Z tego artykułu dowiesz się:
- Co sprawia, że mimo wielkich ambicji i planowanych inwestycji, tylko nieliczne polskie fabryki realnie wykorzystują AI?
- Dlaczego to nie technologia, lecz jakość danych i tzw. dług technologiczny są dziś największą barierą dla innowacji?
- Co uniemożliwia skalowanie projektów AI w firmach?
- W jaki sposób obawy o bańkę inwestycyjną i wpływ na rynek pracy kształtują decyzje liderów branży?
Analizując wyniki najnowszych badań i raportów można dojść do wniosku, że rodzimy z jednej strony przemysł przeżywa cyfrowe przebudzenie, z drugiej zaś trafił na technologiczny mur. Z „Branżowego Barometru AI” EFL na II półrocze 2026 r. wynika, że subindeks przemysłu wytwórczego i przetwórczego wzrósł o rekordowe 20,6 pkt do 80,2 pkt – najwyższego wyniku w badaniu. A ma być jeszcze lepiej, bo 91 proc. ankietowanych liczy na wzrost sprzedaży. Ta dobra koniunktura sprzyja inwestycjom – 76 proc. firm z branży twierdzi, iż zwiększy nakłady na AI.
Dane są kluczem
– AI przestaje być domeną branż technologicznej. Przyspiesza przemysł, w którym technologia najszybciej przynosi twarde efekty: lepsze planowanie, wyższą efektywność i niższe koszty błędów – komentuje Paweł Bojko, wiceprezes zarządu EFL.
Punkt wyjścia rodzimych fabryk pozostaje jednak skromny. Z raportu „ABB Trends 2026/2027” wynika, że zaledwie 6 proc. zakładów stosuje AI do optymalizacji procesów. I to pomimo tego, że dla 34 proc. technologia ta jest priorytetem na najbliższe trzy lata, a 46 proc. spodziewa się jej dużego wpływu. Eurostat wskazuje, że w 2025 r. AI używało 8,4 proc. polskich firm – jesteśmy zatem sporo poniżej unijnej średniej (20 proc.). Perspektywy są jednak obiecujące, bo – według EY – 77 proc. średnich i dużych przedsiębiorstw zwiększy wydatki w kolejnych 18 miesiącach.
Rzeczywistość, mimo to, zgrzyta – jedynie 9 proc. firm ma kompletną architekturę danych, a w halach brakuje bazy: ABB podaje, że 19 proc. firm ocenia automatyzację jako minimalną, a 32 proc. wręcz jako niską. Systemy SCADA/DCS ma 49 proc. badanych podmiotów, zdalny monitoring – 45 proc., predykcyjne utrzymanie ruchu – 28 proc., a cyfrowe bliźniaki, czy uczenie maszynowe – odpowiednio 7 i 6 proc.
– AI nie jest dziś największym wyzwaniem polskiego przemysłu. Największym wyzwaniem jest to, że wiele organizacji nadal nie wykorzystuje skutecznie danych, które już posiada – mówi Marek Sulewski z biznesu Automatyki ABB w Polsce.
Jak wskazuje, jeżeli firma nie ma uporządkowanych procesów, odpowiedniej jakości danych i jasnego sposobu podejmowania decyzji, to nawet najlepszy algorytm nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.
Paradoks jest taki, że produkcja jest jedną z branż, które mają dziś najwięcej danych – z maszyn, systemów ERP i MES, czujników, procesów jakościowych, magazynów, dostawców czy dokumentacji technicznej. Jak widać, ich ilość nie oznacza jeszcze, że firmy potrafią efektywnie z nich korzystać. W wielu przedsiębiorstwach te same informacje często są rozproszone między różnymi systemami, arkuszami i dokumentami, co utrudnia wdrażanie nowych technologii. Specjaliści z firmy Ambiscale wskazują, że porządkowanie danych w produkcji nie musi zaczynać się od wielkiej transformacji, a przedsiębiorstwa mogą zacząć np. od danych produktowych, materiałowych, czy dostawców. Zdaniem Krzysztofa Surowieckiego z Ambiscale, taki pierwszy krok pozwala zbudować wiarygodną bazę pod AI, nowe wymogi regulacyjne i dalsze skalowanie biznesu.
Czytaj więcej
Wartość rynku AI ma do 2030 r. przekroczyć bilion dolarów, napędzając inwestycje w centra danych. Polska zwiększa nakłady na tę technologię, ale pr...
– Dziś problemem nie jest już brak technologii ale jakość danych i to jak nimi zarządzamy, przy czym sama poprawa jakości danych już nie wystarcza. Jeżeli firma nie ustali właścicieli danych, standardów identyfikacji, zasad utrzymywania danych referencyjnych i odpowiedzialności za błędy, problemy szybko powrócą – podkreśla.
Pułapka długu technologicznego
Marek Sulewski przekonuje, że w praktyce największą wartość tworzą projekty, które najpierw rozwiązują konkretny problem biznesowy, a dopiero później dobierają do niego odpowiednią technologię.
Z badania Deloitte wynika, że 84 proc. producentów czerpie wartość z AI, lecz tylko 20 proc. projektów udaje się przeskalować. Powód? Liczne bariery: koszty (43 proc.), brak kompetencji (35 proc.), czy jakość danych (30 proc.). Z analiz ABB wynika, że firmy wskazują również na regulacje (41 proc.) i brak strategii (25 proc.). Z kolei wedle raportu EBI aż 86 proc. firm obawia się niepewności i kosztów energii.
