Pierwsze tygodnie po debiucie giełdowym wyglądały jak spełnienie marzeń każdego przedsiębiorcy. SpaceX osiągnęło wycenę 3 bln dol., a majątek Elona Muska przekroczył bilion dolarów. Nieco ponad miesiąc później entuzjazm wyparował. Kurs akcji spadł niemal o połowę, a z majątku Muska zniknęło ponad 600 mld dol.. Stało się to mimo udanego lotu testowego 120–metrowego statku Starship i braku złych informacji o działalności spółki. Nadal dominuje na rynku komercyjnego wynoszenia satelitów, rozwija globalną sieć internetu Starlink i pozostaje kluczowym partnerem NASA.
Co ciekawe, korekta wyceny następuje w momencie, gdy Musk ponownie nakreślił, tym razem w wywiadzie dla „The Economist”, niezwykle ambitne wizje przyszłości - od superinteligencji po kosmiczną infrastrukturę dla AI. Tym razem rynek wydaje się jednak znacznie bardziej zainteresowany wynikami finansowymi niż kolejnymi obietnicami technologicznej rewolucji.
Czytaj więcej
AI będzie mądrzejsza od całej ludzkości, humanoidalne roboty zastąpią ludzi w pracy, a kosmos stanie się zapleczem dla rozwoju sztucznej inteligenc...
Po wejściu na giełdę inwestorzy zaczęli oceniać SpaceX nie jak wizjonerski start-up, lecz jak spółkę publiczną, którą trzeba na bieżąco rozliczać. Kursowi akcji ciąży też perspektywa pojawienia się milionów akcji po wygaśnięciu 6 sierpnia tzw. lock-upu. Równocześnie spada wartość innego kluczowego aktywa Muska – Tesli. Może to nie Musk traci swoją magię, lecz inwestorzy przestają wierzyć samym obietnicom.
Z bilionera na miliardera
Spadek wartości majątku Muska o ponad 600 mld dol. przewyższa całkowity majątek jakiejkolwiek innej osoby, która kiedykolwiek znalazła się w gronie 500 najbogatszych ludzi świata zgodnie z Bloomberg Billionaires Index. W efekcie stracił status pierwszego i jedynego bilionera na świecie (w szczycie notowań SpaceX kilka dni po debiucie na papierze było to nawet 1,33 bln dol. majątku). Musk odniósł się do tego w swoim charakterystycznym stylu. „(Były) bilioner” – napisał krótko na platformie X. Ale obok SpaceX ucierpiała też Tesla. Producent samochodów elektrycznych stracił w miesiąc 27 proc. wartości po rozczarowujących wynikach kwartalnych i kolejnych kosztownych zapowiedziach dotyczących pojazdów autonomicznych oraz robotyki.
Kluczowym elementem wyceny SpaceX pozostaje Starlink, który ma finansować najbardziej ambitne przedsięwzięcia spółki, w tym rozwój Starshipa oraz infrastruktury dla projektów AI. Daje powtarzalne przychody abonamentowe, ale jednocześnie wymaga kolejnych miliardowych inwestycji w infrastrukturę.
Starship już tak nie zachwyca
Choć firma perfekcyjnie opanowała wynoszenie ładunków i ludzi przy użyciu mniejszych rakiet Falcon, przejście na znacznie większą rakietę nadal niesie wiele niewiadomych. Kiedy niedawno spółka przeprowadziła udany lot testowy po wcześniejszym odwołaniu startu z powodu problemów z silnikami, przyjęto tę wiadomość z zaskakującym chłodem. – Przyszłość firmy wisi na zdolności do sprawienia, by Starship wreszcie zaczął działać niezawodnie. Dotąd SpaceX dysponowało niezwykle udanym „pickupem”, który mógł przewozić ładunki po mieście – tłumaczy Clayton Swope z CSIS, cytowany przez „The Washington Post”. – Teraz próbują przesiąść się na pociąg towarowy i uzyskać efekt skali właściwy dla tak gigantycznej konstrukcji.
Rynek chce zobaczyć moment, w którym Starship zacznie wykonywać loty seryjne i przestanie być wyłącznie kosztownym projektem badawczo-rozwojowym. Starship ma w przyszłości radykalnie obniżyć koszt wynoszenia ładunków na orbitę (z kilku tysięcy do kilkudziesięciu dolarów za kilogram) i umożliwić budowę infrastruktury księżycowej oraz marsjańskiej.
