Historię powstania biznesu opisuje serwis My Company Polska. Uchnast przez ponad rok pracował dla Boston Consulting Group w San Francisco, realizując projekty m.in. dla Duolingo i Tindera. Postanowił jednak wrócić do Polski, aby stworzyć narzędzie, które działa odwrotnie niż korporacyjne algorytmy. Razem z bratem Igorem oraz dwoma znajomymi z Politechniki Warszawskiej stworzył narzędzie wspierające cyfrowy detoks.

Czytaj więcej

Na wsi to częsty widok. Za taką jazdę grozi nawet 3000 zł grzywny

Jak działa brelok blokujący aplikacje?

Scrolly pozwala zablokować wybrane aplikacje, pozostawiając dostęp do potrzebnych funkcji telefonu, np. poczty czy narzędzi służbowych. Aby ponownie uruchomić zablokowane programy, trzeba zbliżyć smartfon do breloka. Autorzy wykorzystali mechanizm „tarcia fizycznego”, który utrudnia bezrefleksyjne sięganie po treści, ponieważ użytkownik musi wstać i przejść do miejsca, gdzie odłożył Scrolly.

Urządzenie wykorzystuje moduł NFC i nie wymaga baterii. Nie emituje również żadnego promieniowania. Odczyt następuje z odległości 1–3 cm. Pojedynczy gadżet kosztuje 199 zł, a cena obejmuje dożywotni dostęp do podstawowych funkcji aplikacji. Jeden brelok może jednak obsługiwać kilka telefonów. Jeśli użytkownik zgubi urządzenie, może skorzystać z opcji awaryjnego odblokowania.

Czytaj więcej

Sąsiad ciągle zostawia otwarte drzwi do klatki? Oto co mogą zrobić mieszkańcy

Polski startup rozwija sprzedaż za granicą

Największym rynkiem Scrolly są Stany Zjednoczone, które odpowiadają za około 70 proc. sprzedaży. Urządzenie stało się tam prawdziwym hitem. Na drugim miejscu znajduje się Polska (15 proc. sprzedaży), a resztę stanowią inne kraje europejskie.

Dominik Uchnast w rozmowie z My Company Polska przyznał, że około 65 proc. sprzedaży przypada na klientów w wieku 20–35 lat. Scrolly cieszy się dużym zainteresowaniem zwłaszcza wśród osób z ADHD, studentów oraz młodych mam. Obecnie firmę tworzy pięć osób, a jej siedziba znajduje się w Warszawie. Scrolly póki co rozwija się bez zewnętrznych inwestorów. Początkowo urządzenia drukowano w Polsce na drukarkach 3D, jednak z uwagi na ogromne zainteresowanie twórcy postawili na produkcję seryjną w Chinach. Programowanie chipów i rozwój aplikacji nadal odbywają się w kraju.