Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie technologie umożliwiają cyfrowe reprezentowanie osób zmarłych?
  • Gdzie przebiega granica między cyfrową pamiątką a aktywnym profilem online?
  • Jakie wyzwania prawne i bezpieczeństwa danych musi rozwiązać ta technologia?
  • Co się dzieje po śmierci użytkownika z jego kontem na Facebooku?

Rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że tworzenie cyfrowych reprezentacji konkretnych osób staje się coraz łatwiejsze. Takie technologie mogą mieć charakter pamiątkowy, jak animowanie starego zdjęcia czy stworzenie krótkiego filmu z archiwalnych materiałów dla rodziny.

– Granica zaczyna się jednak zacierać w momencie, gdy nie mówimy już o prywatnej pamiątce dostępnej dla rodziny, lecz o aktywnym cyfrowym profilu funkcjonującym w internecie – mówi Bartłomiej Anszperger, ekspert z firmy F5.

W którym miejscu jesteśmy?

W USA powstają już startupy oferujące chatboty i awatary imitujące zmarłych, oparte na ich cyfrowych śladach, takich jak wiadomości, nagrania czy aktywność w mediach społecznościowych. Technologia zderza się jednak z wieloma wyzwaniami. Przybywa pytań o bezpieczeństwo danych użytkowników.

– Zdecydowanie brakuje nam jeszcze odpowiednich standardów, na przykład GDPR (rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych – red.) nie obejmuje danych osób zmarłych – podkreśla Natalia Gawłowska, dyrektor marketingu w firmie Polcom. Jeżeli więc technologia miałaby wykorzystywać dane osób zmarłych do tworzenia ich cyfrowych reprezentacji, konieczne byłoby jednoznaczne określenie zasad zgody, przechowywania i wykorzystania tych danych.

– Dlatego, choć taki kierunek rozwoju AI jest technologicznie możliwy i częściowo już obserwowany na rynku amerykańskim, jego upowszechnienie będzie w dużej mierze zależało nie od samej technologii, lecz od tego, czy firmy będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwo danych oraz utrzymać zaufanie klientów, zwłaszcza w kontekście różnych jurysdykcji prawnych – podkreśla Gawłowska.

Sztuczna inteligencja już dziś potrafi odtwarzać styl komunikacji, głos czy sposób myślenia konkretnych osób na podstawie ich cyfrowych śladów.

– To sprawia, że koncepcja „cyfrowego życia po śmierci” przestaje być domeną science fiction, znaną choćby z serialu „Upload”, a zaczyna wchodzić w obszar realnych zastosowań – potwierdza Jacek Gralak, dyrektor ds. AI w Transition Technologies PSC. Wskazuje na raport przygotowany przez Theos, który pokazuje, że 62 proc. badanych nie chciałoby mieć możliwości interakcji z cyfrową reprezentacją zmarłego, ale jednocześnie aż 38 proc. jest na to otwarte lub niezdecydowane.

To nie przypadek, że właśnie teraz takie rozwiązania stają się realne. Skala danych, które produkujemy, rośnie wykładniczo, a każdy punkt styku z siecią zasila modele uczące się naszych zachowań.

– W tym sensie trafna wydaje się diagnoza Yanisa Varoufakisa o technofeudalizmie: użytkownicy oddają swoje dane w zamian za dostęp do usług, a platformy budują na tej podstawie coraz bardziej zaawansowane modele predykcji i imitacji – mówi Gralak. Dzisiejsze modele językowe nie tylko generują poprawne odpowiedzi, ale coraz lepiej odtwarzają styl relacji i dopasowują się psychologicznie do rozmówcy. To tzw. efekt lustra. W kontekście cyfrowych zmarłych ma to szczególne znaczenie, bo zwiększa iluzję autentyczności. Problem w tym, że ta iluzja bywa wzmacniana przez zjawisko AI sycophancy: modele mają tendencję do potwierdzania przekonań użytkownika zamiast ich kwestionowania. Na to nakładają się kolejne ryzyka. Badanie opublikowane w „Nature” pokazuje, że osoby wspierające się sztuczną inteligencją są bardziej skłonne do nieetycznych decyzji, a sam mechanizm delegowania rozmywa poczucie odpowiedzialności.

