Skrajnie wysokie temperatury mogą prowadzić do zaburzeń gospodarki wodno-elektrolitowej. W świecie, gdzie udary cieplne i skrajne wycieńczenie stają się realnym zagrożeniem, rośnie znaczenie prawidłowego nawadniania organizmu. Także Polacy, przyzwyczajeni raczej do umiarkowanego klimatu niż do długotrwałych fal upałów, muszą zmieniać codzienne nawyki.
Organizm wysyła sygnały wcześniej, niż myślisz
Niedostateczne picie wody to powszechny problem w całej Europie. Jak podaje BC, badanie z 2023 r. wykazało, że co czwarty dorosły w Wielkiej Brytanii w wieku 65 lat lub starszy był odwodniony z powodu przyjmowania zbyt małej ilości płynów. Z kolei w badaniu z 2018 r., oceniającym poziom nawodnienia u 139 pracowników w całej Europie, odkryto, że aż 70 proc. z nich było odwodnionych w stopniu, który mógł negatywnie wpływać na ich myślenie i kontrolę nad ruchami.
Czytaj więcej
Standardowe aplikacje nawigacyjne nie zawsze są pomocne dla pieszych. Potrafią wyznaczyć trasę prowadzącą przez ruchliwe arterie, wzdłuż wielopasmo...
Nawet umiarkowane odwodnienie może pogarszać koncentrację, wydolność fizyczną i zdolność organizmu do oddawania ciepła. Serce musi pracować intensywniej, a naturalny mechanizm chłodzenia przez pot staje się mniej skuteczny. – Nawadnianie to kluczowa kwestia – mówi Andreas Flouris z Uniwersytetu Tesalijskiego w Grecji. – Z naukowego punktu widzenia widzimy, że przyciąga ono coraz większą uwagę.
W odpowiedzi na fale upałów na rynek trafia coraz więcej urządzeń skoncentrowanych na nawodnieniu – od monitorów potu po analizatory moczu montowane w muszli klozetowej. Ale czy one naprawdę działają?
Opaska policzy pot i przypomni o wodzie
Dostawcy produktów nawadniających twierdzą, że ich produkty mogą pomóc. Lata temu gadżety takie jak Apple Watch czy Fitbit spopularyzowały liczenie kroków – mówi Roozbeh Ghaffari, współzałożyciel i dyrektor generalny amerykańskiej firmy Epicore Biosystems. – Kolejnym rozdziałem stał się pot – przekonuje.
Jego firma jest jedną z kilku, które produkują urządzenia do analizy potu. W przypadku Epicore Biosystems są to jednorazowe samoprzylepne plastry oraz opaski na ramię, które śledzą m.in. tempo wydzielania potu przez skórę, zawartość sodu (soli) w pocie oraz temperaturę ciała.
Nowy zestaw składający się z opaski i aplikacji oferuje również ocenę „gotowości nawodnieniowej” na podstawie danych o pocie w czasie rzeczywistym. Chodzi o to, aby uniknąć sytuacji, w której odwodnienie dopada nas z zaskoczenia.
Jednocześnie eksperci podkreślają, że wiele tego typu wskaźników nie ma jeszcze powszechnie uznanych standardów klinicznych i należy traktować je raczej jako orientacyjne narzędzia wspierające codzienne nawyki niż diagnostykę medyczną.
– Dzięki nowej generacji naszych urządzeń ubieralnych możemy określić, jaki profil ryzyka posiadasz na podstawie wyniku potowego – mówi Ghaffari w rozmowie z BBC.
Niektóre urządzenia Epicore Biosystems wibrują, gdy obliczą, że nadszedł czas na łyk płynu. Firma podaje, że korzystają z nich sportowcy i pracownicy wykonujący wysiłek w wysokiej temperaturze – od budownictwa po logistykę.
Butelka i łazienka pilnują nawodnienia
Prawdopodobnie najpopularniejszymi dostępnymi produktami wspomagającymi nawodnienie są inteligentne butelki na wodę, które przypominają o piciu wody w ciągu dnia. – Staramy się, aby to była zabawa – mówi Cem Bakiş, szef rozwoju biznesu w WaterH. – Możesz dodawać znajomych, możesz zdobywać punkty.
Niektóre inteligentne butelki szacują ilość wypitego płynu. WaterH wykorzystuje czujniki analizujące sposób korzystania z butelki i jakość wody.
Łazienka zamienia się w laboratorium
Zamiast instrukcji od butelki z wodą, zawsze można zapytać swoją toaletę. Firma Vivoo produkuje gadżet do analizy moczu, który umieszcza się na obrzeżu muszli klozetowej. Urządzenie wykorzystuje czujniki optyczne do określenia ciężaru właściwego moczu – miary jego gęstości w porównaniu z czystą wodą.
