Paweł Rożyński: Dwóch się bije, trzeci korzysta

Konflikt USA i Chin o handel i prymat technologiczny jest groźny dla światowej gospodarki, ale Polska może na nim skorzystać. Staniemy się w Europie centrum produkcji technologii porównywalnej z pojawieniem się w XIX w. elektryczności.

Jest stary żydowski żart o trzech zlokalizowanych w jednej kamienicy i ostro walczących o klienta sklepach, dwóch dużych i jednym malutkim, wciśniętym między nie. Kiedy pierwszy powiesił szyld „Ceny obniżone o 50 proc.”, drugi odpowiedział „Totalną wyprzedażą”. Najmniejszy, środkowy, nie poszedł na beznadziejną walkę. Po prostu zawiesił napis „Wejście”.

Teraz mamy do czynienia z wojną dwóch największych „sklepów technologicznych” (znaleźliśmy się między nimi), a głównym polem walki stała się technologia 5G, w której Amerykanie odstają. Prezydent Trump nie kryje z tego powodu irytacji. W lutym tweetował: „Chcę, by sieć 5G, a nawet 6G, pojawiła się w USA jak najszybciej (…). Amerykańskie przedsiębiorstwa muszą się wysilić, inaczej zostaną w tyle…”.

CZYTAJ TAKŻE: Premier leci do Szwecji po wielkie inwestycje 5G

A to niezwykle ważne, bo bez technologii 5G z superszybką transmisją danych żaden kraj wkrótce nie będzie się mógł rozwijać. To na niej oprą się przemysł, medycyna, motoryzacja, choćby w postaci aut autonomicznych. Te sieci będą transmitować gigantyczne ilości danych. Kto ma nad tym kontrolę, rządzi światem. W pewnej chwili może „wyciągnąć wtyczkę” i wszystko nagle stanie.

Teraz Trump chce chińskie firmy zajmujące się 5G osłabić (jego doradca zapowiadał nawet: „Zamkniemy ich!”) i naciska na sojuszników, by sprzętu od nich nie kupowali. Oskarża chińskie koncerny o współpracę z własnym rządem i straszy dostępem Pekinu do światowych danych poprzez 5G. Europejskie firmy zorientowały się, że produkując w Chinach, mogą pewnego dnia znaleźć się w oku cyklonu. Z kolei europejskie rządy boją się Ameryki, ale też po cichu wiele z nich podziela jej obawy o bezpieczeństwo i naciska na operatorów, by kupowali sprzęt produkowany tutaj, nie w Chinach. Nazywają to budowaniem bezpiecznego łańcucha dostaw.

Zapewne stąd decyzja szwedzkiego Ericssona, który obok chińskiego Huawei jest największym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie, by ulokować w Polsce produkcję sprzętu na rzecz 5G i stąd eksportować go do krajów europejskich. Pomogła też długa obecność koncernu na naszym rynku i posiadana już tutaj liczna kadra inżynierska.

Korzyści są ogromne: nowa technologia, miejsca pracy, przyciągnięcie kolejnych inwestorów… A może teraz Huawei jeszcze podbije stawkę? Jeśli nie, przynajmniej polski rząd znajdzie się w bardziej komfortowej sytuacji w obliczu nacisków Trumpa. Przeprowadzając aukcję częstotliwości dla nowej sieci, może np. dopuścić do niej operatorów, którzy korzystają ze sprzętu produkowanego w Polsce. Nikogo przy tym nie wykluczając.

Nie wiemy, jakie decyzje podejmie w tej mierze rząd, ale premier Mateusz Morawiecki już może czuć się zwycięzcą. Plan produkcji w Polsce narodowego auta elektrycznego okazał się fiaskiem. Za to będzie produkcja infrastruktury dla 5G. Może trochę mniej sexy niż auta, ale bez tych będzie można się obejść, bez 5G już niebawem nie.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Prof. Bogdan Góralczyk: Nie można wykluczyć ostrej reakcji Chin

Jak dotąd Polska była w chińskiej strategii gospodarczej krajem ważniejszym niż Chiny w polskiej. ...

10 technologicznych trendów na 2019 rok

Rosnące znaczenie chmury, sztucznej inteligencji, rozwój technologii blockchain i 5G to tylko przykłady trendów, ...

Kultowa marka Verbatim zmienia właściciela

Chyba każdy, kto miał do czynienia z komputerami w latach 90., pamięta dyskietki, czy ...

Po euforii nie ma już śladu. Lyft niepokoi jednorożce

Kurs akcji największego rywala Ubera na rynku amerykańskim szybko znalazł się poniżej ceny z ...

Google zainwestuje miliard dolarów w mieszkania. Chce rozwiązać kryzys

Kryzys mieszkaniowy w San Francisco jest faktem i napędzany jest także przez Google, który ...