Reklama

Szefowa Microsoft Polska: Suwerenność cyfrowa nie musi oznaczać izolacji

Sprowadzanie pojęcia suwerenności wyłącznie do samowystarczalności jest uproszczeniem. Taka perspektywa niesie ze sobą ryzyko izolacji, a izolacja nie buduje ani bezpieczeństwa, ani konkuren-cyjności i może realnie blokować innowacyjność oraz zdolność do reagowania na zagrożenia – mówi Iwona Szylar, dyrektor generalna Microsoft Polska.

Publikacja: 25.02.2026 15:02

Iwona Sylar, prezes Microsoft Polska

Iwona Sylar, prezes Microsoft Polska

Foto: mat. pras.

Ubiegły rok przyniósł ogromne przyspieszenie w dziedzinie AI. Czy mamy do czynienia ze sztucznie napędzaną bańką czy przełomem dla biznesu?

AI przestaje być inicjatywą punktową – coraz częściej staje się elementem przemyślanej strategii organizacyjnej. AI może zmieniać organizacje na trzech poziomach: jednostki, zespołu lub całego systemu. W wymiarze praktycznym zaczęliśmy od indywidualnych nawyków pracy z generatywną sztuczną inteligencją, aby przyspieszać i ulepszać swoją pracę. Teraz widzimy zastosowanie sztucznej inteligencji w konkretnych procesach biznesowych, takich jak obsługa klienta, procesy zakupowe czy np. planowanie szkoleń dla pracowników. Finalnym krokiem jest implementacja AI w skali całej organizacji – poprzez budowę struktur i mechanizmów, które trwale osadzają AI w modelu operacyjnym. Wątpliwości odnośnie AI wynikają z oczekiwań, że tempo adopcji i namacalne efekty biznesowe pojawią się znacznie szybciej, niż stało się to w rzeczywistości. Doświadczenia rynkowe natomiast pokazują, że to nie technologia nas spowalniała, lecz gotowość organizacji oraz w wielu przypadkach braku procesów zarządzania zmianą.

Z najnowszego raportu firmy Gartner wynika, że aż połowa ankietowanych firm, które zwalniały ludzi, tłumacząc to pojawieniem się AI, musi ponownie zatrudniać. Technologia nie zadziałała tak, jak zakładano.

Z moich doświadczeń wynika, że kiedy wdrożenie AI jest intencjonalne, dobrze przemyślane i odpowiada na konkretne potrzeby organizacji, nie pojawiają się tego rodzaju sytuacje. Widzę wyraźnie, że stajemy się coraz bardziej dojrzali w pomysłach na to, w jakich miejscach organizacji ją wykorzystywać. Jeśli umiejętnie przygotujemy firmę i wprowadzimy procesy zarządzania zmianą, to AI przynosi realne korzyści i to firmy widzą. Równolegle toczy się dyskusja o redukcji zatrudnienia, jednak warto spojrzeć na nią w szerszym kontekście. Dziś organizacje częściej mierzą się z niedoborem talentów niż ich nadmiarem. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych specjalistów. W obszarach, gdzie możliwa jest automatyzacja powtarzalnych zadań, potrzeby kadrowe mogą maleć – nie oznacza to jednak automatycznie redukcji, lecz raczej przesuwanie osób tam, gdzie ich wartość jest większa. Rozmawiałam niedawno z przedstawicielami sektora finansowego, którzy uwalniają moce przerobowe w jednym procesie dzięki automatyzacji, angażując pracowników do innych zadań. Dzięki temu czas dostarczania usług na rynek jest znacznie krótszy.

Jak sytuacja wygląda w Polsce? Czy prezesi naszych firm są entuzjastyczni wobec zmian związanych z AI, czy raczej są ostrożni i wyczekują?

