Paweł Rożyński: Włamali się do domu Cyberpunka

Bokser, dwukrotny mistrz olimpijski Jerzy Kulej mawiał: nie ma odpornych na ciosy. Są tylko źle trafieni. Niestety, tak jest w przypadku cyberataków, o czym przekonał się wiodący polski producent gier.

Mimo wydawania miliardów na systemy ochronne nie ma w pełni odpornych na nie obywateli, firm czy instytucji. Dysponujące sztuczną inteligencją, a często nieograniczonymi środkami dzięki wsparciu państw grupy przestępcze zawsze są o krok przed nami i znajdą słaby punkt ofiary, choćby to były największe potęgi. Pokazał to niedawny skandal z oprogramowaniem SolarWinds firmy Orion, kiedy rosyjscy i chińscy hakerzy dzięki lukom w systemie dostali się do serwerów takich firm jak Cisco, Intel, czy Nvida oraz kluczowych instytucji rządu USA, w tym zajmujących się bezpieczeństwem. Wszystkie dane mieli na talerzu.

CZYTAJ TAKŻE: Cyberatak na twórców Cyberpunka. Szantaż hakerów i spadki na giełdzie

Co gorsza, takich ataków będzie coraz więcej, bo żyjemy w świecie coraz bardziej zależnym od technologii, w którym zhakować można już nawet zegarek czy lodówkę, a do firmy włamać się przez smartfona pracownika.

Wiodąca firma technologiczna, jaką jest CD Projekt, z pewnością ma zabezpieczenia z najwyższej półki. Niewiele jej jednak pomogły. Hakerzy wydobyli pilnie strzeżone informacje o grach, nad którymi pracuje. Zostawili wiadomość: „jeśli nie dojdziemy do porozumienia…, ucierpi na tym wizerunek spółki, a ludzie dowiedzą się, w jak gów… ny sposób działa wasza firma. Inwestorzy stracą do was zaufanie, a wycena akcji runie w dół”. Nie wiadomo, czy to profesjonalni bandyci, którzy włamali się dla okupu płaconego oczywiście w bitcoinach, czy może psychofani-amatorzy, mszczący się za dostarczenie przez CD Projekt bubla na konsole. Jeśli to pierwsza opcja, o złapaniu sprawców można raczej zapomnieć.

Polska firma zapowiedziała, że nie zamierza ulegać szantażystom, ale każda tak mówi. A potem płaci, bojąc się przechwycenia ważnych informacji przez konkurencję, a nawet bankructwa. Tylko czasem trafi kosa na kamień. Dwa lata temu odmówił okupu norweski potentat na rynku aluminium Norsk Hydro. Przestępcy po włamaniu się do wewnętrznej sieci uzyskali dostęp do 22 tysięcy urządzeń działających w 170 oddziałach firmy na terenie 40 krajów i sparaliżowali firmę na wiele miesięcy. Norwegowie zyskali jednak szacunek. Po światowej kompromitacji z Cyberpunkiem w podobny sposób polska firma może go odzyskać.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Rowery na minuty w tarapatach. Czy branża wyjdzie z kryzysu?

Dotychczasowa formuła jednośladów pożyczanych na minuty już się wyczerpała. Rynek potrzebuje impulsów do dalszego ...

Szefowa hubu IT P&G w Polsce: Połowa naszego działu IT to kobiety

Zdecydowanie wspieramy kobiety zainteresowane karierą w IT. Wiemy bowiem, że zróżnicowane zespoły, składające się ...

OSE wyrównuje szanse polskich uczniów

Ogólnopolska Sieć Edukacyjna ma za zadanie nie tylko dostarczyć do wszystkich polskich szkół szybki, ...

Polska spółka IT debiutuje, gdy na giełdach leje się krew

Dostarczający oprogramowanie Spyrosoft trafił z debiutem na trudny okres. Na razie jednak popyt na ...

Litwin, który okradł internetowych gigantów

Evaldas Rimasauskas wyłudził od Facebooka i Google`a łącznie 122 mln dolarów. Został właśnie uznany ...

Michał Kanownik: Wyzwaniem dla Europy jest suwerenność technologiczna

UE będzie musiała podjąć decyzję, czy chce stanąć do globalnej walki technologicznej i czy ...