– Jeśli przeniesiemy ten schemat na grunt cyfrowych tożsamości po śmierci, pojawia się fundamentalne pytanie: kto odpowiada za słowa i działania wygenerowane przez taki system – pyta retorycznie Gralak.

Hakerzy przejmują konta zmarłych

Cyfrowe zmartwychwstanie już teraz niesie ze sobą konkretne zagrożenia. Eksperci od cyberbezpieczeństwa w rozmowie z „Rzeczpospolitą” potwierdzają, że rośnie liczba przypadków przejmowania kont zmarłych użytkowników. To coraz poważniejsze wyzwanie dla cyberbezpieczeństwa, także w usługach finansowych.

– Nikt tych kont nie monitoruje, nikt nie zmienia haseł. A login facebookowy często służy do logowania w innych serwisach, więc jedno przejęte konto może otworzyć dostęp do całego ekosystemu usług – przestrzega Anna Stanek, menedżerka ds. rozwoju w spółce Scalo.

Czytaj więcej

Rynek cyberbezpieczeństwa w Polsce rośnie jak na drożdżach

Cyfrowe zmartwychwstanie budzi też wątpliwości w kontekście szybkiego rozwoju technologii deepfake oraz narzędzi generatywnej AI umożliwiających realistyczne imitowanie głosu i wizerunku.

Jak wskazuje European Parliamentary Research Service, liczba deepfake’ów udostępnianych w internecie wzrosła z około 500 tys. w 2023 r. do aż 8 mln w 2025 r., a w ostatnich latach ich liczba podwajała się co sześć miesięcy.

– Ten trend ma już także bardzo praktyczny wymiar z perspektywy bezpieczeństwa: według danych przywołanych przez EPRS w 2024 r. atak z wykorzystaniem deepfake występował średnio co pięć minut – wskazuje Anszperger. Biorąc pod uwagę dynamikę deepfake’ów, statystyki za 2025 r. i 2026 r. mogą być jeszcze bardziej niepokojące.

Czytaj więcej:

Nawigator prawny Poradnik Uwaga deepfake! Jak chronić wizerunek w erze korzystania z narzędzi AI?

Pro

Co się dzieje z kontem na Facebooku po śmierci?

Dyskusja o cyfrowym zmartwychwstaniu przybrała na sile po tym, jak niedawno Meta (właściciel Facebooka) opatentowała system AI, który może symulować zachowanie użytkownika w mediach społecznościowych, również wtedy, gdy dana osoba już nie żyje.

– Nie planujemy wdrażać tego patentu – tak na pytania „Rzeczpospolitej” odpowiedzieli przedstawiciele Mety. Zaznaczają, że patenty należy traktować jako wskaźnik możliwych obszarów eksploracji, a nie dowód aktywnego rozwoju lub wdrożenia.

Konta na Facebooku nie są automatycznie usuwane po śmierci użytkownika. Meta musi zostać o niej poinformowana, zanim podejmie jakiekolwiek działanie. Użytkownicy mają dwie główne opcje dotyczące tego, co stanie się z ich kontem po śmierci. Pierwszą (domyślną) jest upamiętnienie konta. Nad imieniem i nazwiskiem osoby na jej profilu pojawia się hasło „In memoriam”. Nikt nie może zalogować się na konto, co chroni je przed nieautoryzowanym dostępem, a wszystkie treści udostępnione za życia pozostają widoczne zgodnie z obowiązującymi ustawieniami prywatności. Natomiast znajomi i rodzina mogą nadal udostępniać wspomnienia na profilu. Druga opcja to usunięcie konta. Użytkownicy mogą sami wybrać (ta opcja jest w ustawieniach), aby ich konto zostało trwale usunięte po śmierci. Facebook umożliwia także wyznaczenie tzw. zaufanego kontaktu, czyli osoby, która po śmierci użytkownika może napisać przypięty post na górze profilu (np. w celu ogłoszenia uroczystości pogrzebowej), odpowiadać na nowe zaproszenia, zaktualizować zdjęcie oraz złożyć wniosek o usunięcie konta.