Ubiegły rok przyniósł ogromne przyspieszenie w dziedzinie AI. Czy mamy do czynienia ze sztucznie napędzaną bańką czy przełomem dla biznesu?
AI przestaje być inicjatywą punktową – coraz częściej staje się elementem przemyślanej strategii organizacyjnej. AI może zmieniać organizacje na trzech poziomach: jednostki, zespołu lub całego systemu. W wymiarze praktycznym zaczęliśmy od indywidualnych nawyków pracy z generatywną sztuczną inteligencją, aby przyspieszać i ulepszać swoją pracę. Teraz widzimy zastosowanie sztucznej inteligencji w konkretnych procesach biznesowych, takich jak obsługa klienta, procesy zakupowe czy np. planowanie szkoleń dla pracowników. Finalnym krokiem jest implementacja AI w skali całej organizacji – poprzez budowę struktur i mechanizmów, które trwale osadzają AI w modelu operacyjnym. Wątpliwości odnośnie AI wynikają z oczekiwań, że tempo adopcji i namacalne efekty biznesowe pojawią się znacznie szybciej, niż stało się to w rzeczywistości. Doświadczenia rynkowe natomiast pokazują, że to nie technologia nas spowalniała, lecz gotowość organizacji oraz w wielu przypadkach braku procesów zarządzania zmianą.
Z najnowszego raportu firmy Gartner wynika, że aż połowa ankietowanych firm, które zwalniały ludzi, tłumacząc to pojawieniem się AI, musi ponownie zatrudniać. Technologia nie zadziałała tak, jak zakładano.
Z moich doświadczeń wynika, że kiedy wdrożenie AI jest intencjonalne, dobrze przemyślane i odpowiada na konkretne potrzeby organizacji, nie pojawiają się tego rodzaju sytuacje. Widzę wyraźnie, że stajemy się coraz bardziej dojrzali w pomysłach na to, w jakich miejscach organizacji ją wykorzystywać. Jeśli umiejętnie przygotujemy firmę i wprowadzimy procesy zarządzania zmianą, to AI przynosi realne korzyści i to firmy widzą. Równolegle toczy się dyskusja o redukcji zatrudnienia, jednak warto spojrzeć na nią w szerszym kontekście. Dziś organizacje częściej mierzą się z niedoborem talentów niż ich nadmiarem. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na wysoko wykwalifikowanych specjalistów. W obszarach, gdzie możliwa jest automatyzacja powtarzalnych zadań, potrzeby kadrowe mogą maleć – nie oznacza to jednak automatycznie redukcji, lecz raczej przesuwanie osób tam, gdzie ich wartość jest większa. Rozmawiałam niedawno z przedstawicielami sektora finansowego, którzy uwalniają moce przerobowe w jednym procesie dzięki automatyzacji, angażując pracowników do innych zadań. Dzięki temu czas dostarczania usług na rynek jest znacznie krótszy.
Jak sytuacja wygląda w Polsce? Czy prezesi naszych firm są entuzjastyczni wobec zmian związanych z AI, czy raczej są ostrożni i wyczekują?
To zależy od branży i wielkości organizacji. Są branże bardzo dojrzałe, jak sektor finansowy, który na polskim rynku bardzo systemowo i metodologicznie wdraża AI, uwzględniając przy tym procesy zmiany. Przykładów organizacji, które robią to w sposób strategiczny, jest na polskim rynku wiele mBank, Nest Bank czy Biuro Informacji Kredytowej. Branża energetyczna również wykazuje duże zainteresowanie, na przykład Grupa ORLEN we współpracy z Microsoft realizuje największe wdrożenie AI w Europie Środkowej. Rozwiązania te wesprą nie tylko obszar energetyki, ale także cyberbezpieczeństwo, procesy produkcyjne, analizę danych oraz zwiększą efektywność pracowników koncernu. Niektóre branże są oczywiście ostrożniejsze, ale nie widzę dużej różnicy między Polską a innymi krajami. Według „AI Diffusion Report” Microsoftu, badającego stopień adopcji AI w 130 krajach, Polska plasuje się na 22. pozycji obok Niemiec, Danii, Tajwanu i Stanów Zjednoczonych.
Szybko nadrabiamy zaległości pod względem chmury i AI?
W Polsce obserwujemy dwie wyraźne fale transformacji chmurowej. Pierwsza koncentrowała się na infrastrukturze – firmy przenosiły jej część do chmury, aby optymalizować koszty i zwiększać elastyczność. Druga fala, którą widzimy obecnie, jest silnie napędzana przez rozwój sztucznej inteligencji.