Taksówkarze zablokują Warszawę. Powód? Uber

Bloomberg

Rząd wyciąga rękę do operatorów aplikacji przewozowych. Branża taxi burzona. Taksówkarze zamierzają protestować aż do skutku.

Po dwóch latach prac nad budzącym kontrowersje projektem ustawy o transporcie rząd przyjął ostatecznie dziesiątą wersję tych regulacji. Trudno jednak mówić o kompromisie. Uber wskazuje, że przepisy w tym kształcie ograniczą rynek przejazdów tylko do taksówek, z kolei tradycyjne korporacje taksówkowe grożą największym protestem w historii. Już w najbliższy poniedziałek zablokują ulice Warszawy.

– Tym razem nie będzie to akcja jednodniowa, będziemy protestować do skutku – mówi „Rzeczpospolitej” jeden z kierowców Ele Taxi.

Zadowolone mytaxi i iTaxi

Przyjęty we wtorek projekt nowelizacji ustawy o transporcie, przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury, przez ekspertów oceniany jest jako koncyliacyjny. – Udało się w nim wypracować chyba jedyny możliwy w tej chwili konsensus – tłumaczy nam Arkadiusz Pączka, dyrektor Centrum Monitoringu Legislacji Pracodawców RP. – Po długotrwałym procesie przygotowywania tego projektu widzimy, jak bardzo prawo nie nadąża za innowacjami. Udało się jednak wypracować możliwie najlepsze rozwiązanie, które uwzględnia to, co się dzieje na rynku, czyli obecność oprócz tradycyjnych usług taksówkowych również tych cyfrowych – kontynuuje Pączka.

Eksperci wskazują np. na zapis, który umożliwi wykorzystanie aplikacji do wyliczania opłaty za przejazd, w połączeniu z kasą fiskalną. – To zmniejsza koszty operacyjne ponoszone przez kierowców taksówek, jest mniej podatne na nieuczciwe naliczanie opłat i zwiększa komfort pasażerów – przekonuje Dominik Gajewski, radca prawny z Lewiatana. Wśród plusów wymienia rezygnację z egzaminów taxi. Postuluje uchylenie przepisów ograniczających terytorialnie zakres działania licencji.

Branża taxi jest podzielona. Operatorzy aplikacji taksówkowych, jak iTaxi czy mytaxi, nie ukrywają, że projekt przyjęty przez rząd spełnia ich oczekiwania i nie zamiarzają protestować. To właściwie jedyna grupa zadowolona z projektu nowelizacji. – Cieszymy się, że projekt został wreszcie przyjęty przez Radę Ministrów i skierowany do Sejmu. Liczymy, że przepisy zapewniające równość na rynku i unowocześnienie branży taxi staną się obowiązujące – podkreśla Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający mytaxi w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Rząd chce sięgnąć do kieszeni Ubera

Jego zdaniem aktualny projekt ustawy uszczelnia przepisy dotyczące tego rynku. – Nieuczciwi przewoźnicy i platformy, które zlecają im kursy, będą musieli zastosować się do tych samych przepisów co licencjonowana branża taxi. Jednocześnie projekt odpowiada na potrzeby pasażerów, co pozytywnie wpłynie na dalszy rozwój branży taxi i sprawi, że będzie bardziej konkurencyjna – tłumaczy nasz rozmówca.

Nowa ustawa ma wejść w życie od stycznia 2020 r. Teraz projekt trafi do parlamentu. Przedstawiciele branży taxi i przewozu osób już szykują się na ostre dyskusje w sejmowych komisjach.

Niezadowolone korporacje i Uber

Tradycyjne korporacje są oburzone i domagają się podjęcia natychmiastowych działań, które ograniczą działalność rywali. Zdaniem Jarosława Iglikowskiego, szefa Związku Zawodowego Taksówkarzy Warszawski Taksówkarz, nie potrzeba wcale nowych regulacji, wystarczy dać narzędzia do egzekwowania tych istniejących.

CZYTAJ TAKŻE: Uber traci rozpęd, a straty wciąż wysokie

Projekt ustawy, która ma wejść w życie od stycznia 2020 r., wprowadza definicję pośrednika w przewozach (np. Uber, Taxify) i obowiązek licencji na taką działalność. Pośrednicy mają zlecać usługi przewozu wyłącznie licencjonowanym kierowcom, co uderza w model biznesowy Ubera. Co więcej, pośrednik musi posiadać wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub KRS. Przewidziano możliwość stosowania aplikacji zamiast taksometru i kasy fiskalnej. Projekt zmniejsza też opłaty za licencję oraz znosi obowiązkowe szkolenia i egzaminy z topografii.

To zdecydowanie nie podoba się tradycyjnym korporacjom taksówkowym. W najbliższy poniedziałek w Warszawie ma dojść do największego w historii protestu taksówkarzy. Ulice miasta zablokują nie tylko przedstawiciele stołecznych korporacji, w tym głównie Ele Taxi, które jest motorem akcji, ale też m.in. z Krakowa, Łodzi oraz Śląska i Trójmiasta. 

