Voctail to wynalazek Narodowego Uniwersytetu Singapurskiegoi japońskich naukowców. Pozwala „zamienić” wodę np. w lemoniadę
NUS

Internet zmysłów to kolejna odsłona technologicznej rewolucji. Cyfrowe smaki i zapachy na zawsze mają zmienić sposób obcowania z wirtualną rzeczywistością.

Pełne doświadczanie rzeczywistości za pośrednictwem internetu jest dziś niemożliwe. Obecne technologie wykorzystują bowiem przede wszystkim do tego celu nasze narządy wzroku i słuchu. Węch, dotyk czy kubki smakowe nie pozwalają poczuć cyfrowego świata w taki sposób, jak czujemy realny.

To jednak się zmieni. Eksperci twierdzą, że do 2030 r. wszyscy doświadczymy tzw. internetu zmysłów (IoS, z ang. Internet of Senses). Napęd do jego rozwoju da kombinacja rosnących możliwości sztucznej inteligencji (AI), wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (VR/AR) oraz sieci szóstej generacji (6G).

„Zapachowizja” i RFID

IoS dziś to jeszcze teoria, ale popierana eksperymentami. Podwaliny pod nią dali szwajcarski wynalazca Hans Lube, który tuż przed wybuchem II wojny światowej stworzył tzw. zapachowizję (z ang. smell-o-vision), urządzenie emitujące zapachy podczas projekcji filmów, oraz Kevin Ashton, brytyjski pionier technologii identyfikacji radiowej (RFID).

Lube opracował przełomowy – jak na ówczesne czasy – system uwalniający kombinację najróżniejszych zapachów. Serię pojemników na perfumy układano w specjalnej maszynie w kolejności, w jakiej miały być rozpylane, aby widz mógł efektywnie wyczuć to, co dzieje się na ekranie. Choć pokazy z użyciem tego wynalazku wzbudziły spore zainteresowanie, to „zapachowizja” nie stałą się powszechna. Rozbiło się o pieniądze. Koszt takiej machiny zaczynał się od 15 tys. dol., a mógł sięgać blisko 1 mln dol. To oznacza, że za taki sprzęt dziś trzeba byłoby zapłacić od ok. 130 tys. do nawet ponad 8,6 mln dol. W efekcie Hans Lube, mimo że stał się jednym z prekursorów dzisiejszych kin 5D, 6D czy nawet 9D, zmarł w biedzie w latach 70. ubiegłego wieku.

CZYTAJ TAKŻE: Przymiarki do 5G nad Wisłą? Na świecie rozpoczął się wyścig po 6G

Znacznie lepiej wiedzie się Ashtonowi. To on w drugiej połowie lat 90. XX w. zapoczątkował rewolucję w łańcuchach dostaw. Pracując w Procter & Gamble opracował system znaczników RFID, pozwalających śledzić przepływ towarów. Aby – podczas prezentacji dla kierownictwa firmy – wyjaśnić ideę projektu, ukuł nazwę internet rzeczy.

Tak, to właśnie Kevin Ashton jest ojcem idei IoT, której kolejną odsłoną ma stać się IoS, czyli smell-o-vision w całkowicie nowej odsłonie.

Nowy wymiar internetu

Każda generacja bezprzewodowej transmisji dawała nam coś nowego: 3G skupiało się na głosie i tekście, 4G – na rosnącym zużyciu danych, spowodowanym m.in. przesyłaniem obrazów, a raczkująca dziś sieć 5G ma być fundamentem dla świata przedmiotów komunikujących się między sobą oraz z ludźmi. Najbliższa dekada to niewątpliwie era IoT. Eksperci twierdzą, że potem nadejdzie prawdziwy przełom – 6G. Technologia ta ma dostarczać ludzkości multisensorycznych doświadczeń, które będą niemal identyczne z rzeczywistością.

W praktyce chodzić ma o cyfrową stymulację zmysłów, imitowanie faktycznych doznań np. poprzez oddziaływanie na język impulsami elektrycznymi czy cieplnymi

W praktyce chodzić ma o cyfrową stymulację zmysłów, imitowanie faktycznych doznań np. poprzez oddziaływanie na język impulsami elektrycznymi czy cieplnymi. Nad takimi rozwiązaniami pracują m.in. założone przez malezyjski rząd laboratorium Imagineering Institute, czy naukowcy Nanyang Technological University z Singapuru.

Według raportu Ericsson ConsumerLab, połowa użytkowników smartfonów na świecie przewiduje, że do 2025 r. wszyscy będziemy nosić lekkie, modne okulary AR, które zastąpią smartfony. Technologie ubieralne (z ang. wearables) pozwolą nam kontrolować nasze środowisko dźwiękowe, ale i odczuwać tekstury czy temperaturę. W konsekwencji, biorąc w wirtualnym bądź rozszerzonym świecie cyfrowe jabłko w dłoń, poczujemy nie tylko jego kształt, czy ciężar, ale także zapach i smak. Serwis Internet Ingineerign pisze, że do 2030 r. powstaną „doustne” urządzenia, które będą w stanie imitować, zmieniać czy ulepszać smak tego, co jemy.

CZYTAJ TAKŻE: Okulary z AI, zginane laptopy, przełom w LCD… Trendy 2021

Wynalazcy z japońskiego Keio University już parę lat temu pokazali, że to jest możliwe – zaprezentowali podłączany do internetu kielich, który (poprzez specjalne oświetlenie i elektrosymulację kubków smakowych) potrafi „zamienić” wodę w napój o dowolnym smaku i kolorze.

Dzięki tym rozwiązaniom, tak jak dziś dzielimy się w sieci zdjęciami tego, co jemy, będziemy mogli dzielić się i smakiem. W ten scenariusz wierzy aż 38 proc. badanych przez Ericssona. Przyszłe technologie mają umożliwiać przechowywanie smaków i zapachów z przeszłości, tak jak teraz cyfrowych zdjęć. Pojawią się innowacyjne usługi współdziałające ze zmysłami wzroku, dźwięku, smaku, zapachu i dotyku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Dron mieszczący się w kieszeni? To będzie militarna rewolucja

Amerykańska armia testuje miniaturowe, ważące mniej niż 33 gramy drony. Wszędzie wlecą, wszystko dojrzą, ...

Superkomputery rzucają wyzwanie koronawirusowi

Szesnaście superkomputerów w USA pracuje nad wynalezieniem lekarstwa na Covid-19. Grupa naukowców pracujących nad ...

Google oświetli drogę kierowcy

Koncern pracuje nad nową funkcją Google Map, która ma zwiększyć bezpieczeństwo podróży w nocy, ...

Kaspersky bierze się za drony. Ma zaskakujący pomysł

Rosyjska firma specjalizująca się w cyberbezpieczeństwie rusza z projektem w nowej dla siebie branży. ...

Polska opaska na chorobę wieńcową. Wynalazek w cieniu polityki

SimpliCardiac opracował innowacyjną opaskę, która pomoże w walce z chorobą wieńcową. Jednak głośno zrobiło ...

Apple musi wycofać część iPhone’ów z niemieckich sklepów

Koncern z Cuppertino poniósł dotkliwą porażkę przed niemieckim sądem. I Qualcomm zamierza to spektakularnie ...