Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak zmiany klimatu mogą wpłynąć na rynek pracy?
- Dlaczego warunki pracy na świeżym powietrzu stają się coraz trudniejsze?
- Jakie są prognozy dotyczące wpływu wysokich temperatur na produktywność pracowników?
- Jakie zagrożenia zdrowotne związane z klimatem mogą dotknąć pracowników umysłowych?
- Co raporty międzynarodowe mówią o możliwych stratach lepiej płatnych miejsc pracy do 2050 roku?
- Jakie są potencjalne rozwiązania dla problemów wynikających z ekstremalnych warunków pogodowych w pracy?
Jedyne zdjęcie Montse Aguilara, jakie dziś można odnaleźć w sieci, to ta fotografia, którą rodzina wyeksponowała podczas jego pogrzebu: bliski kadr, poważne spojrzenie zza drucianych oprawek okularów, włosy mocno już przyprawione siwizną.
51-letni zamiatacz ulic z Barcelony pod koniec czerwca zeszłego roku wyszedł do pracy jak zwykle, o poranku. O tej porze roku nie ma co liczyć na chłodną bryzę, ulgę w cieniu, zachmurzenie. Do południa w mieście ogłoszono już cichy alarm, temperatura przebijała 35 stopni Celsjusza – ale ulice trzeba sprzątać. I Aguilar nawet próbował, dopóki w pewnej chwili nie upadł na ziemię, udar uderzył błyskawicznie i śmiertelnie.
Jego koledzy przekonywali później, że coś takiego musiało się zdarzyć – wcześniej czy później. – Jestem w tej pracy od 23 lat i każdego kolejnego roku jest coraz gorzej – mówiła reporterowi magazynu „Fortune” koleżanka Aguilara, 56-letnia Antonia Rodriguez. Związkowcy ze spółki odpowiedzialnej za oczyszczanie miasta podali potem, że w ciągu zaledwie miesiąca od śmierci zamiatacza z Barcelony udarów cieplnych doświadczyło dwunastu innych zamiataczy ulic.
Czytaj więcej
Zmiany klimatu coraz mocniej uderzają w polskie miasta. Wymaga to od lokalnych władz nowego podejścia do strategii adaptacji.
Władze Barcelony próbowały reagować: firmom odpowiedzialnym za sprzątanie ulic nakazano wydanie pracownikom kombinezonów z oddychających materiałów, czapek, kremów przeciwsłonecznych. Gdy temperatury dobijają 34 stopni Celsjusza, mają oni prawo do cogodzinnej przerwy na to, by napić się wody, a ich trasy mają być tak zaplanowane, by pracowali w cieniu. Pracę zawiesza się, gdy temperatury przebiją próg 40 st. C. Tyle że z perspektywy tych wszystkich, którzy w Barcelonie muszą pracować na otwartym powietrzu, była to reakcja spóźniona i niewystarczająca. I nie tylko o Hiszpanów tu chodzi, bo śmierć Aguilara odbiła się szerokim echem także w Grecji czy we Włoszech.
Praca w czasach zmian klimatu. Co się zmieni?
I nie tylko wśród służb miejskich. Na „świeżym powietrzu”, czyli często w pełnym słońcu i bez możliwości robienia dłuższych przerw, pracuje wielu innych ludzi. Pierwsze przykłady z brzegu to wszystkie usługi – gastronomia, sprzedaż uliczna, przewozy, służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo, monterzy itd. Organizacja Lancet International oszacowała, że takie warunki pracy – ekspozycja na wysokie temperatury, obowiązek wykonywania pracy bez względu na panujące warunki atmosferyczne, praca na zewnątrz lub w obiektach pozbawionych wentylacji czy możliwości obniżenia temperatury – są doświadczeniem miliarda ludzi na Ziemi. Co trzeci z nich ponosi konsekwencje zdrowotne wykonywanej pracy.
Inna organizacja, International SOS, w opublikowanym pod koniec zeszłego roku raporcie wskazuje, że tradycyjny pomiar temperatury – wskazania zawieszonego gdzieś w miejscu pracy termometru – już nie wystarcza. Odpowiednim wskaźnikiem powinna być temperatura odczuwalna, którą czasem podaje się w prognozach meteorologicznych, uwzględniająca występowanie wiatru czy wilgotność powietrza. A za tym idą też zmiany w warunkach pracy, których powinny przypilnować odpowiednie służby. „Pracodawcy nie będą mogli polegać wyłącznie na zwyczajowych pomiarach temperatury” – piszą w swoim raporcie eksperci organizacji. – „Będą musieli stworzyć zasady polityki w przypadku wystąpienia ekstremalnego ciepła i podejmować działania zgodne z takimi regulacjami”.
