Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak rosyjskie ataki na elektrociepłownie wpływają na mieszkańców ukraińskich miast?
- Jak mieszkańcy Ukrainy radzą sobie z kryzysem energetycznym?
- Jaki jest cel rosyjskich działań według mieszkańców Kijowa?
- Co eksperci mówią o perspektywach poprawy sytuacji energetycznej w Ukrainie?
- Jak sytuacja energetyczna wygląda po rosyjskiej stronie frontu?
– Akurat spałem, wybuch zrzucił mnie z kanapy. Rzuciłem się do drzwi, ale je zaklinowało. Sąsiad pomógł je wyważyć – opowiada mieszkaniec Charkowa Juryj o skutkach rosyjskiego bombardowania elektrociepłowni, w pobliżu której mieszka.
Gdzie na Ukrainie znajdują się elektrownie?
W ciągu tygodnia dwukrotnie ponad milion mieszkańców Charkowa i obwodu charkowskiego traciło prąd i ogrzewanie z powodu rosyjskich ataków. Podobnie w Odessie, gdzie agresor zniszczył w ostatnim czasie kolejną elektrociepłownię. „Zniszczenia są kolosalne” – informują miejscowe władze. W sumie zamarzają duże miasta w co najmniej dziesięciu ukraińskich obwodach. A temperatura na zewnątrz spada do – 15, a nawet – 20 stopni.
Część mieszkańców Kijowa pozostaje bez ogrzewania od ponad dwóch tygodni
Najgorsza sytuacja jest jednak w Kijowie, który przeżył dwa duże bombardowania wszystkich swoich ciepłowni 9 i 24 stycznia. Teraz co noc rosyjskie drony próbują zniszczyć dopiero co odbudowane instalacje cywilnej infrastruktury.
Czytaj więcej
Na skutek rosyjskich bombardowań miejskich elektrociepłowni od prawie dwóch tygodni Kijów i kilka największych miast kraju nie ma prądu oraz ogrzew...
– Podobnie było zimą 2022 r. na samym początku wojny, ale zima była wtedy cieplejsza – mówi jedna z mieszkanek stolicy. W części budynków mieszkalnych nie ma ogrzewania i prądu od pierwszego bombardowania – już ponad dwa tygodnie. Według informacji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w stolicy jeszcze nie odremontowano instalacji grzewczych w prawie tysiącu budynków. Nie wiadomo, czy uda się to zrobić, bowiem Rosjanie atakują co noc.
– W niektórych mieszkaniach jest tylko od plus 8 do plus 10 stopni. Cały drobny biznes zamarł, ludzie kupują tylko powerbanki, akumulatory czy termosy – mówi jedna z Kijowianek. W zachodniej części miasta, na prawym brzegu Dniepru sytuacja jest trochę lepsza, gdyż – w przeciwieństwie do lewego brzegu – dużo domów tutaj jest z cegły, a do wojny część zdążono ocieplić.
Na lewym brzegu zaś rozłożyły się ogromne blokowiska, sypialnie miasta budowane u schyłku ubiegłego wieku.
300 tys. mieszkańców Kijowa skazanych na korzystanie ze „sławojek”
Najgorzej jest w północno-wschodniej części, w dzielnicy Trojeszczyna, w której mieszka nie mniej niż 300 tys. osób. – W przeciwieństwie do innych dzielnic, my nie możemy podłączyć się do alternatywnych źródeł ciepła – wyjaśnia naczelnik dzielnicy. Trojeszczyna była ogrzewana z elektrociepłowni nr 6, leżącej tuż na wschód od niej – zniszczonej w dwóch kolejnych rosyjskich atakach.
Czytaj więcej
Jedynymi znanymi rezultatami kolejnego spotkania w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą są: kategoryczna niezgoda Kijowa na oddawanie ziem wsc...
Największym problemem jest zamarzająca kanalizacja. – Mer miasta mówi, by wyjeżdżać z Kijowa (Witalij Kliczko już dwukrotnie wzywał do dobrowolnej ewakuacji – red.) a ja mówię: nie, będziemy kopać doły kloaczne. Jeszcze latem rozważaliśmy taką perspektywę. A co mamy robić, gdy czasu nie ma, a sytuacja jest krytyczna? Ryć doły, nakrywać, wiercić dziurę u góry – i wszystko. Będziemy mieć „sławojki” jak na wsi – mówi Maksym Bachmatow.
Inicjatywa szefa dzielnicy wywołała ogromną konsternację w mieście. Nikt nie wie, ile „sławojek” byłoby potrzebnych dla kilkuset tysięcy mieszkańców i jak w takiej sytuacji utrzymać higienę w dzielnicy. Na razie jednak sieć kanalizacyjna jeszcze nie zamarzła. Ale na ulicach rozrastają się miasteczka namiotów. Początkowo w pojedynczych były „punkty niezłomności” w których można było się ogrzać i naładować swój sprzęt elektroniczny. Ale coraz więcej mieszkańców przychodziło tam spać, bo w namiotach cieplej niż w mieszkaniach, zaczęto więc dostawiać kolejne.
