Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC) produkuje najbardziej zaawansowane układy projektowane przez firmy takie jak Nvidia, AMD i Apple, dlatego każda zmiana cen może przełożyć się na koszty infrastruktury AI, a z czasem także na ceny urządzeń elektronicznych dla klientów. Dyrektor finansowy spółki Wendell Huang zaznaczył jednak w wywiadzie dla BBC, że firma nie planuje gwałtownych podwyżek. – Nie mówimy o czterokrotnym czy pięciokrotnym wzroście cen. Odzwierciedlamy wartość, którą tworzymy – powiedział, wskazując na przewagę technologiczną i jakość produkcji firmy.

Rosnące koszty produkcji mogą zmienić ceny chipów

Globalny przemysł półprzewodników i sam TSMC znajdują się dziś w centrum narastających napięć handlowych między USA a Chinami. Waszyngton naciska na czołowych producentów, by rozwijali produkcję na terenie Stanów Zjednoczonych i zabezpieczyli strategiczne łańcuchy dostaw.

Tajwan – sojusznik USA i samorządna wyspa, do której rości sobie prawa Pekin – odpowiada za produkcję większości najbardziej zaawansowanych chipów na świecie. To niewielkie procesory wykorzystywane w smartfonach, laptopach i centrach danych obsługujących sztuczną inteligencję.

Czytaj więcej

Nvidia rzuca wyzwanie Intelowi. „To największa zmiana w PC od 40 lat”

Przewodniczący Chin Xi Jinping podczas niedawnego szczytu z prezydentem USA Donaldem Trumpem ostrzegł, że niewłaściwe podejście do kwestii Tajwanu może doprowadzić relacje obu mocarstw do „skrajnie niebezpiecznej sytuacji”.

TSMC rozwija moce produkcyjne nie tylko na Tajwanie, ale również w USA, Niemczech i Japonii. Huang odrzucił jednak sugestie, że jest to odpowiedź na presję ze strony Waszyngtonu lub Pekinu.

– Rozwijamy produkcję poza Tajwanem w odpowiedzi na potrzeby klientów. To oni chcą, abyśmy byli bliżej nich. To nie jest oczekiwanie rządów – powiedział.

Jednocześnie zaznaczył, że najbardziej zaawansowana technologicznie produkcja pozostanie na Tajwanie. – Przeniesienie całego ekosystemu produkcyjnego do USA zajęłoby pięć, dziesięć lat albo nawet więcej – stwierdził. To deklaracja stojąca w kontrze do ambicji amerykańskiej polityki przemysłowej, która skłoniła TSMC do zadeklarowania inwestycji o wartości 165 mld dol. w zakłady w Arizonie.

Boom AI czy bańka?

Choć Huang nie zadeklarował jednoznacznie podwyżek cen, przyznał, że inflacja zwiększyła koszty działalności. Tego samego dnia prezes i dyrektor generalny firmy CC Wei powiedział akcjonariuszom, że chciałby podnieść ceny – podobnie jak zrobili to konkurenci.

Czytaj więcej

Szef technologicznego giganta: Rewolucja AI będzie 50 razy większa niż bańka internetowa

– Klienci oczekują od nas bardzo szybkiego wzrostu, ale możemy jedynie starać się rozwijać tak szybko, jak to możliwe. Nadal nad tym pracujemy – mówił BBC.

Presja widoczna jest także na rynkach finansowych, gdzie inwestorzy zastanawiają się, czy ogromne wydatki na infrastrukturę AI są możliwe do utrzymania. Na początku tygodnia akcje spółek technologicznych w Azji mocno spadły po podobnej wyprzedaży w USA, wywołanej obawami o zbyt wysokie wyceny. Stało się to po okresie wyjątkowo silnych wzrostów globalnych spółek związanych z półprzewodnikami i sztuczną inteligencją.

Huang przekonuje jednak, że boom na AI nie jest bańką, która zaraz pęknie. – Jesteśmy bardzo przekonani co do tego megatrendu. Rozmawiamy z klientami i klientami naszych klientów – głównie największymi operatorami infrastruktury chmurowej.

– To firmy o bardzo silnej pozycji finansowej i dużych zasobach kapitałowych, dlatego wierzymy, że będą nadal inwestować.

Temat pęczniejącej bańki AI cieszy się dużym zainteresowaniem internautów, wraca również teraz. W USA „AI buble” znajduje się wśród szybko zyskujących haseł w wyszukiwarce Google według narzędzia Google Trends.

Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends