Google rozpoczyna bitwę o rynek gier. Atak z chmury

Docelowo Google chce umożliwić strumieniowanie gier w 8K przy ponad 120 fps. To może być przełom. Potrzebne są jednak bardzo szybkie i stabilne łącza internetowe.
Shutterstock

Na rynek wchodzi Stadia Google`a, zaś w 2020 roku odpowiedzieć ma Microsoft z xCloud. Czy streaming gier sprawi, że konsole i komputery staną się zbędne?

Nowy chmurowy projekt internetowego giganta, który został ujawniony w marcu, startuje we wtorek, 19 listopada. Stadia, usługa streamingu gier wideo, ma potencjał, by mocno namieszać na rynku. Nic dziwnego więc, że z uwagą poczynania rywala śledzą m.in. Sony czy Microsoft, których konsole PlayStation oraz Xbox mogą paść ofiarą nowej formuły cyfrowej rozrywki. Teraz do zabawy wystarczy bowiem internet i dowolny ekran – telewizor czy smartfon, na który gry są strumieniowane z zewnętrznych serwerów Google’a. W efekcie kosztowne urządzenia, w tym także komputery z zaawansowanymi kartami graficznymi, nie są do grania już potrzebne.

CZYTAJ TAKŻE: Rewolucja w grach. Zabójca konsol od Google`a

– Stadia stawia tradycyjne podejście do gier na głowie. Pozwalamy deweloperem na stworzenie gry tylko raz, a następnie przeniesienie jej na dowolny ekran, tak by gracz czuł się związany z grą, a nie z urządzeniem. To przeskok mentalny w tworzeniu gier i sposobie grania – mówił Phil Harrison, dyrektor Google Stadia, w rozmowie z „Wired”.

Trzeba poczekać na 5G

Stadia rusza właśnie w USA i wybranych krajach Europy Zachodniej. Na premierę w Polsce jeszcze poczekamy. Google nie zdradza, kiedy serwis streamingowy będzie dostępny dla graczy nad Wisłą. Robert Łapiński, wydawca magazynu „Pixel”, nie jest zdziwiony i wskazuje, że nasz rynek nie jest – z globalnego punktu widzenia – istotny dla Google’a. – Po prostu jesteśmy zbyt mali, jeżeli chodzi o konsumpcję treści cyfrowych. Koncern na początek woli wejść w bardziej miarodajne i potencjalnie dochodowe rynki – wyjaśnia.

CZYTAJ TAKŻE: Sieć 5G ruszyła w Rumunii. A co z Polską?

Premiera usługi Stadia w naszym kraju to jednak kwestia czasu. Na kolejnych rynkach ma ona pojawiać się w 2020 r. Czy będzie to rewolucja w branży? Eksperci w ocenach są ostrożni. Robert Łapiński twierdzi, że dziś jeszcze trudno podejmować się takich prognoz. – Nikt tego nie wie. Coraz więcej usług funkcjonuje w formule SaaS (oprogramowanie jako usługa), ale czy to się sprawdzi w branży gier i zrewolucjonizuje rynek? Na pewno nie w perspektywie kilku najbliższych lat – mówi wydawca magazynu „Pixel”.

Stadia rusza właśnie w USA i wybranych krajach Europy Zachodniej. Na premierę w Polsce jeszcze poczekamy

Nie ulega jednak wątpliwości, że potencjał nowego rozwiązania jest olbrzymi. Topowe tytuły, dziś wymagające dużej mocy obliczeniowej oraz wydajnych kart graficznych, uruchomione na smartfonie, tablecie czy zwykłym telewizorze – robią wrażenie. Z drugiej strony, jak zauważa Łapiński, Stadia to nie pierwsza tego typu usługa w branży. – Mamy choćby Nvidia Shield czy od niedawna Apple Arcade. Wydawać by się mogło, że wejście w ten temat takich potentatów gwarantuje jego rozwój. Ale z drugiej strony podobnie było z technologią VR w grach. Już teraz wiemy, że na boom w tym sektorze jeszcze poczekamy – komentuje ekspert.

CZYTAJ TAKŻE: Targi gier E3: nowy Xbox i zapowiedzi przebojów

Dziś w tym projekcie najsłabsze ogniwo to jakość połączenia końcowych użytkowników z internetem. Bez stabilnego łącza można zapomnieć o graniu w chmurze. Taki streaming ma upowszechnić się wraz z rozwojem sieci 5G.

