Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ogłosiło w środę porozumienie z sieciami komórkowymi w sprawie budowy dodatkowego systemu powiadamiania alarmowego ludności, czyli tzw. cell broadcast. Przedstawiciele MSWiA i operatorów komórkowych podpisali list intencyjny na temat jego budowy.
Jest porozumienie co do kosztów cell broadcast. System w przyszłym roku
System polegający na wysyłaniu alertów z nadajników na masztach komórkowych bezpośrednio na telefony będące w ich zasięgu (tzw. one to all) miał powstać lata temu. Został wpisany do projektu ustawy o ochronie ludności, gdy szefem MSWiA był Maciej Wąsik (PiS). Na tym się jednak wówczas skończyło.
Teraz ma być inaczej. – Chcemy, aby system zaczął działać po wakacjach w przyszłym roku – zapowiedział Marcin Kierwiński, szef MSWiA. Użył też określenia, że telefon komórkowy będzie „syreną alarmową”.
– Nawet będący w stanie uśpienia telefon wybudzi się, wyda dźwięk i wyświetli komunikat – powiedział dopytywany, jak w praktyce zadziała system z punktu widzenia użytkownika.
Czytaj więcej
Pracownik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który przy wysyłce alertu pomylił lubelskie z lubuskim, został przesunięty na inne stanowisko. RCB ma t...
Minister potwierdził tym samym zapowiedzi, że system cell broadcast ma ruszyć w przyszłym roku. Potwierdziły się też nasze informacje, że jego koszty w przeważającej części poniesie państwo. Tym samym uwzględnione zostały głosy operatorów komórkowych, które od miesięcy powtarzały, że rozwiązanie potrzebne, by chronić obywateli powinno zostać sfinansowane ze środków publicznych. Operatorzy zwracali uwagę, że ze względu na napięty harmonogram prac wdrożenie może kosztować odpowiednio więcej.
– To będzie najszybsze wdrożenie cell broadcast w Unii Europejskiej. Zrobimy to z pieniędzy na program ochrony ludności. Ten projekt szacujemy na około 100 mln zł – powiedział w środę Marcin Kierwiński.
Alert RCB zostaje. Będą spływać szybciej
Kwota, którą podał minister mieści się w górnej granicy przedziału podanego wcześniej przez Bogusława Kułakowskiego, b. prezesa jednej z sieci komórkowej w kraju (d. Era, dziś T-Mobile Polska).
Szacował on, że może chodzić o 52-108 mln zł. Jak oceniał, rządowa platforma alertowa CAP Gateway to koszt 2-5 mln euro, oprogramowanie w sieci każdego z czterech operatorów po 1,5-3 mln euro (6-12 mln euro ogółem), a aktualizacja oprogramowania infrastruktury stacji bazowych Cellneksu i zarządzanej przez Networks 3-8 mln euro.
Dla porównania, Łotwa, która liczy sobie 1,8 mln mieszkańców w 2025 r. podała, że taki system kosztował ją około 3 mln euro. Jednak z branży telekomunikacyjnej słyszeliśmy, że koszt wdrożenia w Polsce nie będzie proporcjonalnie większy pod względem liczby mieszkańców.
Czytaj więcej
W zakresie alarmowania ludności cywilnej w Polsce o uderzeniu z powietrza panuje wolna amerykanka. Samorządy w różny sposób uruchamiają syreny alar...
Marcin Kierwiński poinformował jednocześnie, że wraz z wdrożeniem cell broadcast nie znikną alerty RCB. System informowania, ostrzegania i alarmowania ma składać się z wielu elementów, w tym także z aplikacji: już istniejących (jak RSO i mObywatel) jak i nowych.
– Tylko mnogość rozwiązań pozwoli nam docelowo stworzyć w 100 proc. efektywny system ostrzegania przed zagrożeniami. W razie niebezpieczeństwa każdy otrzyma informację i do każdego ona dotrze – obiecał minister.
Na potrzeby wysyłki alertów RCB operatorzy komórkowi mają zwiększyć przepustowość sieci. Marcin Kierwiński poinformował, że cel jest taki, aby w ciągu sekundy można było wysłać 7,5 tys. SMS-ów.
– Federacja Rosyjska zmieniła strategię, my musimy zwiększyć zdolność wysyłania SMS-ów – powiedział minister, nie precyzując co ma na myśli w odniesieniu do sposobu działania Rosji. Według niego to element porozumienia zawartego dziś z telekomami. – Docelowo chcemy, aby alerty RCB miały mniejszy priorytet od cell broadcastingu – dodał minister.
Według przedstawicieli resortu spraw wewnętrznych, trwają prace nad modernizacją systemu syren alarmowych. Mają być one uruchamiane zdalnie.