Anonimowy członek Hezbollahu powiedział Reuterowi, że detonacja pagerów była „największym naruszeniem bezpieczeństwa”, jakiego grupa uznawana w wielu krajach za terrorystyczną doświadczyła w ciągu prawie roku wojny w Strefie Gazy.
Według świadków eksplozje trwały nawet 30 minut, opisują oni także sznury karetek ciągnących na przedmieścia Bejrutu. Libańska państwowa Narodowa Agencja Informacyjna poinformowała, że incydent miał miejsce na południowych przedmieściach stolicy Libanu, które są bastionem wspieranej przez Iran grupy zbrojnej, i w kilku innych regionach.
Półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars poinformowała na swoim kanale na Telegramie, że śród rannych jest ambasador Iranu w Libanie. Mojtaba Amani ma powierzchowne obrażenia i znajduje się pod obserwacją w szpitalu.
Państwowa Narodowa Agencja Informacyjna poinformowała, że szpitale w południowym Libanie, wschodniej Dolinie Bekaa i południowych przedmieściach Bejrutu — wszędzie tam, gdzie Hezbollah silnie zaznacza swoją obecność — wezwały ludzi do oddawania krwi wszystkich grup.
Eksplozje pagerów członków Hezbollahu. IDF nie komentuje, Netanjahu się odcina
Eksplozje urządzeń do komunikacji miały spowodować śmierć wielu członków Hezbollahu i obrażenia dziesiątków z nich.
Światowe i arabskie media opisując zdarzenie nieoficjalnie informują, że była to szeroko zakrojony cyberatak przeprowadzony przez Siły Obronne Izraela. IDF nie skomentowały jeszcze tych doniesień.
Premier Izraela Beniamin Netanhjahu odciął się od słów swojego doradcy, że za wydarzenia w Libanie odpowiada IDF.
Atak na członków Hezbollahu. Libańskie MSZ: Jedenaście osób zginęło
Jak wcześniej informowały lokalne media, potwierdzają się jednak doniesienia o co najmniej dwóch ofiarach śmiertelnych. Rodzina poinformowała o śmierci kilkuletniej dziewczynki, która zginęła w wyniku eksplozji pagera.
Źródła w siłach bezpieczeństwa przekazały, że zginął także syn jednego członków Hezbollahu.
Później libańskie Ministerstwo Zdrowia potwierdziło, że dotychczas potwierdzono śmierć ośmiu osób. 2750 osób zostało rannych, 200 z nich jest w stanie krytycznym. Późnym wieczorem liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 11, a rannych – do ponad 4 tysięcy.
Ministerstwo Zdrowia Libanu wezwało wszystkie szpitale do zachowania gotowości w celu przyjmowania pacjentów w nagłych wypadkach, a osoby posiadające pagery do trzymania się od nich z daleka. Poprosiło również pracowników służby zdrowia o unikanie korzystania z urządzeń bezprzewodowych.
Wojna w Strefie Gazy. Pierwszy bezpośredni atak na członków Hezbollahu
Według źródeł libańskich w Bejrucie izraelscy hakerzy włamali się do radioodbiorników i pagerów używanych przez członków Hezbollahu do wewnętrznej szyfrowanej komunikacji, po czym doprowadzili do przegrzania i detonacji baterii.
W wyniku jednoczesnej eksplozji ładunków w dzielnicy Bejrutu Dahiji, zamieszkiwanej głownie przez szyitów i na innych obszarach, ucierpiało około 500 osób. Mimo wcześniejszych doniesień nie potwierdzają się informacje o ofiarach śmiertelnych.
W tym samym czasie syryjskie źródła informacyjne poinformowały o eksplozji pojazdu grup proirańskich na południowym zachodzie Damaszku. Według wstępnych informacji przyczyną była również zdalna detonacja nadajnika radiowego.