Dodajmy, że zgodnie z danymi Światowej Organizacji Meteorologicznej, produktywność spada o 2-3 proc. wraz z każdym stopniem temperatury powyżej poziomu 20 st. C. A w sytuacjach, kiedy temperatura ciała przekracza próg 37,5 st. C w zasadzie wykonywanie pracy w standardowej ośmiogodzinnej postaci – bez względu na charakter tej pracy – staje się niemożliwe.
Wracając z kolei do Aguilara, możemy z olbrzymim prawdopodobieństwem wskazać słabe punkty, a wręcz obszary, na dzisiejszym rynku pracy. W przypadku osób w średnim i przedemerytalnym wieku – z oczywistych powodów bardziej wrażliwych na czynniki takie jak temperatura, wilgotność powietrza, ciśnienia i wykonujących pracę fizyczną na zewnątrz oraz w niewentylowanych budynkach – można mówić o olbrzymiej grupie ryzyka. Należy tu pamiętać choćby o drastycznej statystyce poprzedniego lata: z nadmiernymi temperaturami służby medyczne powiązały 24,4 tys. zgonów w Europie – a wśród ofiar były przecież także osoby, które nie wykonywały w tym czasie pracy, ba!, próbowały uniknąć słońca.
Czytaj więcej
„Obchodzi mnie to tyle, co zeszłoroczny śnieg” – to powiedzenie długo oznaczało, że coś jest bezwartościowe. Jednak biznes ochrony, przechowywania...
Portal Euronews zasugerował, że część prac wykonywanych dziś za dnia można próbować przesuwać na bardziej przyjazne ludziom pory doby – tak jak dziś część robót drogowych, budowlanych czy konserwacyjnych odbywa się w nocy, tak można by nocą sprzątać miasta, naprawiać awarie, a nawet uprawiać pola. Ale pomijając już administracyjno-organizacyjne wyzwania, a także ryzyka wynikające np. z ograniczonej widoczności, jakie wiążą się z taką zmianą, noce w Europie też stały się cieplejsze. Według unijnego ośrodka Copernicus liczba tzw. tropikalnych nocy (kiedy temperatura nie spada poniżej 20 st. C) w Europie podwoiła się w ciągu ostatnich trzech dekad – a na południu statystyka jest jeszcze bardziej niepokojąca.
O ile przed laty tropikalna noc potrafiła zdarzyć się kilka razy w ciągu roku i zwykle była odosobnionym wydarzeniem (przytrafiała się raz na kilka lat), to teraz są to już serie. Francuski dziennik „Le Monde”, podsumowując ostatnie lato nad Sekwaną, wskazał, że w Nicei odnotowano sześćdziesiąt kolejnych nocy tego typu, a temperatura w tym czasie potrafiła przekroczyć 28 st. C. Euronews szacuje, że Grecja doświadcza co roku 55 dodatkowych tropikalnych nocy ponad wieloletnią średnią. Włochy – 50, zachodnia Turcja – ok. 40, niektóre regiony Chorwacji, Serbii, Węgier, Rumunii, Bułgarii – 35. Przesuwanie pracy na noc, o ile w ogóle istnieje taka możliwość, może być plasterkiem na wielkiej ranie.
Klimat coraz trudniejszy dla pracowników
Przypadek robotnika z Barcelony kieruje uwagę na prace fizyczne wykonywane w pełnym słońcu. Ale problem w tym, że również praca umysłowa staje się coraz bardziej utrudniona. „Duszna atmosfera w pracy” przestała być metaforą konfliktów pośród personelu, upierdliwych szefów czy nieznośnych współpracowników – stała się nowym źródłem problemów. Nie chodzi wyłącznie o wspomnianą już obniżoną koncentrację, przekładającą się na efektywność wykonywanej pracy, ale też na skłonność do angażowania się w konflikty, izolowanie się od współpracowników, obniżoną frekwencję z powodów psychologicznych.
Jeżeli komuś przychodzi do głowy pomysł, by starszych pracowników – bardziej wrażliwych na fizyczne dolegliwości wynikające z niekomfortowych warunków pracy – zastąpić młodszymi, może z kolei wyjść na tym, jak Zabłocki na mydle. Naukowcy z całego świata dosyć jasno portretują młode pokolenia, od milenialsów po „zetki”, jako osoby z mniejszą zdolnością do koncentracji, obniżoną motywacją czy większą wrażliwością na zmiany klimatu.
