Andrzej Krakowiak: Wielki rynek o jeden klik

mat. pras.

Na współpracy małych firm z Amazonem, eBayem, Alibabą czy Allegro korzystają dziś obie strony. Problem pojawi się, gdy wygoda oferowana przez platformę sprzedażową doprowadzi do uzależnienia przedsiębiorcy od wielkiego partnera.

Wygoda jest jedną z najczęściej przytaczanych zalet zakupów w internecie. Klient nie musi się ruszać z własnej kanapy, a na ekranie komputera lub smartfona ma właściwie nieograniczoną ofertę towarów z całego świata.
Znaczenie wygody w e-zakupach już dawno zauważyli giganci branży, dlatego wysiłki Amazona, eBaya czy na naszym podwórku Allegro skupiają się głównie na „ułatwianiu życia” i „poprawianiu doświadczeń” klientów. Ta taktyka działa bez zarzutu, czego dowodem utrzymujące się od lat dwucyfrowe tempo rozwoju e-handlu oraz miliony zadowolonych e-konsumentów (wśród nich autor tego komentarza).
Najważniejszym, a może jedynym prawdziwym, motorem rozwoju e-handlu są dziś platformy sprzedażowe. Amazon, Alibaba czy Allegro kontrolują 40 proc. światowego rynku i ich udział ma dalej rosnąć. Pomoże w tym na pewno przyciąganie pod swoje skrzydła kolejnych producentów i mniejszych e-sklepów. Podobnie jak w przypadku konsumentów kluczowa jest tu wygoda. Allegro, za którego pośrednictwem swoje towary sprzedaje 125 tys. firm, oferuje im m.in. narzędzia pozwalające na bieżąco obserwować statystyki sprzedaży i porównywać się z bezpośrednią konkurencją.
Amazon (ponad 7 tys. firm z Polski) przejmuje od wszystkich chętnych (oczywiście za odpowiednią prowizją) obowiązki związane z logistyką, od magazynowania po dostarczenie towarów do klienta. eBay poszedł jeszcze dalej – żeby sprzedawać za pośrednictwem tej platformy, nie trzeba nawet zakładać e-sklepu.
W ten globalny trend coraz chętniej wpisują się firmy z Polski. Podkreślają, że sprzedaż za pośrednictwem platform pozwala im wchodzić na dalekie lub trudno dostępne rynki (np. do Chin, gdzie pomocną dłoń wyciągają serwisy koncernu Alibaba), nie zmuszając do ponoszenia dużych kosztów, choćby marketingu. No i ta skala… Przedstawiciele platform zachwalają, że dzięki współpracy z nimi firmy mają możliwość zaoferowania produktów milionom potencjalnych klientów. Prawda, jednak o ich względy te produkty muszą walczyć z tysiącami innych, często bardzo podobnych towarów.
Dziś na takiej współpracy zyskują (i zarabiają) zarówno giganci, jak i korzystające z ich platform małe firmy. Te, dla których jest to tylko dodatek do własnej sprzedaży, nie mają się czym martwić. Gorzej, jeśli ta wygoda w prowadzeniu handlu doprowadzi do uzależnienia od wielkiego partnera. Wtedy za jakiś czas może się okazać, że na tym związku skorzystała tylko jedna strona, a drugiej… już nie ma.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Po euforii nie ma już śladu. Lyft niepokoi jednorożce

Kurs akcji największego rywala Ubera na rynku amerykańskim szybko znalazł się poniżej ceny z ...

Koronawirus miażdży kina. Kto na tym zyskuje

Puste kina, odwołane premiery. Jeden z największych kinowych rynków świata jest w zastoju i ...

Facebook ukarany w Turcji. Bo przecieka

Gigant mediów społecznościowych naruszył przepisy prywatności kolejnego kraju. Tym razem wyciek danych dotknął blisko ...

Rosyjski Jobs, który się władzy nie kłania

Kreml nie lubi Pawła Durowa, współtwórcy najpopularniejszego w Rosji portalu społecznościowego VKontakte i właściciela ...

Facebook nie żałuje na bezpieczeństwo Zuckerberga

Społecznościowy gigant podwoił kwotę wydaną na bezpieczeństwo dyrektora generalnego Marka Zuckerberga w 2018 roku ...

Nachalne reklamy stały się plagą. Google idzie na wojnę

Google usunął prawie 600 aplikacji ze sklepu Google Play, które nagminnie wyświetlały reklamy sprzeczne ...