Bruksela bierze się za cyfrowych gigantów

Yuriko Nakao/Bloomberg

Komisja Europejska przedstawiła kluczowe dla rynku internetowego dwa nowe akty prawne: o rynku cyfrowym i o usługach cyfrowych. Zawierają one przepisy regulujące całą przestrzeń cyfrową, w tym media społecznościowe, internetowe platformy handlowe i inne platformy internetowe działające w UE.

– Co jest dozwolone offline, też musi być dozwolone online. I odwrotnie: jeśli jest zabronione offline, to będzie też zabronione online – mówi „Rzeczpospolitej” Thierry Breton, unijny komisarz. I z góry zastrzega: „To nie są przepisy przeciwko komuś, nie przeciwko wielkim platformom. Ale dla obywateli, dla innowacji, dla przestrzegania wartości”.

Do tej pory, gdy BigTechy nadużywały pozycji dominującej, jedyną bronią Komisji były postępowania w sferze polityki konkurencji. Wymagające niezwykłej precyzji prawnej, a więc łatwe do podważenia przez sąd i ciągnące się latami.

Teraz ma być inaczej. Po pierwsze dlatego, że UE będzie miała nareszcie regulacje odnoszące się wprost do rynku cyfrowego. Po drugie dlatego, że będą to łatwiejsze do zastosowania przepisy z dziedziny rynku wewnętrznego, a nie polityki konkurencji. I po trzecie, bo wprost przewidziano sankcje finansowe.

Nowe przepisy, które wejdą w życie najwcześniej w 2022 roku, utrudnią wielkim koncernom technologicznym wykorzystywanie swojej silnej pozycji na unijnym rynku. Już teraz piątka gigantów – Google, Facebook, Apple, Amazon i Microsoft – wydaje miliony euro na lobbing w Brukseli. Z danych Transparency International wynika, że w pierwszej połowie 2020 r. było to w sumie 23 mln euro w porównaniu z 6 mln euro w całym 2018 r.

CZYTAJ TAKŻE: Skupiając się na walce z BigTech, Bruksela może zaszkodzić gospodarce

Akt prawny o usługach cyfrowych przewiduje nowe procedury szybszego usuwania nielegalnych treści, towarów, a także ochronę praw podstawowych użytkowników w internecie. Szczególna uwaga jest poświęcona pośrednikom internetowym, bo to oni stali się kluczowymi graczami w transformacji cyfrowej.

Z kolei akt prawny o rynkach cyfrowych zajmuje się ewentualnymi negatywnymi konsekwencjami działania tzw. strażników dostępu. Są to platformy, które stanowią dla użytkowników biznesowych ważną drogę dostępu do ich klientów. Mogą dzięki temu mieć możliwość funkcjonowania jako prywatni prawodawcy i jako wąskie gardła między przedsiębiorstwami a konsumentami. KE proponuje szereg środków, które mają zapewnić uczciwą konkurencję. Na przykład wprost zakazuje uniemożliwiania użytkownikom odinstalowywania jakichkolwiek uprzednio zainstalowanych aplikacji. Tym nieprzestrzegającym nowego prawa będą grozić kary w wysokości do 10 proc. światowego obrotu „strażnika dostępu”.

– Wprowadzimy jednolite jasne zasady dla biznesu w całej Unii. Teraz często nie są one czytelne dla firm. Dlatego to, co robimy w aktach o usługach cyfrowych i o rynku cyfrowym, powinno być dla nich korzystne. Moim celem nie jest zniszczenie wielkich platform. Sankcje są możliwe, jeśli platformy, po wielu prośbach, nie będą wypełniać obowiązków przewidzianych nowych prawem – wyjaśnia Thierry Breton, komisarz UE ds. rynku wewnętrznego.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Polski hyperloop w europejskiej elicie

Hyper Poland, firma zajmująca się rozwojem projektu kolei magnetycznej inspirowanej technologią hyperloop wdrażaną przez ...

Allegro walczy z oszustami działającymi „na koronawirusa”

Serwis podobnie jak Amazon blokuje oferty, na których sprzedawcy znacznie zawyżają ceny np. masek ...

Finanse zawsze pod kontrolą

Usprawnienie procesów księgowych ma duży wpływ na przychody firmy. Dlatego warto sięgnąć po rozwiania ...

Cyfrowe wojny z biletowymi konikami

Oblegane festiwale to raj nie tylko dla fanów muzyki, ale też dla spekulantów biletami. ...

Rosyjska firma poskromi drony. Ogłuszą i odeślą

Specjalizujący się w cyberbezpieczeństwie Kaspersky Lab w tym roku wyposaży odbiorców z Europy i ...

Smartwatche – co warto wiedzieć na ich temat?

Smartwatche coraz bardziej cieszą się ogromną popularnością . Na rynku pojawia się mnóstwo modeli ...