrakt z dużymi wydawcami, współpracuje z raperami Lil Pump i Rico Nasty.

Clapton jest jeden

Kolejnym trendem ma być dalsze skracanie długości nagrań. Ci, którzy widzieli film „Bohemian Rhapsody” o grupie Queen, pamiętają scenę kłótni Freddiego Mercury’ego z producentem żądającym, by utwór trwał trzy minuty, bo nie zagra go żadna stacja radiowa.

Freddie postawił na swoim i wylansował megahit, choć w czasie, gdy królowały radia komercyjne, najbardziej popularnym formatem był przebój niedłuższy niż trzyminutowy. Teraz, według najnowszych badań, aż połowa młodych słuchaczy nie włączyła samodzielnie radia, a internet nie jest medium, które pielęgnuje cierpliwy odbiór, tylko atakuje licznymi bodźcami. Dlatego utwór krótszy ma większą szansę na wysłuchanie do końca.

Ma to zresztą precedens w tradycyjnej fonografii. Gdy na początku XX wieku pojawiły się płyty odtwarzane w tempie 78 obrotów na minutę – mieściły się na nich dwuminutowe kompozycje. Także singiel grany w tempie 45 odtworzeń na minutę w czasie eksplozji rock and rolla mieścił zazwyczaj trzyminutowe piosenki. Ale „Hit The Road Jack” Raya Charlesa trwa minutę pięćdziesiąt osiem sekund, tyle co „Summertime Blues” Eddiego Cochrana.

Beatlesi nagrali „I Feel Fine” w dwie minuty dziewiętnaście sekund, „Help” trwa niespełna dwie minuty, zaś „Come On” The Rolling Stones – minutę czterdzieści osiem sekund. Nic dziwnego, że w serwisie Spotify są już listy piosenek „Short Is Sweet”. Ma to aspekt finansowy: krócej trwająca kompozycja pozostawia niedosyt większy niż dłuższa i ma większą szansę na ponowne odtworzenie, czyli tantiemy.

Równolegle kwitł będzie na szczęście tradycyjny rynek koncertowy, jednak dostęp do niego będzie coraz droższy, tak jak do śniegu. Obrazuje to tegoroczne letnie tournée Erica Claptona: bilety kosztują od 200 euro, ale bogów gitary, którzy nie używają „apki”, jest przecież niewielu. Z kolei za występ Queen z Adamem Lambertem trzeba zapłacić 200 funtów.

Młodzież też umie przywdziać maskę seniorów, co pokazuje w teledysku „Dance Monkey” Australijka Tones And I. Jej hit króluje na świecie od 13 tygodni. Piosenka ma już na YouTubie 600 mln odtworzeń.

Mogą Ci się również spodobać

Instagram ogranicza dostęp dzieciom. Absurdalny sposób

Firma pod hasłem obrony najmłodszych użytkowników zabrania tworzenia kont dzieciom młodszym niż 13-letnie. Instagram ...

Przemysł 4.0 idzie jeszcze dalej

Technologie takie jak internet rzeczy, rozszerzona rzeczywistość czy sztuczna inteligencja coraz odważniej wkraczają także ...

Uber zaskakuje. Wprowadzi usługi w abonamencie

Amerykański startup, który zrewolucjonizował branżę przewozową i sposób poruszania się po mieście, szykuje się ...

Pakiet medyczny dla psa? Warszawski startup wywęszył okazję

Sławomir Wiatr zbudował innowacyjny biznes z myślą o zwierzętach. Chce rozwijać m.in. teleweterynarię wspartą ...

Sex-robot jednak dostanie prestiżową nagrodę

Startup od sex robotów dostanie nagrodę. Władze największych na świecie targów elektroniki konsumenckiej CES ...

Dziś Apple odkryje karty. Jakim sprzętem zaskoczy tym razem?

Co roku we wrześniu Apple prezentował kolejną serię iPhone’ów, ale teraz może być inaczej. ...