Mer miasta mówi, by wyjeżdżać z Kijowa (Witalij Kliczko już dwukrotnie wzywał do dobrowolnej ewakuacji – red.) a ja mówię: nie, będziemy kopać doły kloaczne
Podobnie jest w szkołach zamienionych na schroniska. – Do zimowych ferii lekcje odbywały się w półciemnych salach, teraz po bombardowaniach ferie dla dzieci przedłużono o dwa tygodnie – wyjaśnia nauczyciel matematyki z Trojeszczyny.
– Sezon grzewczy został zakończony – powtarzają mieszkańcy dzielnicy zdanie usłyszane od ekip remontowych. – Tu co chwila jeździ straż pożarna, bo wybuchają pożary w przeciążonych stacjach transformatorowych. A policji już kilka razy udało się przekonać grupy mieszkańców, by nie ustawiały protestacyjnych blokad na ulicach. W burzliwych debatach wyjaśniali, że wszędzie nie ma ciepła, a nie tylko u nas – opowiada mieszkaniec Trojeszczyny o tym, jak wygląda tam obecnie życie.
Władimir Putin chce wymrozić mieszkańców Kijowa lub zmusić ich do ewakuacji
– Wszyscy zostaliśmy po trochu inżynierami-energetykami. (…) Stale analizujemy, czy wszystko w porządku z akumulatorami (zasilającymi oświetlenie w mieszkaniu), czy można dokupić jeszcze kanister benzyny (do generatora w bloku mieszkalnym). A normalne życie znika gdzieś w zimnej mgle – mówi inny mieszkaniec Kijowa.
– W jednych domach jest ogrzewanie, a nie ma prądu, w innych na odwrót. Prąd bywa w większości 3-4 godziny w środku nocy. Trzeba wtedy się zerwać z łóżka, naładować powerbanki, coś ugotować, umyć. Za lodówki służą balkony, w końcu jest bardzo zimno. Ale niektórzy odłączają je od prądu i do środka wstawiają butelki z lodem czy śniegiem, podobno wystarcza – opisuje życie w mieście, które Władimir Putin chce zamrozić.
Czytaj więcej
Amerykański Departament Obrony zaprezentował Strategię Obrony Narodowej USA. W nowej wersji cyklicznie publikowanego dokumentu Chiny nie są już prz...
Takie przekonanie co do celu rosyjskich działań jest w Kijowie dość powszechne. – On (Putin) chciałby, żebyśmy stąd wyjechali, albo po prostu wyginęli z zimna. Nie ma innej przyczyny bombardowania miast z dala od frontu. To po prostu chęć zniszczenia nas – mówi Swiatosław.
Nie wiadomo, kiedy i czy sytuacja się poprawi. – Jeśli Ukraina nie zdoła zwiększyć obrony przeciwlotniczej i nie będzie uruchamiać dodatkowych mocy energetycznych, to wszystko może się zdarzyć – ocenia ekspert ds. energetycznych Henadyj Riabcew.
Czytaj więcej
Ukraina przechowuje część zapasowych transformatorów w Polsce i Rumunii, aby były bezpieczne do czasu, aż będą potrzebne. Na razie ukraińska energe...
– Nie chcę używać słowa „blackout”, ale naprawdę mamy problem – dodaje. Na razie udało się uruchomić część Rowieńskiej Elektrowni Atomowej. Pierwsze rosyjskie bombardowania zniszczyły jej stacje transformatorowe, co wymusiło zmniejszenie produkcji prądu.
Rosja też ma problem z ogrzewaniem. Zamarzają miasta stanowiące bazy wojskowe
Po drugiej rosyjskiej stronie frontu zaś – bez żadnych ukraińskich bombardowań, a jedynie z powodu niedbalstwa i braku remontów – nagle zaczęły zamarzać miasta, stanowiące bazy wojskowe Kremla. Najpierw poinformowano, że przerwano dostawy prądu do Murmańska i pobliskiego Siewieromorska (baz Floty Północnej), bo pod ciężarem śniegu zawaliły się słupy sieci wysokiego napięcia. Jeszcze w poniedziałek w miastach na Dalekiej Północy ponad 70 tys. mieszkańców nie miało prądu.
Podobne problemy pojawiły się w leżącym nad Wołgą Engelsie, skąd rosyjskie bombowce strategiczne startują do ataków na Ukrainę. „Zamarzają, ale cieszą się, gdy jakaś rakieta rozwala kolejną naszą elektrociepłownię” – napisał ukraiński dziennikarz Denys Kazanski, który w internecie odnalazł te nagrania. W jednym z nich mieszkanka miasta skarży się, że od 13 stycznia ma w mieszkaniu 13 stopni – podobnie jak część kijowian.
W Engelsie znaczna część mieszkańców to rodziny wojskowych, służących na lotniskach bombowców strategicznych.