To zależy od branży i wielkości organizacji. Są branże bardzo dojrzałe, jak sektor finansowy, który na polskim rynku bardzo systemowo i metodologicznie wdraża AI, uwzględniając przy tym procesy zmiany. Przykładów organizacji, które robią to w sposób strategiczny, jest na polskim rynku wiele mBank, Nest Bank czy Biuro Informacji Kredytowej. Branża energetyczna również wykazuje duże zainteresowanie, na przykład Grupa ORLEN we współpracy z Microsoft realizuje największe wdrożenie AI w Europie Środkowej. Rozwiązania te wesprą nie tylko obszar energetyki, ale także cyberbezpieczeństwo, procesy produkcyjne, analizę danych oraz zwiększą efektywność pracowników koncernu. Niektóre branże są oczywiście ostrożniejsze, ale nie widzę dużej różnicy między Polską a innymi krajami. Według „AI Diffusion Report” Microsoftu, badającego stopień adopcji AI w 130 krajach, Polska plasuje się na 22. pozycji obok Niemiec, Danii, Tajwanu i Stanów Zjednoczonych.

Szybko nadrabiamy zaległości pod względem chmury i AI?

W Polsce obserwujemy dwie wyraźne fale transformacji chmurowej. Pierwsza koncentrowała się na infrastrukturze – firmy przenosiły jej część do chmury, aby optymalizować koszty i zwiększać elastyczność. Druga fala, którą widzimy obecnie, jest silnie napędzana przez rozwój sztucznej inteligencji.

Stopień upowszechnienia AI w USA jest bardzo zbliżony do tego, który obserwujemy w Polsce. To wyraźnie pokazuje, że sam fakt bycia producentem technologii nie gwarantuje sukcesu w jej praktycznym wykorzystaniu

Iwona Szylar

Reklama
Reklama

Mimo tego pozostajemy niżej na krzywej adopcji chmury niż kraje nordyckie: tam poziom wykorzystania sięga 80–90 proc., podczas gdy w Polsce to około 30 proc. Sztuczna inteligencja staje się jednak ważnym akceleratorem, bo jej największa wartość ujawnia się w połączeniu z możliwościami chmury publicznej.

Co ciekawe, stopień upowszechnienia AI w USA jest bardzo zbliżony do tego, który obserwujemy w Polsce. To wyraźnie pokazuje, że sam fakt bycia producentem technologii nie gwarantuje sukcesu w jej praktycznym wykorzystaniu. Kluczowe jest to, jak skutecznie potrafimy wdrażać ją w konkretnych zastosowaniach biznesowych. Sama technologia nie tworzy przewagi, przewagę buduje dopiero rozwiązanie realnych problemów i dostarczenie mierzalnej wartości.

Teraz przewagę mają też budować zasoby obliczeniowe, infrastruktura i bardzo droga w Polsce energia. Czy ich dostępność nie jest realną barierą?

Posiadanie centrum przetwarzania danych bez dostępu do taniego prądu jest ograniczeniem, ponieważ koszt energii wpływa bezpośrednio na ceny usług chmurowych. Jeśli są one wyższe niż za granicą, stają się mniej konkurencyjne. A klienci siłą rzeczy będą starali się kupować tam, gdzie jest taniej. Kolejnym kluczowym elementem jest dostępność talentów i kompetencji.

Z perspektywy Microsoftu wysokie ceny energii w Polsce nie były jednak przeszkodą inwestycyjną – wybraliśmy Polskę jako jako jedyny do tej pory kraj w Europie Środkowo-Wschodniej na budowę regionu chmurowego realizując inwestycje o łącznej wartości blisko 2 mld dol. W ramach tych inwestycji w ciągu ostatniego roku zaangażowaliśmy 1 milion osób w Polsce w szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji, a teraz przedłużamy program, skupiając się na rozwoju specjalistycznych kompetencji AI.

