Giganci chcą karmić Polaków online. Kto i gdzie?

Bloomberg

O nasz rynek zamawiania i dostaw jedzenia online stoczą bój startupy wspierane przez arabskich inwestorów i twórcę Facebooka, a także Uber i Bolt.

Glovo, spółka z Barcelony, specjalizująca się w dostawach jedzenia zamawianego online, która od pół roku działa również w Polsce (przejęła od AmRestu za ponad 30 mln euro serwis PizzaPortal), została właśnie zasypana górą pieniędzy. Od inwestorów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz grupy funduszy venture capital, w tym niemieckiego Lakestar VC (ma udziały w takich startupach jak Revolut, Skype czy Airbnb), dostała 150 mln dol. Dzięki temu wartość hiszpańskiego startupu przekroczyła już 1 mld dol. (firma osiągnęła tym samym status tzw. jednorożca).

Pieniądze mają być przeznaczone na dynamiczny rozwój. Również w naszym kraju.

Nowy gracz z Estonii

Potężne dofinansowanie Glovo zapowiada ciekawą rywalizację o rynek posiłków zamawianych online. Eksperci nie mają wątpliwości, że szykuje się ostra walka, bo lider tej branży nad Wisłą, platforma Pyszne.pl, za którą stoi europejski potentat – holenderski Takeaway.com, oraz prężnie rozwijający się Uber Eats, nie zamierzają składać broni. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że o przejęcie Glovo od miesięcy starają się właśnie Uber, ale także powiązany z Amazonem startup Deliveroo.

CZYTAJ TAKŻE: Gdzie, za ile i jakie posiłki zamawiamy online. Duże zaskoczenie

Nie wiadomo, czy do takiej transakcji dojdzie. Glovo ma ambitne plany i jasny cel. Hiszpański dostawca ma osiągnąć status lidera polskiego rynku i to najpóźniej na przełomie 2020 i 2021 r.

Z pewnością nie będzie to proste zadanie, nie tylko z uwagi na konkurencję Pyszne.pl i Uber Eats. Wejść w branżę dostaw jedzenia w Polsce w 2020 r. chce bowiem kolejny gigant – znany z rynku przewozu osób Bolt (dawne Taxify). To firma, którą wspierają m.in. inwestorzy z Chin oraz niemiecki koncern Daimler.

Dominik Wolski, szef polskiego oddziału Bolt, tłumaczy, że testy nowej usługi ruszyły już w Estonii. Na razie nie składa deklaracji, kiedy dostawy jedzenia pojawią się w naszym kraju. – Chciałbym, aby stało się to w przyszłym roku. Dostawca będzie miał swobodę w zakresie środka lokomocji, tzn. dowiezie klientowi zamówiony posiłek zarówno samochodem, rowerem czy skuterem, jak i nawet na hulajnodze – wyjaśniał nam niedawno Dominik Wolski.

CZYTAJ TAKŻE: Restauratorzy liczą zyski. Dzięki platformom online

Ale duże ambicje mają też inni gracze. Ostatniego słowa nie powiedział jeszcze działający tu od roku Wolt, startup, w który zainwestował fundusz Iconiq związany z Markiem Zuckerbergiem, założycielem Facebooka. Fińska spółka w grudniu ub.r. przejęła polski serwis Daily.pl, za którym stał m.in. Nicolas Jedraszaj, znany przedsiębiorca i anioł biznesu, który tworzył pierwszy rodzimy internetowy supermarket – Frisco.pl. Startup z Helsinek, który dziś już działa w 15 krajach (w sumie świadczy usługi w 50 miastach) w czerwcu br. otrzymał od inwestorów 160 mln dol. Pieniądze mają pomóc w dalszej ekspansji Wolta.

Setki milionów na stole

Duże zainteresowanie gigantów branży dostaw jedzenia naszym rynkiem nie dziwi. Jego wartość szacuje się bowiem już na 700 mln zł. A popyt na takie usługi rośnie, znacznie szybciej niż średnia dynamika dla tej branży w Europie (10 proc.). W sumie szacuje się, że platformy do zamawiania posiłków z dowozem do 2023 r. rynek w Europie będą generować 25 mld dol. rocznie. Z prognoz wynika, że do 2030 r. globalny rynek takich usług osiągnie poziom nawet 365 mld dol.

Wartość polskiego rynku dostaw jedzenia szacuje się już na 700 mln zł

Analitycy podkreślają, że mimo dynamicznego rozwoju polski rynek dostaw jedzenia nadal cechuje się niską penetracją kanału online. W 2019 r. aktywnymi użytkownikami takich serwisów było, według różnych badań, od 2 do 7 proc. z nas. Mimo to, jak zaznacza Julia Patorska lider zespołu ds. analiz ekonomicznych, Deloitte, sektor restauracyjny ulega przeobrażeniom. – W ostatnich latach jedną z większych było właśnie pojawienie się platform do zamawiania jedzenia, które umożliwiają łatwiejszy i mniej kosztowny dla restauracji sposób na oferowanie jedzenia z dowozem do domu. Objawia się to m.in. zwiększoną obecnością na ulicach dostawców takich firm jak Uber Eats, Pyszne.pl czy Wolt – wskazuje.

