Nowe przepisy uderzą w biznes na hulajnogach

Tysiące użytkowników zainstalowało już odpowiednie aplikacje i skorzystało z usług wypożyczenia e-hulajnóg.
Shutterstock

Segwaye, trójkołowce, tandemy i profesjonalne jednoślady nie spełnią wymogów nowej ustawy. Co więcej, część pojazdów nie będzie mogła poruszać się po centrach miast – alarmują eksperci.

Resort infrastruktury postanowił uregulować nie dostrzegane dotąd przez prawo tzw. Urządzenia Transportu Osobistego (UTO), chodziło m.in. o względy bezpieczeństwa. To efekt niezwykłej popularności elektrycznych hulajnóg i różnego rodzaju niewielkich pojazdów zasilanych w ten sposób – monocykli, deskorolek i hoverboardów. Eksperci alarmują jednak, że opublikowany w minionym tygodniu projekt ustawy Prawo o ruchu drogowym zamiast tworzyć ramy do rozwoju tego alternatywnego dla aut czy rowerów środka transportu, stanie się hamulcem dla całej dynamicznie rosnącej branży UTO.

Brak wizji przyszłości

W opublikowanym w środę projekcie wprowadzono zapisy o dopuszczalnych wymiarach i wadze tych urządzeń. Wskazują one, że UTO ma mieć maksymalnie 90 cm szerokości, 125 cm długości i masę do 20 kg. A to – jak przekonują eksperci – zablokuje wprowadzanie na rynek nowych maszyn. Chodzi m.in. o dłuższe elektryczne tandemy (jak ustaliliśmy taki jeździk w planach wdrożeniowych miał jeden z operatorów sieci wynajmu hulajnóg w Polsce), a także szersze różnego rodzaju trójkołowce czy cięższe, ale bardziej stabilne i bezpieczniejsze pojazdy, w tym m.in. popularne Segwaye.

Zgodnie z planowanymi regulacjami te ostatnie pojazdy, chętnie wykorzystywane m.in. przez ochroniarzy w centrach handlowych, nadal będą mogły być używane w takich placówkach, czyli poza drogami publicznymi. Ale nie dotyczy to już coraz popularniejszych w polskich miastach wypożyczalni Segwayów dla turystów. – Obecnie przygotowywane przepisy, regulujące m.in. hulajnogi elektryczne, powinny przede wszystkim skupiać się na długoterminowej wizji rozwoju rynku tzw. mikromobilności. Jeszcze rok temu nikt z nas sobie nie wyobrażał mężczyzny ubranego w garnitur, przemierzającego ulice na e-hulajnodze, a dziś to nie zaskakujący nikogo widok – mówi Jakub Michałowski, public policy manager w polskim oddziale firmy Bird.

CZYTAJ TAKŻE: Uber zaskakuje. Wprowadzi usługi w abonamencie

Jak podkreśla, rynek hulajnóg nieustannie się rozwija, dlatego ważne jest, by nadążać za ciągłymi zmianami technologicznymi. – Biorąc pod uwagę, jak szybko hulajnogi weszły do Polski i jak szybko rozrósł się ten sektor, musimy mieć na uwadze, że za rok, dwa lata na ulicach może pojawić się nowy pojazd, kolejne alternatywne rozwiązanie, którego dziś nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Istotne jest więc, aby obecnie formułowane przepisy brały pod uwagę szeroką i długoterminową wizję – przestrzega Michałowski.

Ekspertom nie podoba się też planowane ograniczenie prędkości UTO do 25 km/h. Marek Tokarewicz, przedsiębiorca w branży e-hulajnóg, współtwórca firmy Zwinne Miasto, rozumie, że chodzi o bezpieczeństwo, ale jednocześnie przekonuje, że najbardziej zagorzali fani UTO, którzy jeżdżą nimi codziennie kilkadziesiąt kilometrów, mają szybszy sprzęt, a przy tym są grupą świadomych użytkowników. – To na pewno nie oni będą generowali większość wypadków. To im natomiast ustawodawca chce zabrać możliwość korzystania z UTO oferujących dobre parametry jezdne – tłumaczy Tokarewicz, cytowany przez branżowy serwis SmartRide.pl.