Z perspektywy Microsoft Polska jest absolutnie kluczowym krajem na mapie Europy. Te inwestycje tu są i będą kontynuowane. W najbliższych latach możemy spodziewać się dalszego rozszerzania dostępu do najnowszych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, a także zwiększania mocy obliczeniowej w Polsce zgodnie z zapowiadanym kierunkiem rozwoju infrastruktury cyfrowej. Równolegle Microsoft konsekwentnie będzie inwestować w rozwój kompetencji na rynku, wzmacniając konkurencyjność państwa, organizacji oraz całego ekosystemu partnerskiego, a także będzie dalej wspierać klientów w realizacji projektów transformacyjnych łącząc dostępne instrumenty finansowe z globalnym i lokalnym know-how oraz zasobami eksperckimi.

Co powinien zrobić rząd, aby takich inwestycji technologicznych, jak choćby centra przetwarzania danych, powstawało więcej?

Chętnie włączamy się w rozmowy o tym, jak przygotować polską gospodarkę na kolejną fazę rozwoju technologicznego poprzez rozwój kompetencji i przekwalifikowywanie pracowników. I to się już dzieje – nasze partnerstwa z Ministerstwem Cyfryzacji czy Ministerstwem Edukacji to dobre przykłady współpracy w obszarze podnoszenia kompetencji cyfrowych. Jednocześnie kluczowe jest, aby ten dialog między sektorem publicznym a prywatnym był nieprzerwany i otwarty, tak aby nasze wspólne działania mogły mieć możliwie największy wpływ. Polska w ostatnich latach osiągnęła bardzo wiele, awansując do grona 20 największych gospodarek świata. Teraz warto zastanowić się, jakie działania podjąć, by tę pozycję utrzymać w realiach szybko zmieniającej się geopolityki i technologii.

Reklama
Reklama

Ale pól do współpracy jest więcej. Musimy patrzeć na szerszy ekosystem. Poza inwestycjami Microsoftu w infrastrukturę i szkolenia, niezwykle ważny jest ekosystem partnerów. W Polsce mamy ich 8400, z czego 90 proc. to firmy lokalne. Zakładając nawet minimalistycznie, że każda zatrudnia 10 osób, daje to ogromną skalę, 80-85 tys. specjalistów funkcjonujących w naszym ekosystemie.

AI Act to teraz gorący temat w Europie. Czy takie regulacje budują zaufanie, czy spowolnią rozwój, zwiększając koszty i opóźnienia?

Z naszej perspektywy niezwykle istotne są odpowiedzialne innowacje. Microsoft od początku wskazywał, że regulacje są potrzebne, nawet jeśli wpływają na tempo prac. W przypadku AI zaufanie społeczne jest kluczowe. Społeczeństwo musi mieć pewność, że technologia jest tworzona zgodnie z naszymi wartościami i prawem. Regulacje, jeśli są mądre, wspierają innowacyjność na dłuższą metę.

Jak pani rozumie suwerenność cyfrową? W debacie publicznej często sprowadza się ją do tego, gdzie stoją serwery.

W dyskusji publicznej suwerenność jest rozumiana na wiele sposobów. Jeden z nich skupia się na rezydencji i dostępie do danych, które powinny być przechowywane i przetwarzane na terenie UE. Jako Microsoft chronimy dane naszych klientów infrastrukturalnie, prawnie, operacyjnie, technologicznie i regulacyjnie. To oznacza bardzo konkretne rozwiązania takie jak europejskie zobowiązania cyfrowe, EU Data Boundary gwarantującej przetwarzanie danych wyłącznie w UE/EFTA, suwerenna chmura Microsoft, a także lokalne i hybrydowe warianty, które pozwalają izolować środowiska i minimalizować zależności. Większość naszych klientów czuje się dzięki temu komfortowo, uznając zapewniane przez nas zabezpieczenia prawne i technologiczne za wystarczające.

