Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób regionalny fundusz AI ma zahamować drenaż innowacji z Europy Środkowo-Wschodniej?
- Z jakimi barierami w adopcji sztucznej inteligencji mierzą się firmy z Polski i regionu Trójmorza?
- Dlaczego lokalnym start-upom brakuje kapitału na etapie skalowania i kto na tym korzysta?
Firmy technologiczne z naszej części kontynentu chcą wykorzystać format Trójmorza, aby wykorzystać innowacyjny potencjał regionu. Diagnoza i remedium mają być przedstawione przez CEE Digital Coalition na Forum Ekonomicznym w Karpaczu, ale „Rzeczpospolita” już wcześniej poznała szczegóły raportu. Branża zgodnie w nim przyznaje: nie mamy szans stać się drugą Doliną Krzemową, ale nie możemy być montownią. Naszą przewagą jest silna baza przemysłowa, inżynieryjna i IT, a szansą są wdrożenia AI w produkcji, motoryzacji, logistyce, energetyce i obronności. Problem w tym, że jest luka w adopcji sztucznej inteligencji, brakuje też pieniędzy na ekspansję innowacji.
Biznes zwiera szyki
Koalicja firm wskazuje, że sektor teleinformatyczny (ICT) w regionie odpowiada już za prawie 5 proc. regionalnego PKB i zapewnia 1,64 mln miejsc pracy, a dynamika eksportu komercyjnych usług ICT z naszej części Europy wzrosła w latach 2005-2021 ponad sześciokrotnie. Związek Cyfrowa Polska (ZCP), Business & Science Poland oraz organizacje z Czech, Słowacji i Rumunii są zgodne, że ten potencjał należy odblokować. Podobnie uważa Tomasz Snażyk, prezes AI Chamber CEE.
– Europa Środkowo-Wschodnia to 150 mln ludzi i gospodarka o wartości 2,5 bln euro, mimo to wciąż przyjeżdżamy do Brukseli, by negocjować jako każdy kraj z osobna. Naszym celem nie może już być dogonienie reszty, bo mamy to, czego potrzeba, aby stać się centrum innowacji, w którym sztuczna inteligencja jest faktycznie tworzona, a nie tylko kupowana – zaznacza.
Trzeba jednak zauważyć, że państwa z tej części świata nie mają szans wygrać bezpośredniego wyścigu z gigantami z USA czy Chin o budowę największych modeli sztucznej inteligencji. Według przytaczanych w raporcie CEE Digital Coalition analiz McKinsey, udana adopcja generatywnej i tradycyjnej AI może odblokować w Europie Środkowej od 280 do nawet 700 mld euro wartości dodanej, co stanowi równowartość od 6 do 15 proc. całkowitego obrotu netto tutejszych przedsiębiorstw.
– Nie musimy kopiować Doliny Krzemowej. Powinniśmy bazować na tym, w czym nasz region jest tradycyjnie mocny, usunąć bariery uniemożliwiające firmom skalowanie działalności oraz zadbać o to, by unijne przepisy wspierały innowacje, zamiast je ograniczać – wskazuje Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.
Czytaj więcej
Zacieśnianie przez Polskę i Czechy współpracy w obszarze sztucznej inteligencji w celu wzmocnienia pozycji Europy Środkowo-Wschodniej w unijnym wyś...
W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele branży z Rumunii – stowarzyszenie ANIS zwraca uwagę: tempo i jakość adopcji sztucznej inteligencji zadecydują o tym, czy przedsiębiorstwa z Europy Środkowo-Wschodniej będą skutecznie konkurować marżą, innowacjami i unikalną wartością, czy też zostaną na stałe uwięzione w niskomarżowym modelu prostego, opartego na kosztach outsourcingu.
Region stoi przed wyzwaniami
Problem leży jednak w przepaści w adopcji technologii. W 2025 r. średnio co piąte przedsiębiorstwo w UE (zatrudniające co najmniej 10 pracowników) korzystało z narzędzi AI (wzrost z 13,5 proc. w 2024 r.). Ta unijna średnia maskuje dysproporcje: w Danii wskaźnik adopcji osiągnął 42 proc., a w Finlandii 37,8 proc., tymczasem Polska z wynikiem 8,4 proc. wyprzedza jedynie Rumunię (5,2 proc.) i plasuje się na równi z Bułgarią (8,5 proc.).
Co więcej, w UE z algorytmów korzysta 55 proc. dużych korporacji, 30,4 proc. firm średnich i zaledwie 17 proc. małych przedsiębiorstw. Dla państw regionu, gdzie to sektor mikro, małych i średnich przedsiębiorstw stanowi fundament zatrudnienia i wytwarzania PKB, to ryzyko trwałego rozwarstwienia produktywności. Małe firmy często nie posiadają własnych działów IT, analityków danych ani budżetów pozwalających na swobodne testowanie technologii, w efekcie ich kontakt z AI sprowadza się do eksperymentu z chatbotami.
