Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zakłada sojusz z Niemcami i Francją w walce o gigafabrykę AI.
- Kiedy zapadną ostateczne decyzje dotyczące lokalizacji i finansowania unijnego projektu.
- Czy w Polsce brakuje realnego zapotrzebowania na ogromną moc obliczeniową.
W lipcu może ruszyć proces wyboru lokalizacji pod potężne europejskie centra danych, kluczowe dla rozwoju najbardziej zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji. O jedną z nich stara się nasz kraj. Mimo niekorzystnych decyzji Komisji Europejskiej z końca ub. r. o sposobie wyłaniania konsorcjów na gigafabryki AI, mamy mocną pozycję w rywalizacji o zbudowanie jednego z zaledwie kilku tego typu centrów, które powstaną na kontynencie.
– Polska zbudowała szeroką koalicję państw wspólnie z Niemcami, Francją i państwami Europy Północnej w zakresie bardziej ambitnego projektu gigafabryk i mam wrażenie, że jesteśmy już w dobrym miejscu – powiedział „Rzeczpospolitej” Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, podczas odbywającego się w Katowicach forum CyberSec 2026.
Bruksela poprawia warunki
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przedstawił kulisy kluczowych negocjacji toczących się na unijnych korytarzach w Brukseli. Stawką w tej dyplomatycznej grze jest ostateczny kształt i lokalizacja europejskich gigafabryk sztucznej inteligencji – potężnych centrów obliczeniowych, które mają zagwarantować Staremu Kontynentowi suwerenność technologiczną w wyścigu z USA i Chinami. O lokalizację tych obiektów stara się wiele państw, ale nieoficjalnie słychać, że szanse Polski na wygraną są spore.
To bez wątpienia jeden z największych projektów tego typu projektów cyfrowych na kontynencie. W przypadku polskiej gigafabryki gra idzie o infrastrukturę składającą się ze 100 tys. zaawansowanych chipów GPU, wartą 3 mld euro (współfinansować przedsięwzięcie będzie unijny fundusz InvestAI) i zapotrzebowaniu na moc rzędu 200-300 MW.
– Komisja Europejska poprawiła swoją propozycję z listopada i w tej chwili na grupach w Brukseli kończą się negocjacje dokumentów, więc jestem optymistą i mam nadzieję, że do końca czerwca zakończymy pracę nad naborem na gigafabryki sztucznej inteligencji i dzięki temu będzie można podejmować już decyzje w zakresie zaangażowania w ten projekt – mówi wiceminister Standerski.
Czytaj więcej
Polska cały czas czeka na decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą powstania gigafabryki AI. KE już kilka razy zmieniała terminy publikacji dokumentó...
Pytany o dokładne ramy czasowe, w których zapadną ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące wyboru lokalizacji oraz dystrybucji unijnych środków, wskazał, że w samej Brukseli wciąż trwa debata na ten temat. Rozważane są uruchomienie procedur jeszcze w lipcu, bądź opcja jesienna, czyli wrzesień.
Według przewidywań Dariusza Standerskiego, ostateczne rozstrzygnięcie całego procesu i wyłonienie zwycięskich projektów nastąpi na przełomie tego i przyszłego roku.
Jego zdaniem pozycja Polski jest „mocna”.
– Dzięki Polsce oraz koalicji, którą stworzyła, dokonano poważnych zmian w projekcie gigafabryki. Dzięki silnej pozycji Polski dzisiejszy projekt jest dużo lepszy od tego, który mógłby być w listopadzie – przekonuje.
W podobnym tonie zresztą wypowiadał się na CyberSec Krzysztof Szubert, pełnomocnik dyrektora ds. komercjalizacji i współpracy w Instytucie Łączności – Państwowym Instytucie Badawczym.
– Jesteśmy w grze – podkreśla.
Gigantomiania czy realna potrzeba?
Pierwotny plan zakładał, że UE wybuduje na terenie krajów członkowskich do pięciu gigafabryk AI. Teraz wiele jednak wskazuje, że Bruksela zdecyduje się na uruchomienie większej liczby potężnych centrów danych, kluczowych dla rozwoju najbardziej zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji. Ustalenia w tej sprawie wciąż trwają. Na te nieoficjalne doniesienia wskazuje również Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający fundacji Digital Poland. „Oznacza to, że będziemy mieli system mniejszych i większych gigafabryk. Powinno to ułatwić start firm po moce AI z regionu. Miejmy nadzieję, że moce nie trafią też do Big Tech, a państwa będą miały większy wpływ na wybór konsorcjów. O to zabiegamy w EAIF (The European AI Forum – red.) od dłuższego czasu” – napisał na platformie X.
Początkowy plan zakładał, że gigafabryka to potężne instalacje o mocy obliczeniowej co najmniej 3-4 razy większej niż najsilniejsze tzw. fabryki AI (mamy je w Polsce dwie – w Poznaniu i Krakowie), dedykowane trenowaniu modeli z bilionami parametrów. W UE słychać jednak również głosy, że Stary Kontynent ma bardzo ograniczoną liczbę firm zdolnych realnie wykorzystać tak ogromną moc obliczeniową. Krytycy wskazują, że poza francuskim start-upem Mistral trudno o znaczących odbiorców (tym bardziej, że Mistral inwestuje już we własną infrastrukturę w Szwecji i pod Paryżem). Część ekspertów już mówi o niepotrzebnej gigantomanii. Wiele o obecnej sytuacji mówi przykład Beyond.pl. Firma, należąca do Kulczyk Investments, w ub.r. uruchomiła na swoim poznańskim kampusie data center tzw. fabrykę AI o mocy 100 MW, stając się jedną z pierwszych na rynku Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), która komercyjnie oferuje kompleksową platformę wspierającą rozwój sztucznej inteligencji. Jak wyjaśniał Wojciech Stramski, prezes Beyond, 100 proc. kart graficznych, które uruchomiono, sprzedano, a faktyczne zapotrzebowanie sięga 20-krotności tego, co zainstalowano. Tyle że popyt od firm z naszego kraju wyniósł… zero. Większość zamówień to oferty firm ze Stanów Zjednoczonych i Azji.
Gdyby gigafabryka AI powstała w Polsce ponad jedna trzecia (35 proc.) jej finansowania będzie pochodzić z sektora publicznego. Przy czym nie jest wcale powiedziane, że będziemy budować w jednej lokalizacji 100 tys. GPU, a być może postawimy na strukturę rozproszoną (część mocy mogłaby trafić do Czech i na Litwę).