To, co najbardziej zajmuje organizacje w Polsce, to utrzymanie ciągłości biznesowej na wypadek wystąpienia nieprzewidywanych zdarzeń. Dominują dwa scenariusze – dotyczący potencjalnego ataku militarnego i działań, jakie należy podjąć w sytuacji agresji oraz wiążący się ze zmianą układu geopolitycznego świata. Moje doświadczenie pokazuje, że klienci wyżej oceniają ryzyko zagrożenia militarnego i w tym przypadku technologie chmurowe okazują się bardzo dobrym rozwiązaniem. Jeśli zaś chodzi o zmiany geopolityczne, staramy się precyzyjnie adresować te obawy na poziomach technologicznym oraz kontraktowym. Formalnie deklarujemy, że w przypadku nakazu zawieszenia usług dla instytucji publicznych z UE lub EFTA, Microsoft podejmie działania prawne, aby utrzymać ich ciągłość.

Gdyby prezydent Donald Trump zażądał natychmiast danych polskich firm, Microsoft ich nie wyda?

Co do zasady nie jesteśmy właścicielem danych, więc nie możemy ich nikomu przekazać. Jeśli trafiają do nas takie wnioski, kierujemy je bezpośrednio do właściciela, czyli konkretnego klienta. Możliwa jest też ścieżka administracyjna, czyli współpraca służb i policji odpowiednich państw. Te kwestie są transparentne – istnieje strona internetowa, na której można śledzić liczbę takich zapytań, ale w ostatnim okresie nie odnotowaliśmy ani jednego.

Microsoft ma doświadczenie w występowaniu przeciwko administracji USA, m.in. w latach 2013–2018 zakwestionował przed sądami nakaz wydania danych klientów przechowywanych w centrum danych w Irlandii 

Iwona Szylar

Reklama
Reklama

Podstawową zasadą Microsoftu jest stanie po stronie prawa oraz interesu klientów – i nie jest to jedynie hasło marketingowe. Każda firma chce mieć pewność, że zasoby organizacji są bezpieczne. Gwarantujemy to nie tylko w kontraktach, ale i technologicznie. Dane klientów są szyfrowane w trakcie przesyłania i przechowywania, jest również możliwość ich szyfrowania w trakcie przetwarzania. Zaawansowane mechanizmy zarządzania kluczami szyfrowania oraz ścisła kontrola dostępu uniemożliwiają nieuprawnione działania, przy czym klienci mogą dodatkowo samodzielnie zarządzać kluczami szyfrowania.

Microsoft ma doświadczenie w występowaniu przeciwko administracji USA, m.in. w latach 2013–2018 zakwestionował przed sądami nakaz wydania danych klientów przechowywanych w centrum danych w Irlandii oraz gdy w 2016 r. pozwał rząd USA w sprawie nadużywania nakazów poufności (gag orders) ograniczających informowanie klientów o żądaniach dostępu do ich danych.

Warto zwrócić uwagę na to, że sprowadzanie pojęcia suwerenności wyłącznie do samowystarczalności jest uproszczeniem. Taka perspektywa niesie ze sobą ryzyko izolacji, a izolacja nie buduje ani bezpieczeństwa, ani konkurencyjności i może realnie blokować innowacyjność oraz zdolność do reagowania na dynamicznie zmieniające się zagrożenia, w tym w cyberprzestrzeni, której Polska jest dziś stałym celem. Funkcjonujemy w ramach globalnego ekosystemu współzależności technologicznych, gospodarczych i obronnych. W przypadku technologii oznacza to wielowarstwowość rozwiązań – od infrastruktury fizycznej i serwerów, przez oprogramowanie i platformy chmurowe, aż po aplikacje i modele AI, które z natury rozwijają się i działają w środowisku międzynarodowej współpracy, a nie w izolacji.

Czyli kładąc zbyt duży nacisk na tak rozumianą suwerenność, osłabiamy własne bezpieczeństwo, stając się gorzej chronionym „skansenem” technologicznym?

