Prezydent Donald Trump pochwalił w poniedziałek odwagę i hart ducha astronautów: dowódcy Reida Wisemana, pilota Victora Glovera oraz specjalistów misji Christiny Koch i Jeremy’ego Hansena. Załoga statku Orion, która w nocy z 1 na 2 kwietnia czasu polskiego wystartowała na szczycie rakiety Space Launch System. Astronauci dotarli najdalej w dziejach (ponad 400 tys. km), bijąc rekord wszech czasów odległości od Ziemi.

Historyczny rekord i rozmowa z Księżyca

Podczas 12-minutowej rozmowy Trump zapytał załogę o odczucia towarzyszące 40-minutowej utracie kontaktu z Ziemią po niewidocznej stronie Księżyca. Victor Glover przyznał, że „odmówił krótką modlitwę”, a następnie wrócił do pracy nad obserwacjami. Christina Koch podkreśliła, że momentem kulminacyjnym był ponowny widok Ziemi: „To naprawdę przypomina o tym, jak wyjątkowe miejsce zamieszkujemy i jak ważne jest, aby nasz naród przewodził, a nie podążał za innymi w eksploracji głębokiego kosmosu”.

Czytaj więcej

Misja Artemis II. Padł rekord odległości człowieka od Ziemi, odzyskano łączność z Orionem

Prezydent przypomniał, że podczas swojej pierwszej kadencji stworzył U.S. Space Force, nazywając formację swoim „dzieckiem”. – Space Force jest bardzo ściśle powiązana z tym, co robicie. To była jedna z najważniejszych decyzji, jakie kiedykolwiek podjąłem – stwierdził. Trump chwalił również swojego nominata na administratora NASA, Jareda Isaacmana, który w rozmowie z załogą zażartował z problemów z hydrauliczną toaletą na pokładzie: – Zdecydowanie musimy naprawić trochę hydraulikę.

– Ustanowimy stałą obecność na Księżycu i ruszymy na Marsa – bardzo na to czekamy – powiedział Trump. – Będziemy nadal prowadzić to wszystko ku gwiazdom.

Prezydent zaprosił astronautów do odwiedzenia Białego Domu po powrocie na Ziemię, który ma nastąpić 11 kwietnia.

Budżetowe uderzenie w naukę

Mimo entuzjastycznych słów prezydenta o ustanowieniu stałej obecności na Księżycu i locie na Marsa, proponowany budżet NASA na rok fiskalny 2027 wywołał oburzenie naukowców. Plan zakłada zmniejszenie ogólnego finansowania agencji o 23 proc. oraz drastyczną redukcję budżetu Dyrekcji Misji Naukowych (Science Mission Directorate) z 7,25 mld dolarów do 3,9 mld dolarów. To spadek o 47 proc., który według The Planetary Society byłby największym jednostkowym cięciem finansowania nauki w historii agencji w skali jednego roku.

Czytaj więcej

Start księżycowej misji. Tym razem chodzi o miliardy, a nie wbicie flagi

„Ta propozycja niepotrzebnie wskrzesza egzystencjalne zagrożenie dla amerykańskiego przywództwa w dziedzinie nauk o kosmosie i eksploracji” – przekazała organizacja w oświadczeniu, podkreślając, że jest to krytyczny okres dla realizacji ambitnych planów NASA.

Zagrożone misje i rola Kongresu

Eksperci, cytowani przez serwis space.com, ostrzegają, że tak głębokie cięcia mogą doprowadzić do zakłócenia lub anulowania dziesiątek misji. Na liście zagrożonych projektów znajdują się m.in.: Kosmiczny Teleskop Nancy Grace Roman (start planowany jeszcze w tym roku), Misja Dragonfly na Tytana (księżyc Saturna), NEO Surveyor – poszukiwacz asteroid zagrażających Ziemi.

Krytycy argumentują, że faworyzowanie eksploracji załogowej w ramach programu Artemis odbywa się kosztem szerszej misji naukowej agencji. Proponowany plan zepchnąłby finansowanie nauki do poziomów niespotykanych od wczesnych dni ery kosmicznej.

Podobnie jak w 2026 r. kiedy administracja przedstawiła niemal identyczne redukcje, ostateczna decyzja należy do Kongresu. Wówczas ustawodawcy odrzucili cięcia, zatwierdzając wyższy budżet i utrzymując finansowanie nauki. Obecnie ponad 100 członków Izby Reprezentantów obu partii już podpisało list wzywający do zwiększenia funduszy na naukę o 1,75 mld dolarów, co stoi w sprzeczności z planami administracji. Debata nad przyszłością finansową NASA rozstrzygnie się w nadchodzących miesiącach.