Ponieważ cyberataki wspierane przez państwa stały się wszechobecne, amerykański gigant od dawna wzywał do stworzenia nowej konwencji genewskiej regulującej cyberprzestrzeń. Teraz jednak po raz pierwszy wyraźnie sugeruje, że cyberataki związane z wojną na Ukrainie mogą być uznane za zbrodnie wojenne zgodnie z już istniejącym prawem międzynarodowym.

W poniedziałek Microsoft poinformował, że w godzinach poprzedzających rosyjską inwazję wykrył nową formę „ofensywnego i destrukcyjnego” oprogramowania atakującego ukraińskie instytucje. Koncern zaobserwował też lawinę cyberataków na ukraiński sektor rolny, handlowy, finansowy i energetyczny.

„Te ataki na cele cywilne budzą poważne obawy w ramach Konwencji Genewskiej, a my podzieliliśmy się informacjami z ukraińskim rządem na temat każdego z nich” - napisał prezes Microsoftu Brad Smith na blogu.

Jak pisze CNN, według Microsoftu wieloletnia debata etyczna wokół cyberwojny – i jej wpływu na ludność cywilną – nie jest już teoretyczna. I rządy muszą na to zareagować.

Czytaj więcej

Ukraina wzywa na pomoc hakerów. Anonymous idzie na wojnę z Rosją

W 2017 roku Smith argumentował, że wzrost międzynarodowej przestępczości cyfrowej i naruszenie danych Sony przypisywane Korei Północnej pokazały, w jaki sposób cyberprzestrzeń „stała się potencjalnym nowym i globalnym polem bitwy”.

Cyfrowa konwencja genewska - powiedział wówczas Smith - powinna zobowiązać rządy do powstrzymania się od stosowania cyberataków na cele cywilne lub infrastrukturę krytyczną i powstrzymać kraje przed gromadzeniem luk w oprogramowaniu, jak to często robią z innymi rodzajami broni strategicznej.

- Tak jak rządy światowe zebrały się w 1949 roku, aby przyjąć Czwartą Konwencję Genewską w celu ochrony ludności cywilnej w czasie wojny, potrzebujemy Cyfrowej Konwencji Genewskiej, która zobowiąże rządy do wdrożenia norm, które zostały opracowane w celu ochrony ludności cywilnej w Internecie w czasach pokoju - powiedział Smith.