Forsowana przez prezydenta Trumpa zmiana nazwy sztucznej inteligencji (AI) na „superinteligencję” (SI), może być dla internetowych spekulantów świetną okazją biznesową, bo dokładnie takie samo oznaczenie ma słoweńska domena krajowa „.si”.

Klara Herman, rzeczniczka Register.si, poinformowała, cytowana przez BBC, że we wrześniu zarejestrowano aż 44 tys. adresów internetowych z końcówką .si. W sierpniu było ich mniej niż 2 tys. Oznacza to wzrost o ponad 2100 proc. Tylko 30 września przybyło 11 tys. nowych rejestracji.

Według Herman skala aktywności obserwowanej pod koniec września była „bezprecedensowa” w porównaniu z poprzednimi 12 miesiącami. Zastrzega jednak, że nie można całego wzrostu przypisać wyłącznie wypowiedziom amerykańskiego prezydenta.

A gorączka wciąż trwa. Jak podał TechCrunch, pierwszego dnia października w ciągu zaledwie 24 godzin zarejestrowano niemal 13 tys. kolejnych domen .si. Hostinger, jeden z dużych międzynarodowych rejestratorów domen, poinformował z kolei, że słoweńska końcówka stała się wśród jego klientów drugą najpopularniejszą po .com. Tylko 30 września i 1 października jego klienci zarejestrowali łącznie około 9,7 tys. adresów .si.

Pierwsze konkretne transakcje już pokazują, że na domenach .si można zarobić. Adres recursive.si za 20 tys. dol. kupił startup Recursive, zajmujący się rozwojem superinteligencji. We wrześniu za 18 888 dol. sprzedano też otherwise.si. Ceny ofertowe idą jeszcze dalej – właściciel build.si żąda 10 mln dol., a seed.si została wystawiona za 8 mln dol.

Trump nie chce już AI. Ma być SI

Donald Trump zaproponował zmianę nazwy technologii podczas przemówienia na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku 11 września. – Używanie słowa „artificial” sprawia, że brzmi to jak coś fałszywego – tłumaczył. – To nie jest fałszywe, to naprawdę niesamowite. Ale musimy być ostrożni... witajcie w nowym świecie superinteligencji.

Czytaj więcej

W USA już nie ma sztucznej inteligencji. Donald Trump „oficjalnie zmienił jej nazwę”

Od tamtej wypowiedzi sprawa przestała być jednak tylko językowym pomysłem Trumpa. 29 września prezydent podpisał rozporządzenie wykonawcze „Inaugurating the Era of Super Intelligence”, które nakazuje amerykańskim departamentom i agencjom zastępować określenia „Artificial Intelligence” i „AI” terminami „Super Intelligence” oraz „SI”. Nowe nazewnictwo ma być stosowane m.in. w oficjalnej korespondencji, komunikacji publicznej, na stronach internetowych, w raportach i dokumentach administracji.

Na razie zmiana dotyczy przede wszystkim języka administracji. Trump nie może bowiem rozporządzeniem usunąć określenia AI z amerykańskich ustaw. Dlatego „SI” nadal korzysta z obowiązującej prawnej definicji sztucznej inteligencji. W ciągu 60 dni prezydencki doradca ds. nauki i technologii ma przygotować propozycję nowej definicji oraz potrzebnych zmian w prawie.

Biały Dom już zaczął stosować nowe nazewnictwo w oficjalnych materiałach. Co więcej, administracja próbuje przenieść je poza USA. Podczas wrześniowej wizyty Xi Jinpinga Waszyngton i Pekin uzgodniły używanie w dwustronnych rozmowach terminu „super intelligence” zamiast „artificial intelligence”.

Internetowa gorączka wokół .si

Jeśli skrót SI rzeczywiście przyjmie się szerzej jako określenie sztucznej inteligencji, krótkie i atrakcyjne adresy zakończone .si mogą stać się znacznie cenniejsze. Jednym z możliwych wyjaśnień wrześniowego boomu jest więc cybersquatting, czyli spekulacyjne rejestrowanie nazw domen z nadzieją, że później będzie można je odsprzedać z dużym zyskiem.

Historia internetu zna przypadki spektakularnych transakcji. W 1997 r. Rick Schwartz, znany jako „Domain King”, kupił adres men.com za 15 tys. dol. Siedem lat później sprzedał go za 1,32 mln dol. Jeszcze większe pieniądze przyniosła domena Voice.com. W 2019 r. MicroStrategy sprzedała ją firmie Block.one za 30 mln dol. Była to rekordowa publicznie ujawniona gotówkowa transakcja dotycząca samej domeny.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja rośnie w zawrotnym tempie. Firmy mają z nią jeden problem

Są już dowody, że część obecnej gorączki wokół .si ma charakter spekulacyjny. Firma Netcraft ustaliła, że ponad połowa analizowanych domen .si kupionych między pierwszymi wpisami Trumpa o zmianie nazwy AI a jego wystąpieniem na forum ONZ została następnie wystawiona na sprzedaż. Analitycy znaleźli również ponad 44 tys. przypadków identycznych nazw występujących jednocześnie z końcówkami .ai i .si. Przykładem są meta.ai i meta.si. Część inwestorów najwyraźniej obstawia więc, że nowy skrót rzeczywiście się przyjmie.

Popyt stał się na tyle duży, że słoweński rejestr zwrócił się do właścicieli znaków towarowych, sloganów i nazw firm, którzy nie mają odpowiadającej im domeny .si, aby rozważyli jej rejestrację „tak szybko, jak to możliwe”. Chodzi o zabezpieczenie nazw przed przejęciem ich przez innych.

W całej historii jest jeszcze jeden słoweński zbieg okoliczności. Melania Trump pochodzi właśnie ze Słowenii – urodziła się w Novo Mesto, a dorastała w Sevnicy. Teraz kraj pierwszej damy może nieoczekiwanie skorzystać na językowej rewolucji jej męża.

Podobny mechanizm zadziałał wcześniej w przypadku Anguilli. Należąca do tego karaibskiego terytorium domena .ai stała się niezwykle atrakcyjna wraz z boomem na sztuczną inteligencję. W 2025 r. rejestracje .ai miały przynieść Anguilli około 85 mln dol. wpływów. Teraz na podobnym zbiegu okoliczności może skorzystać Słowenia.

Nie wiadomo jednak, czy „SI” rzeczywiście wyprze utrwalony skrót AI. Rozporządzenie Trumpa obowiązuje amerykańską administrację, ale nie zmusza firm technologicznych, naukowców, mediów ani użytkowników internetu do porzucenia dotychczasowej nazwy. Boom na słoweńskie domeny jest więc również zakładem o to, czy językowa rewolucja zapoczątkowana w Białym Domu przyjmie się poza nim.