I w tym ostatnim przypadku mowa o rozmaitych splatających się procesach: podczas ubiegłotygodniowej sesji Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) na University of Reading przedstawiono choćby wyniki badań, które dowodzą, że u osób z depresją lub skłonnościami do niej w wieku 18-25 sama świadomość wyzwań wynikających z zachodzących na planecie procesów oraz bezradności (a może bezczynności) decydentów w ich obliczu pogłębia niekorzystne objawy. Ba, również kilka dni temu na łamach magazynu „Nature Climate Change” pojawił się artykuł chińskiego badacza Zilonga Zhanga, który doszedł do wniosku, że mózgi dzieci w wieku przedszkolnym, które są często wystawione na upały, pod względem neurologicznym rozwijają się w wolniejszym tempie niż u ich rówieśników z chłodniejszych regionów Chin. Trudno chyba o bardziej posępną prognozę dla kolejnych pokoleń, także dotyczącą wpływu ocieplenia na rynek pracy.
Czytaj więcej
Brytyjscy i koreańscy naukowcy prowadzą ekspedycję na Antarktydzie, by lepiej poznać procesy zachodzące w lodowcu Thwaites zwanego „lodowcem zagład...
Zamknięcie się w klimatyzowanym biurze czy domu nie załatwi sprawy. Coraz więcej ryzyka wiąże się z zagrożeniami dla zdrowia, które nie wynikają bezpośrednio z doświadczania wysokiej temperatury, lecz całego łańcucha wydarzeń. Zmiany klimatu torują drogę tropikalnym chorobom i drobnoustrojom, które – nawet jeśli nie stanowią śmiertelnego zagrożenia – to mogą przyczyniać się do gorszej frekwencji lub kondycji psychofizycznej. Wiadomo, że cieplejsze środowisko przyczynia się do zwiększania antybiotykoodporności szkodliwych mikroorganizmów. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy odnotowano w Europie ostrzeżenia m.in. przed amebą naegleria fowleri, pleśnią aspergillus fumigatus, wirusem Zachodniego Nilu.
Jesienią brytyjscy lekarze wzięli udział w sondażu dotyczącym stanu przygotowania rodzimych placówek na kryzysy zdrowotne wywołane przez zmiany klimatu – upały, powodzie, huragany czy pożary. Ponad 75 proc. uczestników badania przeprowadzonego przez Royal College of Physics wyraziło obawy co do losu swoich pacjentów w nowych okolicznościach. Jedynie 16 proc. uznało, że jest dobrze – lub „w miarę” – przygotowane na nowe wyzwania. Inny aspekt problemu można było na własne oczy oglądać w Skandynawii: wyjątkowo ciepłe lato wywabiło Skandynawów na zewnątrz, a wypadki nad wodą i problemy wywołane gorącem sprawiły, że tamtejsze szpitale przeżyły nieoczekiwane oblężenie.
Zmiany klimatu. Ucierpią lepiej płatne miejsca pracy
A przecież wszystkie wspomniane plagi to w dużej mierze zagrożenia o indywidualnym charakterze, zależne od ekspozycji, stanu zdrowia i kondycji jednostek. Na rynek pracy będą też spadać gorsze nieszczęścia, wynikające z wpływu zmian klimatu na dane branże, dostępność surowców na ich potrzeby, trudniejsze warunki funkcjonowania, ekstremalne zjawiska pogodowe i kataklizmy. Bank Światowy w niedawnej analizie nie pozostawiał wątpliwości, że „wpływ zmian klimatu i adaptacja do nich będą miały szeroko zakrojony wpływ na miejsca pracy i warunki życia”.
Zgodnie z danymi pochodzącymi z raportów klimatycznych dostarczanych Bankowi przez poszczególne państwa (Country Climate and Development Reports, CCDR) wynika, że w grupie 49 państw z rozwiniętą gospodarką do 2050 r. straty sięgną 43 mln „lepiej płatnych miejsc pracy”. W szerszym kontekście, a więc uwzględniając państwa średnio i gorzej rozwinięte – raport Banku obejmuje w sumie 93 kraje o rozmaitej skali rozwoju – może to być 260 mln miejsc pracy w perspektywie połowy stulecia.
Dopiero się przekonamy, czy robotyzacja lub cyfryzacja będą w stanie zastąpić siłę roboczą w branżach wysokiego ryzyka – jak branża budowlana, handel uliczny czy gastronomia. O chętnych do pracy może być jednak coraz trudniej, skoro praca „na świeżym powietrzu” będzie oznaczać coraz większe ryzyko dla zdrowia, a czasem – jak w przypadku Aguilara – dla życia. Prognozując sytuację na rynku pracy na kolejne lata czy dekady, trzeba te czynniki uwzględniać.