Sytuację pogłębia deficyt kadr i infrastruktury. Komisja Europejska szacuje, że aż 40 proc. obywateli UE w 2025 r. nie posiadało nawet podstawowych umiejętności cyfrowych. Równocześnie cała Unia odpowiada za mniej niż 5 proc. globalnych mocy obliczeniowych zoptymalizowanych pod kątem AI, podczas gdy Stany Zjednoczone kontrolują blisko 75 proc., a Chiny około 15 proc. światowych zasobów obliczeniowych.
Czytaj więcej:
Popyt na moce obliczeniowe nad Wisłą wystrzelił i wciąż mocno rośnie, ale problem w tym, że nie ma na nie zapotrzebowania ze strony rodzimych firm...
Pro
– Europa spędziła minioną dekadę na pisaniu kodeksów i reguł, lecz dziś utrzymanie tempa w wyścigu technologicznym stało się twardą kwestią zdolności wykonawczych, suwerenności i infrastruktury – komentuje Karolina Wiercioch z Business & Science Poland. I dodaje, że przewaga w obszarze AI zależy obecnie od tego, kto fizycznie dysponuje procesorami graficznymi (GPU), przyłączami do sieci elektroenergetycznej, pojemnością centrów danych, tempem wydawania pozwoleń oraz realnym popytem ze strony przemysłu.
Największą barierą wzrostu dla środkowoeuropejskich czempionów pozostaje jednak brak rodzimego kapitału wysokiego ryzyka na etapie skalowania.
Przebić kapitałowy mur
Globalny rynek venture capital oszalał na punkcie AI – w 2025 r. inwestycje w ten segment sięgnęły 258,7 mld dol., stanowiąc aż 61 proc. wartości wszystkich transakcji VC na świecie. Tzw. mega-rundy przekraczające 100 mln dol. wygenerowały 73 proc. wartości całego kapitału VC ulokowanego w AI. W tym globalnym torcie Europa jest jednak ledwie tłem, bo to firmy z USA przyciągnęły w 2025 r. aż 75 proc. globalnego kapitału VC w AI (194 mld dol.), gdy UE skromne 6 proc. (15,8 mld dol.).
Czytaj więcej:
Szkolimy talenty, które budują siłę obcych gospodarek, jednocześnie na rodzimym rynku faworyzujemy koncerny zza granic. Skala tych zjawisk stała si...
Pro
Choć rynek VC w Europie Środkowo-Wschodniej rozwija się dynamicznie i w 2025 r. niemal podwoił wartość, to zasilane lokalnie fundusze zebrały w tym czasie środki niewystarczające na konkurowanie w rundach wzrostowych. Gdy obiecujący start-up z Warszawy, Pragi czy Wilna wchodzi w fazę ekspansji międzynarodowej i potrzebuje rundy A, B lub większej, ma kłopot. Europejscy inwestorzy odpowiadają zaledwie za 26 proc. kapitału w transakcjach powyżej 25 mln euro; reszta środków pochodzi z USA i W. Brytanii. W efekcie spółki zmuszone są szukać inwestorów za oceanem, co nieuchronnie prowadzi do przenoszenia praw własności intelektualnej, talentów i zysków poza granice regionu.
CEE Digital Coalition ma jednak plan, jak zatrzymać ów drenaż – lekiem miałoby być stworzenie dedykowanego funduszu AI dla Europy Środkowo-Wschodniej (CEE AI Fund), opartego na partnerstwie publiczno-prywatnym. Miałby on oferować finansowanie kapitałowe, gwarancje i mechanizmy koinwestycyjne, wykorzystując m.in. format inicjatywy Trójmorza do koordynowania transgranicznych inwestycji infrastrukturalnych i technologicznych. Drugi postulat to radykalne uproszczenie unijnych ram prawnych. Dziś AI Act w połączeniu z RODO i przepisami o cyberbezpieczeństwie to hamulec wielu biznesów.
– Priorytetem Europy powinno być stworzenie warunków dla innowacji i adopcji AI, a nie wprowadzanie nowych obciążeń regulacyjnych. Stosowanie kluczowych obowiązków AI Act powinno zostać odroczone w obszarach, w których niezbędne standardy, wytyczne i narzędzia wdrożeniowe nie zostały jeszcze wystarczająco rozwinięte – przekonuje Jaromír Hanzal z czeskiego Stowarzyszenia na rzecz Badań Stosowanych w IT (AAVIT).