Kosmos 2612 rozpoczął zbliżanie się do ICEYE-X36 15 października. W ciągu kilkudziesięciu godzin zmniejszył dystans z około 350 km do zaledwie kilkuset metrów. Według amerykańskiej firmy LeoLabs, monitorującej ruch na orbicie, rosyjski satelita wykonywał precyzyjne manewry, zmieniał pozycję względem drugiego obiektu i utrzymywał niewielką odległość przez dłuższy czas.
Analitycy szacują, że oba urządzenia zbliżyły się na około 500 metrów, być może jeszcze bardziej. Dokładnego dystansu nie udało się ustalić z powodu manewrów i ograniczeń pomiarowych. Według analizy KeepTrack rosyjski satelita pozostawał w odległości do 3 km od ICEYE-X36 przez około 35–40 godzin. – Choć intencje pozostają niejasne, zachowanie to wymaga dalszego monitorowania – podkreśliło LeoLabs, cytowane przez CNN.
Zachowanie rosyjskiego satelity nie uszło uwagi internatów. Ich wielkie zainteresowanie tym tematem pokazuje narzędzie Google Trends, fraza "Kosmos 2612" znalazła się w czołówce zyskujących.
Rosjanie przygotowywali manewr od miesięcy
Incydent nie był przypadkowym spotkaniem na orbicie. Już w maju analitycy zauważyli, że rosyjskie satelity wojskowe zmieniają orbity, dostosowując je do toru lotu ICEYE-X36. Według amerykańskiego ośrodka CSIS jeden z nich, Kosmos 2609, zbliżył się wówczas na 2,5 km do urządzenia firmy ICEYE.
Czytaj więcej
Rosyjski satelita wojskowy podszedł na odległość setek, a może nawet zaledwie dziesiątek metrów do satelity ICEYE, z którego korzysta Ukraina. Pols...
Od końca września Kosmos 2612 wykonywał kolejne manewry, aż znalazł się niemal na tej samej wysokości i orbicie co satelita obserwacyjny. W niedzielę 18 października zaczął się oddalać. Nie stwierdzono oznak kolizji ani uszkodzenia drugiego obiektu.
Zdaniem ekspertów tak bliskie podejście może służyć rozpoznaniu konstrukcji satelity, obserwowaniu jego pracy, demonstracji siły lub przygotowaniu działań zakłócających. Nie ma jednak dowodów, że Rosjanie próbowali go zaatakować.
Astrofizyk Jonathan McDowell ocenia, że może to być pierwszy znany przypadek tak bliskiego, celowego zbliżenia dwóch aktywnych satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej bez zgody jednego z operatorów.
Polska technologia na celowniku
ICEYE to firma o fińskich korzeniach, współzałożona przez Polaka Rafała Modrzewskiego. Jej satelity wykorzystują radary SAR, pozwalające obserwować powierzchnię Ziemi także nocą i przez chmury. Technologia ta ma duże znaczenie wojskowe, ponieważ umożliwia wykrywanie zmian w rozmieszczeniu sprzętu i infrastruktury przeciwnika.
Z danych ICEYE korzystają ukraińskie siły zbrojne, a firma rozwija także współpracę z polskim wojskiem. Nie potwierdzono jednak, czy konkretnie ICEYE-X36 uczestniczył w operacjach rozpoznawczych na rzecz Ukrainy.
Czytaj więcej
Możemy mieć wszystkie pociski świata, ale jeżeli nie mamy kosmicznej infrastruktury wspierającej, to one są bezwartościowe – tłumaczy Rafał Modrzew...
– Jesteśmy świadomi sytuacji i uważnie ją monitorujemy. Architektura naszej konstelacji została zaprojektowana z myślą o zapewnieniu ciągłości działania i odporności – poinformowała firma.
Eksperci ostrzegają, że podobne działania mogą być zapowiedzią nowego etapu rywalizacji militarnej w kosmosie. Rosja już wcześniej testowała technologie mogące służyć do zwalczania satelitów. W 2020 r. jeden z jej obiektów orbitalnych uwolnił pociskopodobny obiekt, co wywołało protesty USA i Wielkiej Brytanii.
Niepokój budzi również aktywność innych rosyjskich satelitów. Według analityków Kosmosy 2611 i 2613 mogą w listopadzie zbliżyć się do kolejnego urządzenia ICEYE-X37. Na razie nie wiadomo, czy do takich manewrów rzeczywiście dojdzie.
Ta treść jest częścią płatnego partnerstwa z Google mającego na celu promocję Google Trends