Robocrop zagrozi Polakom na Wyspach

Robocrop w finalnej wersji miałby cztery chwytaki i wydajność rzędu 25 tys. malin dziennie
Fieldworks Robot

Robot do zbioru malin, Robocrop, jak nazwały go brytyjskie media, ma zastąpić Polaków, Bułgarów czy Rumunów, którzy nie chcą już pracować przy owocach.

W Wielkiej Brytanii testowany jest właśnie robot do zbioru malin. Według producenta jest to pierwszy robot, który zbiera owoce w sposób podobny do człowieka i rozpoznaje stopień dojrzałości owocu. Urządzenie rozpoznaje owoce za pomocą systemu czujników i kamer, dzięki czemu wie, czy zbierana malina jest dojrzała (a jeżeli tak, to w jakim stopniu). Jeden owoc obecnie zajmuje robotowi minutę.

CZYTAJ TAKŻE: Sex-robot jednak dostanie prestiżową nagrodę

Może się wydawać, że minuta to dużo – w ten sposób robot w ciągu doby byłby w stanie zebrać raptem jedną dziesiątą tego, co człowiek w ciągu ośmiogodzinnej zmiany (człowiek zbiera do 15 tys. owoców w tym czasie). Jednak testy robota, kosztującego 700 tys. funtów, mają na celu przyspieszenie jego działania. Najpierw sztuczna inteligencja na wyposażeniu robota musi się nauczyć prawidłowo rozpoznawać owoce. Dzięki temu w przyszłości robot, zaprojektowany przez dr. Martina Stoelena z Uniwersytetu w Plymouth, będzie mógł poświęcać jednym ramieniem chwytnym 10 sekund na rozpoznanie, zerwanie i wstępne posortowanie maliny. Finalna wersja urządzenia miałaby cztery chwytaki i wydajność rzędu 25 tys. malin dziennie.

CZYTAJ TAKŻE: Nowy król trawników: robot, który oszczędzi kwiatka

Mechanizacja zbioru malin (i nie tylko) staje się dla Brytyjczyków koniecznością. Pracy przy zbiorach nie chcą już, jak informuje „The Guardian”, Polacy, Bułgarzy czy Rumuni. Przeciętnie dostają za zebrany kilogram od 1 do 2 funtów, a praca nie jest łatwa. Niewiele może też pomóc brytyjskim plantatorom dopuszczenie do pracy w rolnictwie Ukraińców i Mołdawian, gdyż rząd wydał zaledwie 2,5 tys. pozwoleń, co nie zaspokaja potrzeb. Dlatego też Hall Hunter, dostawca Tesco czy Marks & Spencer, testuje maszynę na farmie w Chichester, ale nie jest jedynym, który wyraża zainteresowanie robotyzacją zbiorów.

Nicholas Marston, prezes organizacji British Summer Fruits, powiedział „The Guardian”, że rolnikom brakuje od 15 do 30 proc. pracowników sezonowych.

CZYTAJ TAKŻE: Robot stał się bóstwem. Będzie nauczał w buddyjskiej świątyni

Nie tylko Brytyjczycy testują robotyzację zbioru owoców. Nad urządzeniami przeznaczonymi do tego celu pracują inżynierowie na całym świecie. Roboty mogą też wziąć na siebie sadzenie, nawadnianie czy oczyszczanie roślin ze szkodników. Nad takim robotem pracuje np. The Small Robot Company – w przyszłości takie roboty mogą np. zmniejszyć zapotrzebowanie na pestycydy.

Także polscy plantatorzy zmagają się z brakiem pracowników sezonowych – miejscowi robotnicy niechętnie godzą się na niskie stawki, a pracownicy z Ukrainy chętniej wybierają pewniejszą pracę w przemyśle i usługach.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Harley-Davidson z pedałami. Czy fanów marki to nie oburzy?

Rynek tzw. elektromobilności miejskiej ma ogromny potencjał – różnego rodzaju skutery i e-rowery podbijają ...

Wydatki internetowe Polaków szybko rosną. Ale jest problem

Jesteśmy w grupie najszybciej rosnących rynków e-zakupów w Europie. W tym roku wydatki internetowe Polaków ...

Litwini wjeżdżają do Polski na hulajnogach

Litewska firma CityBee, znana w Polsce z wynajmu aut dostawczych na minuty (tzw. car-sharing), ...

To miała być rewolucja w płatnościach. Wielki falstart Facebooka

Należący do Facebooka komunikator WhatsApp miał umożliwiać dokonywanie płatności. Jednak głośna premiera usługi WhatsApp ...

Furtka do danych, klucz w Ameryce

Koncerny zawiadujące danymi milionów ludzi i instytucji znajdują się pod presją rodzimych państw, by ...

SpaceX podał datę załogowej misji na księżyc. Ambitne plany

Firma Elona Muska zadeklarowała, że przy pomocy statku Starship rozpocznie komercyjne loty na księżyc ...