Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegają kluczowe zagrożenia wynikające z zależności OpenAI od jednego partnera?
- Dlaczego współpraca OpenAI z Amazonem może stanowić zagrożenie dla Microsoftu?
- Jakie są plany giełdowego debiutu OpenAI?
Wyciekł dokument OpenAI przygotowany dla inwestorów w związku z planowanym wejściem spółki na giełdę. Z jego treści wynika, że firma Sama Altmana postrzega Microsoft – dotąd swojego kluczowego inwestora i partnera technologicznego – jako potencjalne zagrożenie dla dalszego rozwoju biznesu. Branża w Dolinie Krzemowej jest w szoku, choć o zaskoczeniu nie może być mowy, bo twórcy ChatGPT ostatnio zbliżyli się do Amazonu.
Czy Microsoft zagraża OpenAI?
Jak podało CNBC, w materiale skierowanym do potencjalnych udziałowców OpenAI wprost stwierdza: „Jeśli Microsoft zmodyfikuje lub zakończy nasze partnerstwo komercyjne, lub jeśli nie uda nam się skutecznie zdywersyfikować bazy partnerów biznesowych, nasza działalność, perspektywy, wyniki operacyjne i kondycja finansowa mogą ucierpieć”. Mówiąc wprost to ostrzeżenie przed głęboką zależnością od Microsoftu – zarówno w kwestiach przetwarzania w chmurze, jak i kluczowego finansowania. Czy faktycznie ta relacja stanowi „istotne ryzyko biznesowe”?
OpenAI pozostaje w ogromnym stopniu uzależniony od Microsoftu – zarówno pod względem finansowania, jak i mocy obliczeniowych czy dystrybucji produktów takich jak właśnie popularny chatbot. Warto przypomnieć, że koncern z Redmond zainwestował w spółkę ponad 13 mld dol., stając się jej największym udziałowcem (ok. 27 proc.). Jednocześnie produkty OpenAI napędzają dużą część usług chmurowych Microsoftu – szacuje się, że nawet 45 proc. kontraktowego tzw. backlogu Azure pochodzi z obciążeń związanych z API OpenAI.
OpenAI otwarcie wskazuje, że modyfikacja lub zakończenie współpracy przez giganta z Redmond mogłoby mieć katastrofalne skutki, zwłaszcza jeśli firmie nie uda się zdywersyfikować portfela partnerów biznesowych. Choć rzecznik OpenAI uspokajał w rozmowie z agencją Reuters, że Microsoft pozostaje „kluczowym, długoterminowym partnerem”, a samo ostrzeżenie to standardowa procedura prawna, w Dolinie Krzemowej już huczy.