Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty wobec koncernu Meta zawiera najnowszy raport inicjatywy Rafała Brzoski.
  • Dlaczego dane o skali oszustw reklamowych w Polsce budzą spór między ekspertami a gigantem.
  • Jakie mogą być roczne przychody Mety z tytułu emisji szkodliwych kampanii w naszym kraju.
  • Jaką strategię obrony przyjmuje BigTech i jak odpowiada na oskarżenia o czerpanie zysków ze scamu.

W poniedziałek z inicjatywy Rafała Brzoski, prezesa InPostu, który stał się w Polsce twarzą walki ze scamem, do polskich parlamentarzystów oraz przedstawicieli rządu trafił najnowszy raport, przedstawiający bilans procederu masowego wyłudzania pieniędzy i danych w polskiej przestrzeni cyfrowej. Raport, powstały w ramach inicjatywy „150 proc. Stop Scam”, spotkał się z ostrą krytyką Mety.

To nie pierwsze starcie Brzoski z BigTechem.

Meta wytyka błędy

Dzięki stworzonemu przez zespół Brzoski systemowi monitoringu ScamWatch udało się zdiagnozować, jaka jest skala fałszywych reklam na platformie Facebook. Eksperci, którzy wspierają polskiego przedsiębiorcę, pokazali, że z bazy ponad 2,04 mln materiałów promocyjnych wyemitowanych na platformach koncernu Meta w Polsce i pobranych do repozytorium, algorytmy ScamWatch szczegółowo zbadały 1,76 mln. Sebastian Kondracki, twórca Bielika AI oraz narzędzia ScamWatch, wskazuje, że aż blisko 291 tys. z nich, czyli 16,5 proc. całego zbioru, zaklasyfikowano jako reklamy podejrzane, zaś 28,2 tys. zdefiniowano bezpośrednio jako materiały niosące „bardzo wysokie ryzyko”. Jak wyjaśnia, chodzi o bezsporne przestępstwa: bezprawne wykorzystanie tożsamości, piramidy finansowe czy groźne złośliwe oprogramowanie.

Właśnie na tej podstawie Rafał Brzoska domaga się natychmiastowych zmian legislacyjnych. Domaga się pilnych działań, które ukrócą zalew scamu. Jednakże wyliczenia zespołu Brzoski już mocno skrytykowała Meta. Jej biuro prasowe w przesłanym „Rzeczpospolitej” oświadczeniu zauważa, że dane na stronie samego ScamWatch całkowicie podważają ten raport. „Nawet przyjmując liczby ScamWatch bez zastrzeżeń, ich własne zestawienie wskazuje, że według ich analizy wysokie ryzyko dotyczy 0,2 proc. przeanalizowanych reklam" – napisała Meta.

Jej zdaniem, podobnie jak poprzedni raport, również ten „jest nierzetelny, a jego jedynym celem jest zaognienie debaty”. Chodzi o ubiegłotygodniowe wyliczenia fundacji Instrat. Zgodnie z nimi przychód koncernu z tytułu emisji oszukańczych reklam w Polsce sięga aż 760 mln zł rocznie, a fałszywe kampanie wyłudzające pieniądze stanowią ponad jedną trzecią polskich wpływów giganta. Jak wyliczają analitycy Instrat, scamy odpowiadają za niemal 11 proc. łącznego zasięgu wszystkich materiałów sponsorowanych wyświetlanych w naszym kraju.

Czytaj więcej

Brzoska chce zmian w prawie. Raport o scamie na biurkach posłów i rządu

Jarosław Kopeć, kierownik Programu Gospodarka Cyfrowa w Fundacji Instrat i współautor badania, zaznacza, że wcześniejsze (ujawnione przez agencję Reuters) szacunki samej korporacji mówiły o 10-proc. udziale nielegalnych reklam w globalnych przychodach platformy.

„Usuwamy oszustwa, zanim ktokolwiek je zgłosi”

Wówczas analizę Instrat firma Zuckerberga określiła mianem „fikcji” oraz raportem „na zamówienie”. Big Tech wskazywał, że raport zamówiła kancelaria prawna reprezentująca osobę, która pozwała Metę, a przy tym cały dokument opiera się na „błędnych założeniach, nieprawidłowych definicjach i małej próbie badawczej, co daje zawyżone i absurdalne liczby, przedstawiające w fałszywym świetle naszą szeroko zakrojoną pracę na rzecz walki z oszustwami”.

Teraz Meta uderza w kolejny raport, zastrzegając przy tym, iż firma nigdy nie kwestionowała tego, że ma istotną rolę do odegrania w walce z oszustwami w internecie. Gigant podkreśla, że jest otwarty na konstruktywną krytykę, ale – jak dodaje – „tego raportu nie da się tak nazwać”.

„Nie chcemy oszustw na naszych platformach: usuwamy je, gdy je wykryjemy i współpracujemy z branżą, administracją publiczną i organami ścigania, aby rozbijać stojące za nimi siatki przestępcze. Ponad 88 proc. oszukańczych reklam, które usunęliśmy w Polsce między lipcem 2025 r. a czerwcem 2026 r., zostało zdjętych, zanim ktokolwiek nam je zgłosił” – czytamy w oświadczeniu Mety.

Czytaj więcej

Szef ds. bezpieczeństwa Mety: Fałszywe reklamy szkodzą naszemu biznesowi

Kilka dni temu w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Nathaniel Gleicher, globalny szef ds. bezpieczeństwa i przeciwdziałania oszustwom w Mecie, przekonywał, że zarzuty jakoby koncern z premedytacją zarabiał na tych fałszywych reklamach, są nieprawdziwe, a firma nie chce scamu na swoich platformach.

– Nie chcemy go, bo szkodzi naszemu biznesowi, szkodzi naszym użytkownikom i szkodzi uczciwym reklamodawcom. Jeśli budujesz społeczność, w której ludzie chcą uczestniczyć i spędzać czas, nie możesz dopuścić do tego, by zalał ją scam. Dlatego wszystkie nasze wysiłki koncentrują się na usuwaniu tych treści – tłumaczył Gleicher.