Walka o portfele graczy

Widać, że sam Google również planuje rozwijać nową usługę etapowo. Nie tylko pojawiać się będzie ona z czasem na kolejnych rynkach, ale będzie także oferować szersze portfolio tytułów. Na początek Stadia zaoferuje jedynie 12 gier. Lista tytułów startowych nie jest specjalnie imponująca – wymienić można m.in. „Red Dead Redemption 2”, „Mortal Kombat 11”, „Destiny 2” czy „Just Dance”. Od stycznia przyszłego roku będzie ona jednak powiększona do 26 pozycji, a pojawić mają się choćby „Farming Simulator 19”, najnowszy „Football Manager”, a także „Ghost Recon Breakpoint”.

CZYTAJ TAKŻE: Netflix idzie w gry. Pomogą mu twórcy Angry Birds

Aby grać za pomocą Stadii potrzebny będzie dedykowany kontroler (kosztuje 70 dol.) oraz specjalna przystawka Chromecast Ultra (pozwala strumieniować obraz 4K). Można kupić je w pakiecie Premiere Edition za ok. 130 euro, wraz kodem na trzy miesiące subskrypcji (miesięczny abonament to ok. 10 euro miesięcznie za produkcje w 4K i 60 klatkach na sekundę). Co ważne, będzie też bezpłatny dostęp do Stadii, ale w jakości Full HD. Nie oznacza to, że zyskamy możliwość darmowej gry. Za uruchomienie wybranego tytułu trzeba będzie płacić, tak jak dziś kupujemy gry w usługach chmurowych PSNetwork czy na platformie Steam.

Na starcie Stadia ma działać ze sprzętami Google’a – telewizorami z Chromcastem, tabletach z ChromOS oraz smartfonach Pixel. Od nowego roku usługa będzie jednak dostępna w przeglądarce Chrome praktycznie na dowolnym urządzeniu. – Wyobraźmy sobie, że gramy w coś na telewizorze, ale musimy wyjść z domu. Czy to oznacza koniec rozgrywki do naszego powrotu? Nie – możemy kontynuować grę z dokładnie tego samego miejsca na telefonie komórkowym – wyjaśnia nam Elżbieta Różalska z biura prasowego Google’a w Polsce.

CZYTAJ TAKŻE: Amazon idzie w gry i stawia na Tolkiena

W 2020 r. nie będzie potrzebny dedykowany pad – wystarczyć ma dowolny kontroler korzystający z transmisji Bluetooth, jak ten od Xboxa.

Podobną usługę jak Google szykuje już Valve, zawiadujący serwisem Steam i Microsoft. Sony i Microsoft pracują też nad potężnymi konsolami nowej generacji – PS5 i Xbox Scarlett. Zapowiada się ciekawa rywalizacja. A jest o co – jak prognozuje ABI Research, do 2024 r. rynek chmurowego gamingu ma mieć ponad 42 mln aktywnych użytkowników, a jego wartość sięgnie 4,5 mld dol. (w najbliższych latach ma rosnąć o ponad 60 proc. rocznie). – Przyszłość gamingu to chmura. Ale to dłuższa perspektywa – dodaje Michael Inouye, analityk ABI Research.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Nie uwierzysz, do czego służą już drony

Wykorzystywane są nie tylko do celów militarnych i zabawy. Tzw. bezzałogowce mają coraz więcej ...

Z aplikacji dla swingersów wyciekły ich dane

Aplikacja dla swingersów 3Fun reklamowała się, jako bezpieczna i pewna. I taka była do ...

Przełom w cyfryzacji służby zdrowia

Rządowy projekt e-zdrowie, a także inwestycje firm prywatnych nabierają tempa. Asseco zaczyna oferować m.in. ...

Koniec z „potworami”. Dron, który zabija ze skutecznością 98 proc.

Chińczycy wraz z koncernem Bayer zbudowali armię dronów, która ma za zadanie zwalczać szkodniki ...

Szał po sukcesie internetowej zbiórki na Wisłę

Rynek finansowania społecznościowego ma bardzo duży potencjał, o czym świadczy sukces sprzedaży akcji Wisły ...

Rosja szykuje kaganiec na internetowych gigantów

Kreml chce podporządkować sobie w Rosji m.in. Google i Facebooka. Kary mogą być wysokie. ...