Trzeba jednak zaznaczyć, iż trudności polskich fabryk wpisują się w impas globalny. Raport GFT Technologies „The Future of AI, Unfiltered” (przepytano 945 menedżerów z 19 rynków, w firmach o przychodach powyżej 500 mln dol.) pokazuje, że największą barierą jest tzw. architektura „legacy” – aż 84 proc. liderów IT przyznało, że przestarzałe systemy zmusiły ich do rezygnacji z pilotażu lub projektu AI. Co więcej, 93 proc. ostrzega, że wdrażanie AI bez modernizacji systemów wywoła kryzys bezpieczeństwa w przedsiębiorstwie. Niestety, zaledwie 20 proc. zarządów w pełni pojmuje zagrożenie długu technologicznego.
– Dla wielu firm infrastruktura „legacy” staje się barierą dla innowacji i skalowania AI. Aby inwestycje przynosiły korzyści, trzeba zmniejszyć lukę między ambicjami a gotowością systemów – ostrzega Marco Santos, szef GFT Technologies.
Czytaj więcej:
Niestabilna gospodarka, zerwane łańcuchy dostaw i deficyt pracowników zmuszają przemysł do zmian. Analitycy wskazują: Odpowiedzią na te wyzwania mo...
Pro
Podobne braki widać w badaniu Tieto (SW Research) – tylko 14 proc. polskich firm posiada kompleksową strategię AI powiązaną z biznesem, a 42 proc. prowadzi niespójne, punktowe działania. Dzieje się tak, choć 48 proc. uważa AI za klucz do konkurencyjności w perspektywie najbliższych 2-3 lat. Wśród barier polskie przedsiębiorstwa wskazują obawy o bezpieczeństwo danych (29 proc.) oraz integrację z IT (23 proc.).
– AI powinna być elementem transformacji biznesowej, a nie celem samym w sobie – podkreśla Paweł Wróblewski z Tieto.
Obawy o bańkę i posady
Na problemy technologiczne nakłada się sceptycyzm wobec rentowności. Niemal 90 proc. decydentów obawia się bańki AI, wskazując, że inwestycje rosną szybciej niż generowana wartość. Oznacza to ryzyko osobiste: 89 proc. szefów IT boi się, że błąd przy skalowaniu AI zagrozi ich posadzie. Niepewność potęgują regulacje – aż 99 proc. menedżerów uważa, że restrykcje wymuszają unikanie uzależnienia od jednego dostawcy.
Mimo takich licznych barier biznes inwestuje w AI. Z niedawnego raportu HSBC „Global Entrepreneurial Wealth Report 2026” (przebadano ponad 3 tys. zamożnych właścicieli firm) wynika, że 79 proc. przedsiębiorców planuje w ciągu roku zwiększyć inwestycje w sztuczną inteligencję. Przeznaczą na ten cel średnio piątą część rocznych przychodów.
– Przedsiębiorcy łączący odważne inwestycje z dyscypliną wykonawczą przekształcają rynkowe zawirowania w szanse i budują odporność organizacji – zaznacza Ida Liu, szefowa HSBC Private Bank.
Zastrzyk kapitału zmienia strukturę kadr. W badaniu HSBC 44 proc. przedsiębiorców przewiduje, że AI zwiększy zatrudnienie w ciągu dwóch lat. Co ciekawe, spadek zakłada „tylko” 23 proc. Choć nie brakuje informacji o zwolnieniach przez algorytmy, to liderzy IT zachowują ostrożność. Ponad 90 proc. badanych przez GFT podpisuje się pod stwierdzeniem, iż spółki giełdowe powołują się na AI, by usprawiedliwić zwolnienia służące jedynie podbiciu kursu akcji.
Czytaj więcej:
Sztuczna inteligencja nie zastąpi pracowników. W tym roku aż 50 proc. firm które redukcje etatów przypisywały AI, będzie ponownie zatrudniać ludzi...
Pro
W Polsce wzrost kadr na wdrożenia AI planuje 28 proc. firm przemysłowych (11 proc. po wdrożeniach). Liderem rekrutacji jest sektor zdrowia i opieki społecznej – wedle EFL aż 36 proc. placówek zwiększy załogę na potrzeby inwestycji w AI, a 23 proc. w efekcie wdrożeń, co wynika z konieczności nadzoru i bezpieczeństwa.
Inaczej wygląda bilans w sektorze kreatywnym: choć 71 proc. firm zwiększa nakłady, a 91 proc. oczekuje wyższej sprzedaży, aż 22 proc. prognozuje redukcję etatów – to krajowy rekord. Na dnie znalazł się transport i logistyka, gdzie żadna firma nie przewiduje wzrostu inwestycji ani sprzedaży (93 proc. zamraża budżety, 98 proc. sprzedaż). Spadki odnotowały finanse (tylko 7 proc. zwiększy inwestycje) oraz sektor ICT. Paweł Bojko z EFL tłumaczy to „efektem nasycenia” i „przejściem do fazy optymalizacji z mierzalnym zwrotem”.