Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega linia obrony Mety w sporze z Rafałem Brzoską i jaki zarzut gigant stawia polskiemu miliarderowi?
  • Jaka część rocznych zysków technologicznego giganta może pochodzić z oszukańczych reklam?
  • Dlaczego kluczowe unijne przepisy do walki z dezinformacją nie mogą być w pełni wdrożone w Polsce?

Konflikt Rafała Brzoski z imperium Marka Zuckerberga od wielu miesięcy ogniskuje uwagę opinii publicznej i branży technologicznej, a kością niezgody są fałszywe reklamy z wykorzystaniem wizerunku przedsiębiorcy oraz jego żony Omenay Mensah, masowo promujące tzw. wyłudzenia inwestycyjne. Treści te posługują się drastycznymi, spreparowanymi nagłówkami informującymi m.in. o rzekomym aresztowaniu biznesmena przez policję czy tragicznej śmierci małżonki. Mimo prawomocnego wyroku i orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Warszawie, przestępczy proceder nie ustał, a algorytmy platformy nadal dystrybuują niebezpieczne materiały do tysięcy użytkowników.

Miliarder punktuje zyski Mety

W odpowiedzi na ostrą krytykę ze strony miliardera Meta przekonuje, że oszustwa uderzają w zaufanie do całego jej ekosystemu reklamowego, a skuteczna walka z cyberprzestępcami wymaga współpracy platform technologicznych, instytucji finansowych i samych konsumentów. Firma argumentuje, że stale rozwija technologie ochronne, które w minionym roku pozwoliły usunąć ponad 159 mln fałszywych reklam na świecie (z czego 92 proc. zanim wpłynęły jakiekolwiek zgłoszenia). W Polsce spółka wskazuje na współpracę z zespołem CSIRT KNF oraz Związkiem Banków Polskich. Firma Zuckerberga zgrabnie od obrony przechodzi jednak do ataku – nie padło słowo „przepraszamy”, za to gigant skrytykował działania Brzoski, twierdząc, że publiczne wymienianie przez niego z nazwiska i atakowanie personelu Mety w Polsce stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników i wcale nie rozwiązuje problemu.

Stanowisko platformy wywołało ripostę twórcy InPostu, który na platformie X zwrócił uwagę, że korporacja próbuje rozmywać odpowiedzialność, przerzucając ją na konsumentów. „Meta pisze też, że walka z oszustami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i samych konsumentów. Zwróćcie uwagę, kogo w tym zdaniu brakuje. Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego!!! Jest za to konsument, czyli ofiara, której przypisano współodpowiedzialność za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg” – oburza się Rafał Brzoska.

Biznesmen odrzucił zarzuty o nękanie pracowników, wskazał zaś, że wymieniony przez niego Jakub Turowski, dyrektor Mety ds. polityki publicznej na Europę Środkowo-Wschodnią, zasiada w Radzie ds. Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji oraz w Radzie Nowych Mediów przy Kancelarii Prezydenta, pełniąc rolę oficjalnego lobbysty, którego nazwisko publikowało samo państwo. Przedsiębiorca poinformował także, że krótko po nagłośnieniu sprawy jego prywatne konto na Instagramie zostało zablokowane.

DSA i problem komunikatorów

W swoim wystąpieniu miliarder uderzył w ekonomiczne fundamenty platformy. Powołując się na dokumenty Mety ujawnione przez Reutersa, przypomniał, że firma sama szacowała swoje roczne przychody ze scamów na ok. 16 mld dol. Zestawiając to z oficjalnymi zyskami netto korporacji na poziomie kilkudziesięciu miliardów rocznie, wyliczył, że nielegalny proceder generuje blisko jedną trzecią zysku firmy – ok. 55 mln dol. dziennie. „Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo. Politycy, przestańcie klękać przed Big Techem! To polska racja stanu” – zaapelował Brzoska.

Czytaj więcej

Oferty naciągaczy zalewają Polskę. „Króluje” Facebook

Spór błyskawicznie stał się zarzewiem politycznej dyskusji. Do sprawy odniósł się wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który przypomniał w serwisie X, że skuteczne narzędzia pozwalające państwu egzekwować od Mety walkę ze scamem zostały na początku roku zablokowane przez weto prezydenta do ustawy okołobudżetowej, co wstrzymało pełne wdrożenie unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA). Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający fundacji Digital Poland, na X przestrzegł jednak przed traktowaniem unijnych przepisów jako panaceum: „Meta nie jest jedynym problemem – oszukańcze reklamy pojawiają się również w innych sieciach, a ustawa DSA tego nie rozwiązuje. W rzeczywistości ustawa DSA nie obejmuje Messengera – głównego kanału, przez który przeprowadzane są oszustwa związane z BLIK-iem”. Zauważył, że wdrożenie DSA w Polsce – które blokuje prezydent – nie rozwiąże problemów, bo potrzebujemy również przepisów dotyczących phishingu i oszukańczych reklam.