Obserwuję sytuacje, kiedy organizacje wybierają lokalne rozwiązania, argumentując to ochroną własności intelektualnej i wymogami poufności. Jednak całkowita rezygnacja z globalnej współpracy byłaby błędem. Jak mówi nasz wiceprezes i prezydent, Brad Smith, w cyberprzestrzeni trudno bronić się w pojedynkę. Polskę najczęściej atakuje Rosja, a celem są sektory publiczny, obronny oraz organizacje pozarządowe. Rezygnacja z potencjału globalnych liderów – takich jak Microsoft, gdzie nad samym cyberbezpieczeństwem pracuje globalnie 34 tysięcy specjalistów – oznaczałaby odcięcie się od dekad doświadczeń i unikalnych kompetencji. Zachęcam więc, by nie upraszczać tej dyskusji do hasła „polskie kontra niepolskie”, lecz patrzeć na cały ekosystem. Pełna izolacja to w mojej ocenie po prostu osłabienie państwa.

Rezygnacja z potencjału globalnych liderów – takich jak Microsoft, gdzie nad samym cyberbezpieczeństwem pracuje globalnie 34 tysięcy specjalistów – oznaczałaby odcięcie się od dekad doświadczeń i unikalnych kompetencji. Zachęcam więc, by nie upraszczać tej dyskusji do hasła „polskie kontra niepolskie”, lecz patrzeć na cały ekosystem

Iwona Szylar

Reklama
Reklama

Izolacja to jedno, ale czy z drugiej strony, czy równie szkodliwe nie byłoby uzależnienie się od jednej firmy np. Microsoftu?

Spójrzmy na to z dwóch perspektyw: Microsoftu oraz klienta. Jeśli chodzi o naszą stronę, to od wielu lat, a zwłaszcza odkąd ster przejął Satya Nadella jako prezes, prowadzimy politykę otwartej platformy. Oznacza to, że z poziomu rozwiązań Microsoftu użytkownik ma dostęp do bardzo szerokiego wachlarza technologii.

Na platformach Microsoft dostępnych jest ponad 11 000 modeli AI, w tym modele partnerskie, lokalne, takie jak Bielik czy PLLuM i open source, jak Mistral czy Llama, co odzwierciedla nasze podejście oparte na otwartym ekosystemie i wyborze po stronie klienta. Microsoft nie buduje zamkniętego środowiska, lecz umożliwia korzystanie z technologii zewnętrznych obok własnych rozwiązań, co – jak wielokrotnie podkreśla Satya Nadella – stanowi trwałą wartość i przewagę konkurencyjną tego podejścia.

Z kolei perspektywa kliencka i rynkowe doświadczenia pokazują, że większość organizacji stosuje strategię multicloud i multivendor. Budują one swój ekosystem w oparciu o różnych dostawców, dobierając ich pod kątem konkretnych potrzeb, preferencji czy kompetencji posiadanych w danym obszarze.

Wspomniała Pani o zagrożeniu związanym z dostępnością talentów. Czy w Polsce ich teraz brakuje?

Rynek jest bardzo trudny, brakuje specjalistów. Choć obecnie nie mamy problemów z zatrudnieniem, to przy tak szybkim rozwoju AI dostępność talentów będzie kluczowa w rywalizacji i budowaniu przewag konkurencyjnych na poziomie gospodarki, jak i organizacji. Brakuje mi szerszej dyskusji o tym, jak współpraca biznesu, sektora publicznego i edukacji mogłaby zapewnić większy dostęp do tych kompetencji. Wykwalifikowani pracownicy IT od lat są przewagą konkurencyjną i fundamentem sukcesu Polski.

