Durman uznał, że korzystanie z takich narzędzi jak ChatGPT czy Microsoft Copilot oznaczałoby powierzanie technologii własnego myślenia, co z kolei naruszałoby jego głęboko zakorzenione przekonania. W uzyskaniu zwolnienia pomogło mu Amerykańskie Stowarzyszenie Humanistyczne (AHA).

Czytaj więcej

Koczują na parkingach, grzyby wywożą za granicę. Policja ruszyła do akcji

Podstawą zwolnienia była ustawa o prawach obywatelskich

Portal Tom’s Hardware, powołując się na Religion News Service, wyjaśnia, że dla Durmana proces i wysiłek związany z samodzielnym analizowaniem sytuacji, zasad etycznych i relacji z innymi ludźmi stanowi podstawę rozwoju moralnego. Przekazanie tego wysiłku sztucznej inteligencji osłabia z kolei jego zdolność do działania jako osoba odpowiedzialna moralnie.

Uczelnia przyznała mu zwolnienie na podstawie VII amerykańskiej ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zakazuje dyskryminacji w miejscu pracy ze względu na rasę, kolor skóry, religię, płeć i pochodzenie. Choć humanizm często ma charakter niereligijny, sądy federalne uznały, że również może podlegać takiej ochronie. Według przedstawicielki AHA jest to pierwsze tego rodzaju zwolnienie w historii organizacji i w środowisku humanistycznym.

Czytaj więcej

Pociągiem aż za koło podbiegunowe. Rusza połączenie dla miłośników zorzy polarnej

Zwolnienie ma swoje granice

Okazuje się jednak, że sama niechęć do AI nie wystarczy do uzyskania podobnej zgody. Aby zwolnienie zostało przyznane, wniosek musi wynikać z głębokich przekonań danej osoby, które można wręcz uznać za zasadę wiary. Co więcej, jego realizacja nie może nadmiernie obciążać działalności pracodawcy.

Durman nadal więc musi uczestniczyć w spotkaniach, współpracować z osobami korzystającymi z AI oraz w razie potrzeby przekazywać materiały do takich narzędzi. Nie musi jednak osobiście wykorzystywać ich do wykonywania swoich zadań.