Gdzie w projekcie mamy do czynienia z gold-platingiem?
Rozwiązania proponowane przez krajowego prawodawcę obejmą również te podmioty, które pod rządami dyrektywy NIS2 tylko „opcjonalnie” mogą być objęte jej postanowieniami. W konsekwencji Polska będzie tym państwem członkowskim UE, dla którego zakres podmiotowy stosowania przepisów implementujących dyrektywę NIS2 będzie najszerszy i obejmie około 40 tys. podmiotów, co jest absolutnym rekordem w Unii Europejskiej. Przykładowo w znacznie większych państwach członkowskich, jak Francja jest to ok. 15 tys. podmiotów, a w Niemczech ok. 28 tys. podmiotów. Powyższe ma swój szczególnie „drastyczny” wymiar w przypadku regulacji mechanizmu tzw. dostawców wysokiego ryzyka (DWR/HRV), gdzie w przypadku innych państw członkowskich mechanizm ten jest ograniczony wyłącznie do dostawców technologii 5G (zgodnie z tzw. 5G network EU Toolbox) lub do wąskiej grupy podmiotów krytycznych dla gospodarki.
Dodatkowo komponenty krytyczne podlegające ograniczeniom są jednoznacznie zidentyfikowane, więc wykluczenia nie mają zastosowania do dowolnego sprzętu elektronicznego. W przypadku Polski ten mechanizm może dotyczyć każdego z 18 obszarów, a tym samym ok. 40 tys. podmiotów i dowolnych dostawców wskazanych przez Ministra Cyfryzacji. W przypadku Niemiec mechanizm ten może dotyczyć potencjalnie ok. 1 tys. podmiotów. Podobnie sytuacja wygląda z tzw. poleceniem zabezpieczającym, które stanowi szczególnie dolegliwy mechanizm ingerencji w wolność działalności gospodarczej i tworzy sytuację „niepewności” statusu prawnego. W rezultacie można zaryzykować postawienie i obronę tezy, że krajowe rozwiązania są nieproporcjonalne i stanowią nadmierną ingerencję w wolność działalności gospodarczej i jednocześnie nie zapewniają odpowiedniego poziomu ochrony procesowej dla strony postępowania.
Z kolei w sferze sposobu procedowania tego projektu mamy do czynienia z sytuacją, w której stanowiące element tego projektu tzw. przepisy techniczne, zgodnie z dyrektywą 2015/1535, nie zostały do tej pory – a przynajmniej jest tak zgodnie z moją najlepszą wiedzą – przez krajowego prawodawcę notyfikowane do Komisji Europejskiej. W tym kontekście przypomnę, że państwa członkowskie muszą ją powiadamiać o nowych krajowych przepisach dotyczących produktów i usług, co pozwala na wczesne wykrycie potencjalnych przeszkód w handlu i dostosowanie ich do prawa UE.
Czym będzie skutkował brak notyfikacji?
Brak notyfikacji powoduje, że wprawdzie przepisy będą obowiązywały, ale nie będą mogły być stosowane. Z nieznanych mi powodów prawodawca krajowy uznał, że okoliczność, iż projekt ustawy jest transpozycją dyrektywy NIS2 zwalnia prawodawcę krajowego z obowiązku notyfikacji tych przepisów do Komisji Europejskiej. Nic bardziej mylnego, bo każdy przepis prawa krajowego, który jest przepisem technicznym w rozumieniu dyrektywy 2015/1535 musi być notyfikowany do Komisji Europejskiej; czego najlepszym potwierdzeniem jest to, że takiej notyfikacji dokonywały inne państwa członkowskie, jak Niemcy, Włochy czy Hiszpania. Skoro zatem inne państwa członkowskie uznały to, że przepisy stanowiące „dodatek” do minimalnego standardu regulacyjnego wynikającego z dyrektywy NIS2 są przepisami technicznymi, które wymagają notyfikacji do Komisji Europejskiej, to w mojej ocenie polski prawodawca nie dokonując ich notyfikacji popełnia wręcz błąd proceduralny. Okoliczność ta będzie implikowała zaś to, że dodatkowe przepisy będą obowiązywały, ale nie będą one mogły być zastosowane. Powyższe wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE, jak np. ze sprawy Fortuna, w której to stwierdzono, że brak notyfikacji przepisów technicznych implikuje brak możliwości ich stosowania i otwiera drogę do roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa dla przedsiębiorców z branży hazardowej.
Czy błędy w projekcie wdrażającym NIS2 otwierają drogę do roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa?
Skutkować będą przede wszystkim tym, że przepisy techniczne z projektu ustawy, jak np. mechanizm dostawcy wysokiego ryzyka, będą wprawdzie obowiązywać, ale nie będą mogły w jakimkolwiek przypadku znaleźć zastosowania. Mogę domniemywać, że w sytuacji „próby” zastosowania przez krajowe organy tych przepisów, strona postępowania skutecznie podniesie zarzut braku notyfikacji tych przepisów, co powinno implikować to, że krajowe organy odstąpią od ich stosowania, chociażby z uwagi na konieczność stosowania tzw. prounijnej wykładni przepisów prawa krajowego. Podobnie mogę domniemywać, że w sytuacji hipotetycznego zastosowania tych przepisów i wydania decyzji o uznaniu dostawcy za dostawcę wysokiego ryzyka, taka decyzja zostanie wyeliminowana z obrotu w drodze stwierdzenia jej nieważności przez sąd administracyjny. Podobnie zastosowanie tych przepisów będzie otwierało drogę do roszczeń odszkodowawczych.
O jakiej skali odszkodowań mówimy w sytuacji, gdyby globalny dostawca technologii został zablokowany na podstawie wadliwych przepisów?
Mając na uwadze to, że projekt ustawy jest „dopiero” na etapie prac w Komisji, a jednocześnie wyżej powołana „czerwona flaga” została podniesiona i prawodawca ma pełną świadomość odnośnie do występowania wyżej powołanych ryzyk, to mogę zasadnie domniemywać, że wyżej powołany błąd zostanie w ramach prac legislacyjnych wyeliminowany i przepisy techniczne zostaną czy to odpowiednio notyfikowane do Komisji Europejskiej (tak jak zrobiły to inne państwa członkowskie), czy też projekt ustawy zostanie odpowiednio zmieniony, by tym samym wyeliminować z jego treści te nienotyfikowane przepisy techniczne. Tym samym uważam, że w praktyce obrotu nie będziemy mieli do czynienia z zastosowaniem mechanizmu dostawcy wysokiego ryzyka w obecnym kształcie, gdyż skutkowałoby to odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa. Wówczas wysokość odszkodowania byłaby – co oczywiste – funkcją poniesionej szkody.