Czytaj więcej
Po spektakularnym debiucie giełdowym i chwilowym wyprzedzeniu Amazona oraz Microsoftu SpaceX zaczyna tracić impet. Akcje spółki Elona Muska spadają...
Tuż przed debiutem SpaceX ujawniło, że od początku 2023 r. spółka skumulowała co najmniej 13 mld dol. strat, które poszły na finansowanie rozwoju Starshipa i rozbudowę Starbase w Teksasie wraz z imponującym stanowiskiem do lądowania Mechazilla, które chwyta powracającą rakietę, umożliwiając jej ponowne wykorzystanie. To właśnie te liczby po raz pierwszy pozwoliły inwestorom zobaczyć skalę kosztów budowy przyszłego imperium Muska.
– Głównym problemem po publikacji prospektu okazała się kapitałochłonność spółki – zauważa Geoffrey Seiler, analityk finansowy The Motley Fool. – Inwestorzy, którzy szli na IPO z myślą o kupnie firmy rakietowej, zderzyli się z bilansem gigantycznego budowania centrów danych dla AI i rosnącymi stratami. Przejście od wyceny opierającej się na marzeniach do wyceny opartej na twardych przepływach finansowych zawsze bywa dla akcji bolesne.
Teraz inwestorzy czekają na wyniki SpaceX za II kwartał, które mają być opublikowane jeszcze 4 sierpnia.
Imperium na dwóch nogach
Równie napięta atmosfera panuje po drugiej stronie biznesowego imperium Muska. Podczas niedawnej telekonferencji poświęconej wynikom Tesli wyraźnie osłabiony i – jak sam przyznał – chory przedsiębiorca studził oczekiwania inwestorów, zapowiadając okres rekordowych nakładów inwestycyjnych. Choć przychody producenta samochodów elektrycznych wzrosły o 26 proc., zysk netto wyraźnie spadł.
Tesla znalazła się pod identyczną presją. W miarę jak odsuwa się od tradycyjnej motoryzacji na rzecz humanoidalnych robotów Optimus, akcjonariusze coraz głośniej domagają się efektów. Brak przełomowych informacji dotyczących komercjalizacji tych projektów, w sytuacji gdy firmy chińskie sprzedają już rocznie po kilka tysięcy takich maszyn, niemal natychmiast przełożył się na kolejną falę wyprzedaży akcji. – To rok gigantycznych nakładów kapitałowych, ale jestem przekonany, że te projekty przyniosą niewiarygodne stopy zwrotu – zapewnia jednak Musk.
Czytaj więcej
Yann LeCun, jeden z najbardziej wpływowych badaczy sztucznej inteligencji, ostro skrytykował firmę xAI Elona Muska. Według niego spółka nie będzie...
Jeszcze podczas IPO pojawiały się prognozy mówiące o szybkim marszu SpaceX w kierunku 5 bln dol. kapitalizacji. Dziś analitycy zastanawiają się raczej, gdzie zatrzyma się korekta.
Kończy się era wielkich obietnic
Część ekspertów dostrzega jednak również pozytywne strony giełdowego debiutu. – W sposobie prowadzenia biznesu przez SpaceX i Muska zawsze było sporo showmaństwa – podsumowuje Clayton Swope z CSIS. – Rynkowa presja i wymogi giełdy mogą wreszcie ukrócić część tych popisowych gestów i zmusić firmę do znacznie bardziej dojrzałego zarządzania ryzykiem.
Debiut giełdowy zmienił SpaceX bardziej niż jakikolwiek wcześniejszy sukces technologiczny. Przez ponad dwie dekady Musk mógł rozwijać najbardziej ambitne projekty świata, korzystając z cierpliwości prywatnych inwestorów, którzy akceptowali wieloletni brak rentowności w zamian za perspektywę technologicznej rewolucji.
Teraz jednak Wall Street kończy okres bezwarunkowej wiary w technologiczne wizje. Po debiucie giełdowym SpaceX inwestorzy oczekują bardziej trwałych zysków. To największa zmiana reguł gry, z jaką Elon Musk musiał zmierzyć się od początku budowy swojego imperium.