Witajcie w nowym, zdalnym świecie

Adobe Stock

Epidemia koronawirusa pokazała, że stacjonarne biura, szkoły, a nawet gabinety lekarskie nie są niezbędne. To rewolucja.

Z potencjału korzystania z internetu w wielu dziedzinach życia Polacy zdawali sobie sprawę, a nawet w niektórych przypadkach, np. w e-handlu, czerpali z niego pełnymi garściami. Jednak część sfer naszego życia wciąż pozostawała odporna na nowe technologie, głównie ze względu na bariery mentalne. Te w jednej chwili zburzyła pandemia. Praktycznie z dnia na dzień takie rozwiązania jak telemedycyna, home office czy cyfrowa szkoła stały się – bo musiały – naszą codziennością. Przełom, którego jesteśmy świadkami, na zawsze może pogrzebać sfery offline. Korzyści są gigantyczne, ale innowacyjne technologie mają też swoje ciemne strony.

Skok na głęboką wodę

Paradoksalnie, przy wielu stratach, jakie ponoszą te sektory w dobie epidemii koronawirusa, edukacja czy branże szkoleń mogą zyskać, odkrywając nowy kanał dotarcia do uczniów i klientów biznesowych. Nie mówiąc o wielu korporacjach, które biura czy liczne spotkania z powodzeniem są w stanie zastąpić wideokonferencjami, czatami i systemami do tzw. telepracy. – Liczba osób wykorzystujących narzędzia do zdalnej nauki i pracy wzrosła w ostatnich dniach o 312 proc. – podaje Dominika Paciorkowska, dyrektor zarządzająca w ClickMeeting.

CZYTAJ TAKŻE: Zoom z zakazem. Uczniowie nie mogą korzystać z aplikacji

Jak zauważa, zmiana była tak nagła, że nie wszyscy, którzy od kilku dni korzystają z tego typu rozwiązań, czują się w tym pewnie. – Z dnia na dzień osoby mające mniejszą styczność z technologiami i rozwiązaniami typu webinar zaczęły z nich korzystać – wskazuje.

Obecnie rozwiązania typu webinar są bardzo popularne. – Wiele osób tworzy swoje spotkania i wydarzenia online, co widać po statystykach ClickMeeting. W tym momencie jest pięć razy więcej wydarzeń założonych przez klientów. To też pięć razy więcej zapytań od klientów z Polski, trzy razy więcej od klientów ze świata – wyjaśnia Paciorkowska. Dlatego firma dwukrotnie zwiększyła wydajność infrastruktury, aby klienci mogli sprawniej posługiwać się narzędziem. – To szczególnie ważne teraz, kiedy zainteresowanie tą metodą seminarium oraz komunikacji rośnie – kontynuuje.

Wideokonferencje ułatwiają regularne spotkania firmom, które w tym momencie pracują zdalnie. Narzędzia takie zdobywają też popularność na uczelniach, bo pozwalają prowadzić zajęcia online. Na tzw. telenaukę postawiły m.in. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Uniwersytet Gdański, politechniki Wrocławska, Warszawska i Łódzka, a także liczne szkoły prywatne, jak Profi-Lingua czy DaVinci International Schools. Ale nie dla wszystkich takie systemy to nowość i konieczność wynikająca z potrzeby chwili.

– Studia online prowadzimy od 2018 r. – mówi dr Miłosz Gac, prodziekan z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

CZYTAJ TAKŻE: Chiny chcą nowego internetu. Zachód pełen obaw

Jak tłumaczy, głównym powodem przejścia na taki system było wprowadzenie dodatkowej oferty studiów, która pozwoliłaby na elastyczność studiowania oraz umożliwiła dostosowanie programu do konkretnych potrzeb studenta. – Obecnie uczelnia jest przygotowana na przeprowadzanie wszystkich form zajęć w postaci webinariów – wyjaśnia.

Doświadczenie z webinariami od kilku lat ma też AGH. – Obecnie możemy przeprowadzić 50 równoległych spotkań, wykładów czy warsztatów w czasie rzeczywistym – komentuje Agnieszka Chrząszcz, zastępczyni dyrektora Centrum e-learningowego AGH.

Beneficjenci kryzysu

W związku z pandemią aż 4,6 mln uczniów z dnia na dzień musiało zamienić szkolne ławy na naukę przez internet. Stronę gov.pl/zdalnelekcje jeszcze przed końcem marca odwiedziło 2 mln osób, które wygenerowały 38 mln odsłon. Z kolei wiele osób biurka w pracy zamieniło na dom. Eksperci widzą pozytywy. – Praca zdalna, na którą większość z nas została skazana, może skutkować tym, że nowe technologie znajdą nowe zastosowania. Epidemia może wręcz przyspieszyć ich rozwój – przewiduje Dariusz Szwed, product business development manager w Canon Polska.

CZYTAJ TAKŻE: Efekt koronawirusa. Przełom w zdalnej opiece lekarskiej

Dotyczy to również służby zdrowia. Telemedycyna dotąd była niszą. Teraz wchodzi do mainstreamu. – Epidemia koronawirusa może mieć bardzo duży wpływ na popularyzację rozwiązań telemedycznych. Rekomendacje pozostania w domach są zdecydowanie szansą dla branży, co może się przełożyć na wzrost zapotrzebowania na świadczenia telekonsultacyjne i teleopiekuńcze – potwierdza Piotr Sobiś, prezes Infoscanu. – Bez wątpienia szansę na sukces będą miały podmioty oferujące rozwiązania do kompleksowej diagnostyki pod kątem różnych nieprawidłowości, dlatego pracujemy nad urządzeniem, które oprócz zaburzeń oddychania będzie wykrywało również zaburzenia układu krążenia oraz układu nerwowego – kontynuuje.

Według Krzysztofa Mędrali, prezesa MedApp, znacząca liczba konsultacji czy monitoringu pacjenta powinna się odbywać w sposób telemedyczny, umożliwiając pacjentowi przebywanie w domu. Jego zdaniem obecny kryzys przyspieszy zwiększanie nakładów na ochronę zdrowia. – A telemedycyna będzie jednym z najbardziej istotnych beneficjentów – przekonuje.

Z najnowszych danych EY wynika, że co trzecia firma już teraz wie, iż zdynamizuje proces cyfrowej transformacji. Dla 36 proc. menedżerów priorytetem będzie intensywna automatyzacja. Szybsza digitalizacja ma być ich zdaniem najlepszą tarczą antykryzysową.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Huawei handlował z Iranem i Syrią? Znaleźli dowody

Mamy dokumenty potwierdzające iż zatrzymana w Kanadzie dyrektor Meng Wanzhou stoi za naruszaniem przez ...

Kiosk e-medyczny prześwietli pracownika

PZU Zdrowie rozpoczęło testy kiosku telemedycznego dla swoich pracowników. Spółka jest zadowolona z popularności, ...

Sztuczne mięso staje się hitem w pandemii

W pierwszych tygodniach lockdownu w USA najlepiej sprzedawały się takie towary jak chipsy, popcorn ...

Roboty mają parę. Cyberpies pociągnął ponad 3-tonowy samolot

Robot przypominający psa dał radę pociągnąć ponad trzytonowy samolot na odległość 10 metrów. Test ...

Huawei P40 Pro – gdyby każdy smartfon fotograficzny był tak dobry…

Mistrz mobilnej fotografii Śmiało można powiedzieć, że smartfony Huawei z serii P40  są jednymi ...

Płace w IT. Na ile może liczyć gwiazda, a na ile junior

Do 12,5 tys. zł brutto wzrosło w ubiegłym roku przeciętne wynagrodzenie specjalisty IT, a ...