– Domagamy się, by państwo chroniło polskich przedsiębiorców i obywateli, a nie dostosowywało prawo do nielegalnych przewoźników z zagranicy – oburzają się przedstawiciele taksówkarskiej Solidarności i Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz, którzy we wtorek złożyli w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów petycję.

CZYTAJ TAKŻE: Taksówkarze mają dość Ubera. Będzie potężny protest

Nowe przepisy nie cieszą Ubera i Taxify. Firmy te obecnie mają swoje centra billingowe odpowiednio w Holandii i Estonii. Jednak chcąc być w zgodzie z przyszłymi przepisami i dostać licencję pośrednika w przewozach, będą zobligowane do wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej lub posiadania numeru w Krajowym Rejestrze Sądowym. W ten sposób polski rząd zamierza zmusić amerykańską firmę oraz estońsko-chińskiego operatora do płacenia podatków od prowizji w Polsce.

A to niejedyny ich problem. Nowe regulacje uderzą w modele biznesowe tych aplikacji, która zakładają łączenie pasażerów z kierowcami. Ci będą musieli bowiem posiadać licencje. – Projekt ustawy ogranicza rynek przejazdów do taksówek, eliminując przewóz osób – podkreśla Ilona Lartigue, dyrektor komunikacji w Uberze.

Zauważa ona jednak również plusy projektu. – Wprowadza kilka proinnowacyjnych zapisów uwzględniających obecność aplikacji. Zmiany proponowane na tym etapie wymagają dalszej analizy i za wcześnie jest, aby móc jednoznacznie komentować ich konsekwencje dla rynku – zaznacza Ilona Lartigue.

Moda na auta na minuty

Tymczasem taksówkarzom rośnie kolejna konkurencja na rynku. Chodzi o usługi car-sharingu, które przebojem zdobywają polskie miasta i mogą odebrać im część klienteli. Panek, Traficar, 4mobility czy Vozilla, która właśnie poszerzyła swój park 190 aut o 40 elektrycznych Renault Zoe, to tylko część firm specjalizujących się w wynajmie samochodów na minuty.

W środę do tego grona dołącza innogy. Energetyczna firma z niemieckimi korzeniami rusza w stolicy z największą w naszym kraju siecią elektrycznego car-sharingu. Na ulice wyjedzie 500 aut BMW i3. To jedna z najliczniejszych flot tego typu w Europie. – Większe funkcjonują tylko w Stuttgarcie i Madrycie – mówi Filip Thon, prezes innogy Polska.

E-car-sharing działający pod logo innogy go! ma być alternatywą dla jazdy po mieście własnym autem. Aby przekonać klientów do wypożyczenia elektryka, innogy rusza z promocyjną ceną 1 gr za pierwsze 15 minut. – Zalet elektrycznego car-sharingu jest więcej. Użytkownicy nie będą płacili za postój w strefach płatnego parkowania. Co więcej, będą również mogli jeździć buspasami – wskazuje Thon.

Standardowa cena to 1,19 zł za minutę. Za podróż sportową wersją elektryka (model i3 S) stawka wyniesie 1,49 zł/min. Klienci będą mogli korzystać również z pakietów dobowych (239 zł za i3 i 299 zł za i3 S). – To rozwiązanie tańsze niż średni koszt taksówki w Warszawie – podkreśla Filip Thon.

Car-sharing działa w 17 polskich miastach. W różnych systemach jeździ ponad 4 tys. aut, a korzysta z nich ok. 250 tys. osób. Lider to Traficar, który ma 43 proc. rynku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

W inteligentnych ekranach drzemie przyszłość handlu detalicznego

Tradycyjne sklepy w rywalizacji z e-commerce muszą coraz częściej sięgać po innowacyjne rozwiązania i ...

Startupy 2019. Apzumi Spatial rozszerza Google Glass

Poznański startup, kierowany przez Łukasza Andrzejczyka, sięga po rozszerzoną rzeczywistość i sztuczną inteligencję. To ...

Rośnie cmentarzysko Google’a. Kolejne usługi do zamknięcia

Internetowy gigant nie zamyka przeglądarki ani systemu Android, wyłączy natomiast aż siedem rozwiązań, z ...

E-handel: Telefony dobiją sklepy stacjonarne

W najbliższych latach wartość zakupów przez smartfony czy tablety ma w Polsce rosnąć o ...

Australijska „farma” polskich drukarek

Limelite, australijski producent oświetlenia, sięga po drukarki 3D marki Zortrax. Sprzęt olsztyńskiej firmy wykorzystuje ...

Apple wielkim wygranym Dnia Singla

Amerykański gigant sprzedał najwięcej smartfonów na platformach grupy Alibaba, bijąc chińskie marki Huawei i ...