Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego szef OpenAI odwołuje „apokalipsę” na rynku pracy.
- Jak sztuczna inteligencja zmienia strukturę popytu na pracowników i które kompetencje zyskują na wartości.
- Co, zdaniem prezesa Nvidii, jest prawdziwym zagrożeniem dla pracowników w dobie automatyzacji.
Podczas konferencji technologicznej Accelerate AI w Sydney Sam Altman sformułował tezę, która zaskoczyła, a wręcz zszokowała wielu obserwatorów. Dyrektor generalny OpenAI publicznie ogłosił, że jego wcześniejsze prognozy dotyczące tempa, w jakim sztuczna inteligencja wyprze pracowników umysłowych, były przesadzone. W ocenie Altmana „czynnik ludzki okazał się znacznie trwalszy”, a zapotrzebowanie na bezpośredni kontakt w relacjach zawodowych stawia silny opór algorytmom.
Odwołany paradygmat błyskawicznej wymiany
Podobne stanowisko prezentują inni wpływowi gracze rynkowi. David Solomon, dyrektor generalny banku Goldman Sachs, na łamach „The New York Times” przekonuje, że czarny scenariusz jest „przereklamowany”. W jego opinii technologia ma charakter ściśle ewolucyjny – jej zadaniem jest uwolnienie kadr od powtarzalnych, rutynowych czynności i przesunięcie ludzkiej uwagi ku zadaniom o wyższym stopniu złożoności. Choć analizy ekonomiczne Goldman Sachs wskazują, że automatyzacja może objąć nawet jedną czwartą obecnych godzin pracy w ciągu najbliższej dekady, proces ten ma stymulować powstawanie nowych ról związanych z nadzorem systemów.
Sceptycyzm wobec rewolucyjnych tąpnięć potwierdzają też twarde wskaźniki makroekonomiczne. Z raportu instytutu Oxford Economics wynika, że redukcje etatów powiązane bezpośrednio z AI stanowiły zaledwie marginalny ułamek (4,5 proc.) wszystkich zwolnień w USA w okresie pierwszych jedenastu miesięcy ub. r.
Jednak optymistyczne podejście Altmana i jego słowa „odwołujące apokalipsę” na rynku pracy mocno kontrastują z najnowszym badaniem Mercer's Global Talent Trends. Z analizy nastrojów blisko 12 tys. decydentów, menedżerów HR oraz inwestorów na całym świecie wyłania się obraz głębokiej, strukturalnej rekonstrukcji przedsiębiorstw. Aż 99 proc. przedstawicieli kadry kierowniczej spodziewa się redukcji zatrudnienia wywołanych przez rozwój sztucznej inteligencji w perspektywie najbliższych dwóch lat. Co więcej, 98 proc. organizacji planuje głębokie transformacje struktur operacyjnych.
Czytaj więcej
Branża technologiczna przechodzi bolesną restrukturyzację, ale – wbrew obiegowej opinii – to nie sztuczna inteligencja odbiera pracę programistom....
Leniwa narracja i bankowe czystki
Większość dyrektorów zarządzających uznaje restrukturyzację stanowisk pod kątem automatyzacji za najbardziej opłacalną inwestycję, choć jednocześnie tylko 32 proc. deklarują że ich zespoły posiadają kompetencje niezbędne do efektywnego współdziałania z maszynami. Pat Tomlinson, prezes Mercer, ostrzega przed bezrefleksyjnym zastępowaniem tradycyjnych narzędzi nową technologią bez jednoczesnej zmiany modeli biznesowych.
Rozbieżność między uspokajającym tonem Altmana a radykalnymi planami menedżerów częściowo wyjaśniają badania Harvard Business School. Analiza ponad 19 tys. ofert pracy wykazała, że od momentu debiutu generatywnej AI zapotrzebowanie na pracowników wykonujących powtarzalne, ustrukturyzowane zadania spadło o 13 proc. Z drugiej strony, o jedną piątą wzrosła liczba ogłoszeń dotyczących stanowisk analitycznych, technicznych i kreatywnych. Oznacza to, że algorytmy nie tyle likwidują całe zawody, ile dynamicznie zmieniają strukturę popytu na rynku pracy, faworyzując tzw. augmentację, czyli ścisłą współpracę człowieka z maszyną.
Przeciwko traktowaniu sztucznej inteligencji jako głównego winowajcy bezrobocia protestuje zresztą Jensen Huang. Dyrektor generalny koncernu Nvidia nazwał takie stawianie sprawy publicystycznym pójściem na łatwiznę. Huang ostro krytykuje menedżerów, którzy wykorzystują innowacje technologiczne wyłącznie do redukcji kosztów pracowniczych, zamiast podnosić poziom ambicji i rozwijać nowe obszary działalności. Jego zdaniem prawdziwym zagrożeniem dla pracowników nie jest sam algorytm, lecz inni ludzie, którzy posiądą umiejętność sprawnego posługiwania się nim.
Czytaj więcej
Gigant technologiczny zwalnia 10 proc. załogi, a 7 tys. osób przesuwa do projektów związanych ze sztuczną inteligencją. Restrukturyzacja wywołała p...
Niezależnie od intencji liderów technologicznych, sektor finansowy podjął już radykalne kroki. Brytyjski bank Standard Chartered oficjalnie zapowiedział redukcję zatrudnienia w pionach korporacyjnych o 15 proc. do 2030 r., co przełoży się na likwidację ponad 7 tys. etatów. prezes instytucji Bill Winters wprost zadeklarował intencję zastąpienia technologią „mniej wartościowego kapitału ludzkiego”. Z kolei japoński bank Mizuho planuje redukcję około 5 tys. stanowisk w ciągu najbliższej dekady. Przed potężnym wyzwaniem stoi także HSBC. Instytucja powołała już głównego dyrektora ds. sztucznej inteligencji i analizuje potencjalne ograniczenie zatrudnienia o 10 proc.