Zapowiedź zasady tzw. local content pojawiła się w orędziu noworocznym premiera: Intensywna repolonizacja i odbudowa przemysłu, w tym przemysłu obronnego. Zasada local content, czyli najpierw polskie, stanie się na dobre żelazną regułą w zamówieniach publicznych.

Premier zapowiedział zasadę tzw. local content: Co na to prawnicy?

Serwis WNP przypomniał jednak, że do przetargów organizowanych w ramach zamówień publicznych mogą na równych zasadach przystępować polskie firmy, a także te z innych państw Unii Europejskiej oraz krajów, z którymi ta ostatnia ma podpisane stosowne umowy. Zasady te wynikają z ustawy Prawo zamówień publicznych oraz prawa unijnego i istnieje od nich kilka wyjątków dotyczących m.in. branży obronnej.

Zasadę tzw. local content ocenił w rozmowie z WNP dr Wojciech Hartung, adwokat i counsel w kancelarii DZP, przyznając: – Zgodnie z obowiązującym prawem unijnym dotyczącym zamówień publicznych promowanie lub wręcz wymaganie local contentu rozumianego jako wkład krajowy jest bardzo wątpliwe. Choć rozumiem tę ideę, to moim zdaniem taki sposób sformułowania problemu i stojącego przed nami zadania jest błędny.

Czytaj więcej

Jak obudzić inwestycje w Polsce? Rekomendacje biznesu

Z kolei dr hab. Włodzimierz Dzierżanowski, radca prawny z Grupy Doradczej Sienna, wymienił sposoby, dzięki którym można wprowadzić mechanizm promowania polskich wykonawców.

Zagadnieniu wspierania local contentu sporo uwagi poświęcono w przygotowywanym przez WNP Economic Trends raporcie „Polska 2026+. Nasz głos w grze o nowy porządek”.

Czytaj więcej: „Najpierw polskie”. Obietnica Donalda Tuska budzi kontrowersje. Co na to prawo?