Katarzyna Kucharczyk: Okazja czyni złodzieja

Pixabay

Pozostawiona w aucie torebka, nieprzypięty rower, otwarte drzwi do mieszkania ułatwiały zadanie przestępcom w epoce analogowej. Dziś, w dobie koronawirusa, mają oni pole do popisu w cyberprzestrzeni, bo gros naszego życia tam się przeniosło.

Liczba ataków rośnie lawinowo. I wiele wskazuje, że w najbliższych latach sytuacja wcale nie będzie lepsza. Już teraz widać korelację pomiędzy liczbą infekcji koronawirusem a wzrostem zagrożeń w cyberprzestrzeni. Przejście na pracę zdalną i przeniesienie do wirtualnego świata wielu aktywności codziennego życia to dla hakerów doskonała okazja, żeby uderzyć ze zdwojoną siłą. Bezlitośnie wykorzystują fakt, że w wielu firmach i instytucjach trwa desperacka walka o zachowanie ciągłości pracy w systemie zdalnym. Wiele firm dopiero uczy się, jak zabezpieczać sprzęt i dane. Niestety, często uczą się na błędach. Pracownicy korzystają z niezabezpieczonych sieci, z własnych urządzeń, przesyłają dokumenty z prywatnych skrzynek mailowych. To wszystko ułatwia hakerom zadanie – wyłudzają dostęp do aplikacji, szantażują i przejmują cenne informacje. A przecież w dzisiejszym świecie to informacje są najcenniejszym aktywem.

CZYTAJ TAKŻE: Grozi nam epidemia wirusów komputerowych

Skutki ataku są szersze, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie bez powodu złośliwe oprogramowanie określa się mianem wirusa. Weźmy przykład: jeśli nad służbowym dokumentem pracujemy na niezabezpieczonym prywatnym sprzęcie, to wysyłając ten dokument współpracownikowi, możemy niechcący zainfekować jego komputer. Ten łańcuch infekcji bywa naprawdę długi. A łączne roczne szkody dla globalnej gospodarki wynikające z cyberprzestępczości szacuje się już na ponad bilion dolarów.

Jak zmniejszyć ryzyko? Na pewno warto inwestować w zabezpieczenia z zakresu IT. Eksperci oraz firmy technologiczne apelują do rządu o ulgi podatkowe na cyberbezpieczeństwo. To ciekawy pomysł. Ale nawet najlepsze zabezpieczenia nie pomogą, jeśli zawiedzie człowiek. Ile razy otwieraliśmy podejrzane e-maile, klikaliśmy w dziwne załączniki, wchodziliśmy na budzące wątpliwości strony. Warto o tym mówić, przestrzegać i szkolić pracowników. To inwestycja, która zaprocentuje. Bo wiele wskazuje, że ta – wymuszona przez epidemię – cyfryzacja gospodarki zostanie w naszym krajobrazie na dobre.

Hakerzy atakują najczęściej w biznesie, bo tam ugrać mogą najwięcej. Ale to nie znaczy, że przeciętny Polak nie trafi na ich celownik. Hakerzy czyhają na nas w mediach społecznościowych, z których w dobie pandemii korzystamy więcej. Na liście najczęściej otwieranych witryn wysoko są też strony porno, będące poważnym źródłem zagrożeń dla komputerów. Hakerzy już zacierają ręce, bo od momentu wybuchu pandemii ruch w serwisach z pornografią wzrósł o kilkadziesiąt procent.

Mogą Ci się również spodobać

Jesteś dobry w gry wideo? Możesz zarabiać krocie

Młodzieży nie chce się już nawet grać. Wolą oglądać, jak kto inny to robi. ...

Apple zaskoczył. Wprowadzi nowego iPoda

Apple nieoczekiwanie ogłosił, że wprowadzi na rynek już siódmą generację tych urządzeń. Robi to ...

Nie żyje Larry Tesler, twórca funkcji „kopiuj-wklej”

Larry Tesler, amerykański programista, który pracował dla Xerox PARC, Apple, Amazon i Yahoo! zmarł ...

Smartfon-skrzydło może zamieszać na rynku

Projekt Explorer – pod taką nazwą kryje się nowa linia produktów LG. Chodzi o ...

Nc+ przejmuje Kino Świat, dystrybutora „Kleru”

ITI Neovision, właściciel platformy satelitarnej NC+ kontrolowany przez francuski koncern Vivendi, przejmie kontrolę nad ...

Robot kangur ma zastąpić ludzi. Będzie pracował w sklepie

W sierpniu robot, przypominający nieco kangura, zacznie układać kanapki, napoje i gotowe posiłki na ...