Spore ograniczenia

Zbigniew Domaszewicz ze SmartRide, współtwórca pierwszego kompleksowego raportu o współdzielonej mikromobilności w Polsce, sugeruje, że przepisy mogłyby wprowadzać dwie kategorie urządzeń transportu osobistego. – Jedna to lekkie UTO, takie jak np. popularne hulajnogi współdzielone, służące głównie do pokonywania krótkich odcinków w mieście. Druga to UTO cięższe, obejmujące droższy i mocniejszy sprzęt wyższej jakości, uregulowany z większymi obostrzeniami, np. bez prawa jazdy po chodnikach – wskazuje nasz rozmówca.

CZYTAJ TAKŻE: Zhakowane hulajnogi stały się wulgarne

Takie pojazdy służą dziś już grupie profesjonalnych użytkowników do regularnych podróży na dalsze dystanse, zamiast samochodu. – Ich arbitralne wycinanie w projekcie ustawy nie jest dobrym pomysłem, tym bardziej, że gros problemów, o jakich słychać w miastach w związku z e-hulajnogami, wywołują użytkownicy okazjonalni, mało doświadczeni w poruszaniu się takimi jednośladami – przekonuje Domaszewicz. I zaznacza, że żaden z głośnych ostatnio wypadków nie miał związku np. ze zbyt mocnymi parametrami sprzętu.

Do tej pory hulajnogi nie były dostrzegane przez prawo. Zgodnie z przepisami traktowano je jak pieszego – mogły poruszać się tylko po chodniku. Dzięki nowym regulacjom zyskają podobny status jak rower – będą jeździć po ścieżkach, a w niektórych przypadkach również ulicą. Jednak i tu są pewne nieścisłości. W serwisie Transport-publiczny.pl zwracają uwagę, że ustawa zabrania poruszania się po drogach, gdzie prędkość dopuszczalna jest powyżej 30 km/h, na których nie ma infrastruktury rowerowej i chodnika szerszego niż 2 m. A to – wedle Mikołaja Pieńkosa z warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich – oznacza, że na długich odcinkach ulic w centrum miasta hulajnogi w ogóle nie mogłoby jeździć.

CZYTAJ TAKŻE: Amerykański potentat wjeżdża na hulajnogach do Polski

Na razie projekt ustawy znajduje się w Rządowym Centrum Legislacji. Konsultacje publiczne potrwają do 9 września. Jeśli przepisy zostaną uchwalone w ciągu paru miesięcy, mogłyby wejść w życie z początkiem 2020 r. Większość ekspertów i przedstawicieli branży, abstrahując od szczegółowych rozwiązań, jak właśnie ograniczenia wymiarów, czy osiągów hulajnóg, proponowane regulacje ocenia jednak dobrze. Mariusz Banaś, adwokat w Deloitte Legal, przekonuje, iż regulacje dotyczące tego środka lokomocji są niezbędne. – E-hulajnogi bez wątpienia są wygodne i szybkie, jednak niedoświadczony użytkownik może mieć więcej problemów niż radości z jazdy nimi, zwłaszcza, gdy nie zachowuje środków bezpieczeństwa. Hulajnogi bez stacji dokujących, pozostawiane na chodnikach, tworzą zaś tor przeszkód dla pieszych – komentuje Banaś.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Tencent Music wchodzi na giełdę

Spółka oferująca muzykę w streamingu sprzedała akcje po 13 dol. za walor. W efekcie ...

Zbliża się wojna Samsunga z Apple na flagowce

Mimo spadku sprzedaży smartfonów firmy szykują premiery nowych flagowców Apple ma w 2019 r. ...

Świnka Peppa sprzedana za 4 mld dolarów

Aż 4 mld dol. zapłaci za spółkę eOne, właściciela głównie praw do wizerunku tej ...

Piotr Guział trafił do Exatela

Ministerstwo Obrony Narodowej zapełniło wakat w radzie nadzorczej Exatela, kontrolowanego przez państwo operatora świadczącego ...

IKEA idzie w internet

Koncern ogłosił plan globalnej transformacji. Stawia na mocniejszą obecność w kanale internetowym, który daje ...

Skargi na Google. Wiedzą o nas zdecydowanie za dużo

Fundacja Panoptykon złożyła do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych skargi przeciwko IAB i Google. ...