CZYTAJ TAKŻE: Bardzo tanie jedzenie z aplikacji. Ale to paczka niespodzianka

Żeby oszacować ekonomiczny wpływ tych platform na sektor restauracyjny, Deloitte przeanalizował cztery europejskie rynki: Londyn, Paryż, Madryt i Warszawę. Jak wynika z raportu, mimo że rynek platform do zamawiania jedzenia w polskiej stolicy jest relatywnie mniej rozbudowany niż ten w Londynie czy Paryżu, to już jest porównywalny do rynku madryckiego pod względem liczby konsumentów i tworzenia dodatkowych dochodów. – Wedle naszych analiz, dzięki platformom do zamawiania jedzenia, tygodniowo w Warszawie sprzedawanych jest 48 tys. dodatkowych posiłków w restauracjach sieciowych, a 75 tys. w restauracjach niezależnych, co łącznie stanowi 2-proc. wzrost w sprzedaży. W ujęciu pieniężnym, dodatkowy przychód dla restauracji warszawskich dzięki takim platformom jak Uber Eats czy Pyszne.pl to 110 mln zł rocznie i około 46 mln zł zysków rocznie – wylicza Julia Patorska.

Zauważa, że zwiększony popyt na posiłki wynika m.in. z łatwiejszego dostępu do różnorodnej kuchni. – To sprawia, iż konsument, który normalnie zdecydowałby się na posiłek spoza sektora restauracyjnego, jednak wybiera zamówienie z restauracji za pośrednictwem platformy – dodaje.

Trend zamawiania posiłków za pośrednictwem e-platform w naszym kraju zapoczątkował serwis PizzaPortal, który działa od 2010 r. (skupia blisko 4 tys. restauracji z ponad 300 miast). Boom na te usługi rozkręciło Pyszne.pl. Ten serwis w I połowie br. zanotował ponad 40-proc. wzrost wartości zamówień. Aplikacja, dostępna w 12 miastach w Polsce, przyjęła w tym okresie ponad 7 mln zamówień o wartości ponad 338 mln zł.

OPINIA

Jakub Pietraszek, general manager Uber Eats Polska

Uber Eats jest najchętniej pobieraną aplikacją do zamawiania jedzenia w ciągu ostatnich 90 dni. W nadchodzących miesiącach nie zamierzamy zwalniać tempa. W I kwartale 2020 r. planujemy dalszą ekspansję zarówno na poziomie nowych miast, jak i tych już obecnych na platformie. Oferujemy np. wsparcie w rozwijaniu nowatorskich konceptów, jak wirtualne restauracje. Według Uber Eats restauratorzy posiadający wirtualne restauracje
we Francji i W. Brytanii odnotowali ponad 50-proc. wzrost sprzedaży.

Świetny biznes dla restauratorów

Już co piąta restauracja w Polsce oferuje usługę dostawy jedzenia do domu czy biura. W ciągu roku liczba takich lokali podwoiła się – wynika z raportu firmy Stava. Z kolei, jak wynika z najnowszych badań Deloitte, tylko w Paryżu i Londynie platformy online oferujące zamawianie i dowóz jedzenia pozwoliły zwiększyć liczbę zamówień z restauracji aż o ponad 4 proc. Dla porównania: w Warszawie i Madrycie było to 1,5–2 proc. W sumie w czterech analizowanych stolicach e-platformy tego typu wygenerowały aż ponad 1,6 mln dodatkowych posiłków w tygodniu. Eksperci wyliczyli, że serwisy do zamawiania posiłków zwiększyły w efekcie zyski firm z sektora restauracyjnego aż o 285 mln euro. Przyczyniły się też do wzrostu przychodów o 0,5 mld euro.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

2019 to rok informatyków

Największym wzięciem na rynku pracy będą się cieszyć informatycy, na czele z programistami Java, ...

Chip wszczepiany do mózgu. Nowa nadzieja w walce z paraliżem

Najnowocześniejszy implant mózgu to nadzieja na walkę z paraliżem. Naukowcy opracowali chip, który po ...

Samsung sprzedaje telewizor-kameleon

Dzięki trybowi Ambient można dopasować nowy telewizor Qled Q90 do wnętrza domu, czy mieszkania ...

Uber bez nowej licencji. Koniec giganta w Londynie?

Amerykańska platforma łącząca pasażerów z kierowcami znalazła się w Wlk. Brytanii w wyjątkowo trudnej ...

Chińska cenzura bije w światowy rynek gier

Wartość globalnego rynku gier, choć rekordowa, urośnie w tym roku wolniej niż pierwotnie zakładano. ...