Ogólna zasada mówi, że im mocz bardziej skoncentrowany, tym większe ryzyko odwodnienia. Choć analiza moczu od lat pozostaje jednym z podstawowych narzędzi oceny nawodnienia, przeniesienie takich pomiarów do domowej elektroniki dopiero zaczyna być testowane w praktyce.
Pomiary oparte na moczu są powszechnie wykorzystywane w badaniach naukowych, choć Andreas Flouris zauważa, że może upłynąć trochę czasu, zanim stan odwodnienia stanie się w nich widoczny, dlatego analiza moczu nie zawsze nadaje się do wychwytywania bardzo wczesnych zmian nawodnienia.
Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego wskaźnika?
Tamara Hew-Butler z Wayne State University zastanawia się, czy takie gadżety nie zwiększają u ludzi lęku o własne zdrowie. Więcej wskaźników i przypomnień niekoniecznie jest czymś, czego każdy potrzebuje. – Dostarcza to pewnych informacji, ale nakłada też pewne obciążenie emocjonalne – mówi.
Rzeczniczka prasowa Vivoo odpiera te obawy, tłumacząc, że ich technologia została zaprojektowana wokół pasywnych testów niewymagających ciągłego sprawdzania aplikacji.
Czytaj więcej
Rekordowe temperatury, najwyższy alert pogodowy i pierwsze tragiczne skutki. Francja zmaga się z falą upałów o niespotykanej dotąd skali, a synopty...
Ekspertka przypomina jednocześnie, że zarówno odwodnienie, jak i przewodnienie mogą być problemem, ale organizm ma większą zdolność adaptacji, niż często się wydaje.
Technologia nawadniająca znajduje zastosowanie tam, gdzie presja i wysiłek zacierają naturalne sygnały organizmu – przede wszystkim w sporcie zawodowym. Monitory potu mogą ostrzec trenerów, że zawodnik zaczyna się odwadniać.
Ale podobne rozwiązania coraz częściej wychodzą poza świat profesjonalnego sportu. Jeśli jeszcze kilka lat temu monitorowanie nawodnienia kojarzyło się wyłącznie z olimpijczykami, dziś podobne rozwiązania trafiają do pracowników fizycznych i zwykłych użytkowników.
Nie każdemu potrzebny cyfrowy strażnik
Eksperci podkreślają, że choć urządzenia monitorujące nawodnienie mogą pomagać budować nawyki, dla większości zdrowych osób podstawowe zasady pozostają proste. Organizm zwykle sam wysyła sygnały ostrzegawcze – pragnienie, zmęczenie, ból głowy czy ciemniejszy kolor moczu pojawiają się wcześniej, niż dochodzi do poważnego odwodnienia.
W praktyce technologia może okazać się najbardziej przydatna nie sportowcom i pracownikom wykonującym wysiłek w upale, ale osobom starszym czy ludziom, którzy z różnych powodów ignorują sygnały organizmu. Dla reszty inteligentna opaska czy butelka może okazać się raczej wygodnym przypomnieniem niż niezbędnym elementem codziennego funkcjonowania.
Sposoby na upał
Nie tylko smart-butelka. Oto elektroniczny arsenał na afrykańskie upały
Walka o utrzymanie prawidłowej temperatury organizmu w XXI wieku coraz częściej opiera się na mikrotechnologii. Oto najciekawsze rozwiązania, które zyskują popularność na rozgrzanych ulicach miast: Osobiste klimatyzatory na kark: Urządzenia przypominające kształtem słuchawki nagłowne. Zamiast dźwięku generują jednak strumień schłodzonego powietrza skierowany na szyję i twarz. Najdroższe modele wykorzystują tzw. ogniwa Peltiera – metalowe płytki, które pod wpływem prądu stają się lodowate w kilka sekund, dając natychmiastowe uczucie ulgi na skórze.
Klimatyzowana odzież robocza: Kurtki i kamizelki z wbudowanymi płaskimi wentylatorami zasilanymi z powerbanku. Choć wyglądają nieco nienaturalnie (powietrze „nadmuchuje” ubranie od środka), są masowo wdrażane w branży kurierskiej i budowlanej, pozwalając na ciągłą cyrkulację powietrza i szybsze odparowywanie potu.
Parasole z mgiełką wodną: Połączenie tradycyjnej ochrony przed słońcem z technologią znaną z ogródków restauracyjnych. W rączce parasola ukryty jest zbiornik na wodę oraz akumulator, a naciśnięcie przycisku uruchamia miniaturowy atomizer generujący chłodzącą wodną mgiełkę tuż nad głową użytkownika.
Smartfonowe aplikacje termiczne: Oprogramowanie, które na podstawie danych z GPS, wilgotności powietrza i Twojego wieku oblicza tzw. indeks WBGT (stres termiczny) dla Twojej dokładnej lokalizacji. Aplikacja nie tylko przypomni o piciu, ale wyśle alert: „Wchodzisz w strefę niebezpieczną dla serca, przejdź do cienia”.