SpaceX może mówić o sukcesie. W trakcie 14. lotu testowego Starshipa i rakiety Super Heavy w poniedziałek udało się osiągnąć orbitę, po raz pierwszy umieszczając na niej nową generację satelitów Starlink V3. Są większe i mają zapewniać znacznie większą przepustowość niż obecnie wynoszone satelity systemu Starlink. Rakieta wystartowała około 14.40 czasu polskiego z kosmodromu Starbase w Teksasie. 

Zgodę na operację wydała już Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Starship spędzi w przestrzeni niemal dziesięć godzin, wykona około sześciu okrążeń Ziemi na wysokości ok. 275 km, a następnie wejdzie w atmosferę i zakończy lot wodowaniem na Pacyfiku.

Misja Starshipa cieszy się ogromnym zainteresowaniem w internecie. Hasło "spacex starship launch" znajduje się w czołówce zyskujących w USA według narzędzia Google Trends.

Czytaj więcej

Wall Street odwraca się od Muska. Z majątku zniknęło 600 mld dol.

Nie jest to jednak debiut V3. Podczas 13. lotu Starshipa w lipcu SpaceX wypuścił 20 takich satelitów. Był to jednak test na trajektorii suborbitalnej – zgodnie z planem satelity weszły w atmosferę około 20 minut po wypuszczeniu. Teraz po raz pierwszy V3 trafiły na właściwą orbitę i rozpoczęły działanie w konstelacji.

Według SpaceX pojedynczy start Starshipa z satelitami V3 ma w przyszłości dodawać do sieci ponad 20 razy więcej przepustowości niż Falcon 9 z satelitami generacji V2.

Ze względu na gabaryty i masę nowej generacji satelitów dotychczas wykorzystywane rakiety Falcon 9 nie są w stanie wynosić ich w dużej liczbie. Starship staje się więc bezpośrednim warunkiem dalszego szybkiego rozwoju sieci.

Dlaczego Musk potrzebuje Starshipa tu i teraz?

Mierząca około 124 metrów największa rakieta na świecie ma kluczowe znaczenie dla finansowej przyszłości SpaceX. Przedsiębiorstwo opiera znaczną część swojej wyceny na dalszym rozwijaniu globalnego internetu satelitarnego Starlink, który pozostaje na razie kluczowym biznesem spółki.

SpaceX utrzymuje obecnie dużą przewagę nad konkurencją. Obsługuje na orbicie około 11 tys. aktywnych satelitów Starlink, podczas gdy jej główny rywal, Eutelsat OneWeb, posiada ich niespełna 650.

Podczas sierpniowej telekonferencji z inwestorami Elon Musk nie krył ambicji: – Nie jest wykluczone, że w pewnym momencie Starlink będzie dostarczał większość światowego internetu – przynajmniej w krajach, w których mamy pozwolenie na działalność, co dotyczy przecież zdecydowanej większości globu – powiedział, cytowany przez CNBC.

Czytaj więcej

Bezos chciał dogonić Muska. Gigantyczna rakieta eksplodowała podczas testu

Rynkowy optymizm przypieczętował debiut giełdowy z czerwca tego roku, który przeszedł do historii jako największa pierwsza oferta publiczna (IPO) wszech czasów. Akcje SpaceX w pierwszym dniu notowań podrożały o 19 proc., a kapitalizacja spółki przekroczyła 2 bln dol.

Dlatego każdy kolejny test Starshipa ma dziś również wymiar giełdowy. SpaceX musi udowodnić inwestorom, że potrafi przejść od eksperymentalnych lotów największej rakiety świata do regularnego, taniego transportu ogromnych ładunków na orbitę. Bez tego trudno będzie zrealizować zarówno ambitne plany rozbudowy Starlinka, jak i kolejne przedsięwzięcia Muska w kosmosie.

Aby uzasadnić tak wysoką wycenę i skalę przyszłych inwestycji, SpaceX musi radykalnie obniżyć koszty wynoszenia kilograma ładunku na orbitę. Odpowiedzią ma być właśnie Starship – projektowany jako w pełni wielokrotnego użytku system transportowy zdolny do przenoszenia niespotykanego dotąd tonażu.

Trzynaście poprzednich misji odbywało się po celowo wybranych trajektoriach suborbitalnych. Teraz SpaceX chce pokazać, że Starship potrafi nie tylko dotrzeć w przestrzeń kosmiczną, ale wejść na stabilną orbitę i pozostać tam przez wiele godzin.

Od księżycowego lądownika po superkomputery AI

Dotychczasowe próby rakiety służyły m.in. testowaniu osłony termicznej, separacji stopni, ponownego uruchamiania silników w przestrzeni oraz manewrów związanych z powrotem. SpaceX ćwiczył także spektakularne przechwytywanie członu Super Heavy przez ramiona wieży startowej Mechazilla.

Dopiero 14. misja ma udowodnić, że konstrukcja jest gotowa do wykonywania pełnych zadań orbitalnych.

Stawka jest wysoka także dla amerykańskiego programu kosmicznego. SpaceX przygotowuje Starshipa do kluczowych misji na zlecenie NASA. Zmodyfikowana wersja pojazdu ma posłużyć jako księżycowy lądownik HLS (Human Landing System) programu Artemis, który ma ponownie dostarczyć amerykańskich astronautów na powierzchnię Srebrnego Globu.

Starship ma jednak coraz większe znaczenie również dla innego biznesu SpaceX – sztucznej inteligencji. Po giełdowym debiucie firma zaczęła mocniej eksponować plany budowy orbitalnej infrastruktury obliczeniowej.

Wizja Muska jest niezwykle ambitna. SpaceX wylicza, że gdyby Starship osiągnął docelową częstotliwość startów i przenosił na orbitę milion ton ładunku rocznie, satelity dysponujące mocą obliczeniową 100 kW na tonę mogłyby co roku zwiększać orbitalne zasoby AI o około 100 GW. 

Dlatego poniedziałkowy lot jest czymś więcej niż kolejnym widowiskowym testem rakiety. Starship ma po raz pierwszy zrobić to, do czego od początku był projektowany – wejść na orbitę i dostarczyć tam bezpośrednio ładunek komercyjny.

Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends