Michał Szułdrzyński: Co o mnie wie moje auto

Michał SzułdrzyńskiFot. Waldemar Kompała

Samochody dziś jeżdżą na nowym paliwie – to twoje dane. Taką tezę postawił kilka dni temu „Washington Post” po analizie informacji, jakie gromadzi, przetwarza i przesyła do fabryki jeden z modeli samochodu popularnego producenta.

Z szacunków dziennika wynika, że w 2020 r. niemal wszystkie nowe samochody sprzedawane przez Forda, General Motors, BMW, Toyotę czy Volkswagena w USA będą miały nieustanny dostęp do sieci. Kupujesz samochód i uważasz, że dane, które powstają podczas jazdy, należą do ciebie, ale tak nie jest – stwierdza autor artykułu.

Ba, kierowcy nie wiedzą nawet, jakie dane auto zbiera, jakie zapisuje tylko na dysku, a jakie przez sieć na bieżąco trafiają do producenta, ani co się z nimi później dzieje. Czy mogą zostać sprzedane albo wykradzione przez hakerów? Jeśli uświadomimy sobie, że auto zapisuje naszą lokalizację, zbiera dane z naszego smartfona (historię połączeń, książkę telefoniczną, zdjęcia, wiadomości, dane aplikacji), śledzi styl jazdy (czy zbyt gwałtownie nie hamujemy, z jaką prędkością jeździmy, ale też czy nie prowadzimy zbyt często późno w nocy) i wiele innych, sprawa zaczyna się robić poważna. Skąd możemy mieć pewność, że zestaw głośnomówiący w naszym aucie nie nagrywa rozmów?

Nie, to nie początek obsesji, lecz pytania, które już jutro staną się naszą codziennością. Dość przypomnieć historię opisaną miesiąc temu przez australijskie media o mężczyźnie, który nie mógł pogodzić się z tym, że zostawiła go dziewczyna. Stalking nie jest niczym nowym, lecz mężczyzna zhakował samochód dziewczyny i za pomocą smartfona nie tylko śledził każdy jej ruch, ale również „dla żartu” w niespodziewanych momentach włączał i wyłączał silnik czy otwierał szyby. Liczba informacji, która jest zbierana przez nasze smartfony, komputery, a także – jak się okazuje – samochody, to raj nie tylko dla stalkerów, ale również dla przestępców, którzy chcieliby ukraść nam pieniądze, wyłudzić informacje, podszywając się pod kogoś innego, włamać się do naszego mieszkania, wiedząc, że nasz samochód stoi zaparkowany pod centrum handlowym na drugim końcu miasta itp.

Liczba danych, która jest zbierana na nasz temat, nieustannie rośnie. Nasze coraz inteligentniejsze domy wypełnione są coraz większą liczbą inteligentnych urządzeń – od telewizorów smart przez podłączone do wi-fi piekarniki, pralki, lodówki, automatyczne odkurzacze. Zbierają dane o układzie naszego domu, o naszych zwyczajach, trybie życia. Użytkownicy zaś najczęściej nie zdają sobie sprawy, że uruchamiając je po raz pierwszy i zaznaczając wszystkie domyślne zgody, tracą kontrolę nad tym, jakie dane są zbierane, czy są gdzieś przekazywane i czy mogą trafić do osób trzecich.

A za progiem czeka nas rewolucja 5G, która stać się ma rajem dla dostarczycieli inteligentnych usług oraz producentów urządzeń, które dziś jeszcze nawet trudno nam sobie wyobrazić. Amerykańska badaczka Shoshana Zuboff twierdzi, że dziś żyjemy w systemie, który określa mianem surveillence capitalism (kapitalizm nadzoru), w którym zarabiają ci, którzy potrafią zmonetyzować dane powstające w coraz bardziej zdigitalizowanym świecie. I choć mówimy tu o nowych technologiach, znów kluczowe stają się zupełnie podstawowe pojęcia filozoficzne: co będzie oznaczała wolność w świecie internetu rzeczy? Na czym w „kapitalizmie nadzoru” polegać mają równość czy sprawiedliwość? Pewne jest jedno, ilość danych, które zbierają o nas obecnie nasze samochody, za pięć czy dziesięć lat będzie się wydawać zaledwie błahostką.

Mogą Ci się również spodobać

Polski chatbot w formule „zrób to sam” robi światową karierę

Polski startup stworzył rozwiązanie, po które sięgnęły przedsiębiorstwa od Słowacji przez Kenię po USA. ...

Internauta oddaje pieniądze na czas

Tzw. lendtechy, czyli startupy z branży pożyczkowej, zapoczątkowały nową kulturę kredytowania. Badania pokazują, że ...

Startupy nakręcają popyt na biura coworkingowe

Sektor tzw. elastycznych powierzchni do pracy urósł w Europie w ciągu ostatnich czterech lat ...

Kolorowa ulica, czyli czego chcą mieszkańcy polskich miast

Na rynku mamy sporą ilość nowych mieszkań. Może z ich sprzedażą nie ma kłopotów, ...

Karty debetowe chińskiego AliExpressu mogą pojawić się w Polsce

Ofensywę chińskiego potentata handlu internetowego widać także w bankach. AliExpress już z czterema z ...

Japończycy ratują WeWork. Kontrowersyjny prezes odchodzi z 1,7 mld dol.

Za 80 proc. udziałów w startupie, zajmującym się  wynajmem powierzchni biurowych m.in. dla firm ...