Niezwykle ważnym elementem, o którym wciąż mówi się zbyt mało, jest przekwalifikowanie i podnoszenie kompetencji pracowników. Podczas ostatniego forum w Davos szef JP Morgan, Jamie Dimon, zwrócił uwagę na potrzebę debaty o tym, jak zabezpieczyć pracowników przed skutkami automatyzacji. Rolą biznesu i państwa jest zapewnienie, by proces ten był sfazowany, a zmiana kwalifikacji miała charakter programowy. W Polsce realizujemy już wiele takich inicjatyw, współpracując z organizacjami pozarządowymi, ale również ministerstwami: Cyfryzacji i Edukacji. Mamy świetne przykłady osób, które się przekwalifikowały i zmieniły swoją zawodową ścieżkę. Na przykład górnik, który został specjalistą AI. Gdybyśmy jednak połączyli siły na większą skalę, moglibyśmy realizować takie działania w sposób systemowy.

Reklama
Reklama

Czy to oznacza, że czekają nas poważne turbulencje na rynku pracy? Nie każdy będzie chciał lub potrafił odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości.

Na pewno pojawią się wyzwania. Żyjemy w czasach, w których potrzeba zdobywania nowych umiejętności jest nieustająca i to się już nie zmieni. Zachęcam każdego do ciągłej nauki. Model, w którym przez 20–30 lat pracowało się w jednej roli, bazując na tym samym zestawie kompetencji, odchodzi do przeszłości. Dziś kluczowe stają się umiejętności, które można elastycznie rozwijać i dopasowywać do zmieniających się potrzeb rynku.

Obowiązkiem organizacji jest zapewnienie odpowiednich programów szkoleniowych. Założenie, że poradzimy sobie bez ludzi, jest utopijne – pracownicy będą nam potrzebni, choć w innych rolach. Organizacje stoją przed koniecznością przygotowania się na te zmiany, a rolą liderów jest wspieranie pracowników w ich zrozumieniu i transformacji.

Co stanie się najważniejszym zadaniem liderów w dobie algorytmów, agentów AI, a może i „pracowników z metalu”? Czy lider przyszłości będzie bardziej strategiem, technologiem, czy może psychologiem?

Warto zacząć od uporządkowania, czym w praktyce są agenci AI, bo dla wielu osób spoza branży to brzmi groźnie. Agent to system, który potrafi samodzielnie realizować określony cel: rozumie kontekst, podejmuje decyzje i wykonuje kolejne kroki w procesie, a pracownik tylko nadzoruje jego pracę. W praktyce oznacza to, że procesy np. HR mogą być realizowane przez agenta, od przyjęcia wniosku, przez jego weryfikację, aż po wygenerowanie odpowiedzi.

W związku z tym rola lidera zmienia się w dwóch aspektach. Po pierwsze, musimy inaczej patrzeć na rynek pracy i młodych ludzi kończących studia. Skoro AI przejmuje najprostsze zadania, którymi dawniej zajmowali się juniorzy, musimy dać im szansę na szybsze stawanie się ekspertami poprzez rotacyjne programy szkoleniowe i angażowanie ich w ambitniejsze projekty.

Po drugie, zmieniają się kluczowe kompetencje. Moim nastoletnim dzieciom powtarzam, że w przyszłości wygrywać będzie umiejętność analitycznego i krytycznego myślenia, kompetencje społeczne oraz zdolność adaptacji do zmieniającego się otoczenia. Kluczowa staje się umiejętność łączenia świata biznesu z IT i posługiwania się wspólnym językiem. Lider przyszłości musi wykazać się uważnością na drugiego człowieka i umiejętnością przeprowadzenia zespołu przez proces zmiany. To właśnie opór ludzki jest często największą barierą transformacji cyfrowej. Umiejętność wspierania pracowników w nabywaniu nowych kompetencji będzie w najbliższych latach kluczowa.

Opinie i komentarze
Mario Mariniello: Europa może zbudować otwarty i konkurencyjny system sztucznej inteligencji
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie i komentarze
Karol Skupień, prezes KIKE: KSC to nieodpowiedzialna ustawa
Opinie i komentarze
Szef analityki w ING: Europie brakuje jeszcze skali w AI
Opinie i komentarze
Dostawcy wysokiego ryzyka: przejrzyste procedury czy tajna dowolność?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama