Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest rzeczywista przyczyna fali zwolnień w sektorze technologicznym?
- Jakie przykłady największych koncernów technologicznych ilustrują strategię przekierowywania kapitału z etatów na rozwój AI?
- Dlaczego realna stopy zwrotu z obecnych inwestycji w AI budzi wątpliwości?
Meta przygotowuje się do zaplanowanej na 20 maja redukcji 8 tys. pracowników. Część ekspertów wątpi, by narracja o „zastępowaniu ludzi przez maszyny” była jedyną słuszną. Powody mogą być znacznie bardziej prozaiczne. Chodzi bowiem o finansową przyczynę fali zwolnień. Firmy technologiczne po prostu nie mają wystarczających środków, by jednocześnie utrzymywać wysokie zatrudnienie i finansować astronomiczne wydatki na procesory graficzne (GPU) oraz centra danych.
Bot droższy od człowieka?
Debatę na ten temat rozgrzał w ostatnich dniach Sridhar Vembu, współzałożyciel Zoho. Odnosząc się do obecnej sytuacji rynkowej, wskazał on, że główną siłą napędową redukcji etatów nie jest automatyzacja zadań, lecz gwałtowny wzrost kosztów operacyjnych związanych z infrastrukturą. Według Vembu wynagrodzenia pracowników stanowią jedną z niewielu pozycji w budżecie, którą korporacje mogą natychmiastowo i radykalnie skorygować, aby przekierować kapitał na zakup deficytowych układów scalonych od Nvidii czy budowę serwerowni nowej generacji.
Podobnego zdania jest Arnav Gupta, inżynier w Meta, który w swoim głośnym eseju „Zwolnienia będą trwać, dopóki nie nauczymy się korzystać ze sztucznej inteligencji” ostrzega, że branża znalazła się w tzw. kleszczach inwestycyjnych. Gupta, który sam może paść ofiarą nadchodzących cięć w macierzystym koncernie, twierdzi, że obecna skala restrukturyzacji to wypadkowa presji ze strony akcjonariuszy oraz konieczności zbilansowania budżetów.
Według raportu The Kobeissi Letter tylko w I kwartale br. firmy technologiczne ogłosiły niemal 82 tys. zwolnień. To drastyczny, bo aż wzrost o 580 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem 2025 r. Sam marzec, z liczbą 45,8 tys. redukcji, zapisał się jako najgorszy miesiąc dla pracowników sektora IT od ponad dwóch lat.
Czytaj więcej
Masowe zastępowanie pracowników sztuczną inteligencją może doprowadzić do poważnego kryzysu gospodarczego, a państwa będą zmuszone wprowadzić podat...
Miliardy płyną na infrastrukturę. A stopa zwrotu?
Przykład idzie z samej góry. Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Meta, podczas niedawnego spotkania z pracownikami postawił sprawę jasno: redukcje nie wynikają z tego, że AI stała się nagle tak efektywna, by przejąć obowiązki tysięcy ludzi. Są one skutkiem... „ograniczeń budżetowych”. A jak wyglądają te ograniczenia? Otóż Meta podniosła prognozy wydatków inwestycyjnych na 2026 r. do niebagatelnego poziomu 125–145 mld dol. Nietrudno się zatem domyślić, że gigant, aby sfinansować te zakupy, musi równoważyć inwestycje cięciami na liście płac.
Zjawisko staje się powszechne w Dolinie Krzemowej. Przykładem jest też Oracle. Firma, według analiz TD Cowen, rozstała się z blisko 30 tys. pracowników, co mogło uwolnić od 8 do 10 mld dol. rocznych przepływów pieniężnych. Zapewne te środki zostaną wpompowane m.in. w AI. Lista koncernów, które kroczą podobną ścieżką, jest dłuższa. Amazon, Microsoft, Coinbase czy Block – wszyscy oni deklarują rekordowe inwestycje w modele językowe, jednocześnie tnąc koszty pracownicze.
Sridhar Vembu wyraża jednak sceptycyzm co do realnej stopy zwrotu z tych wydatków. Zauważa, że choć narzędzia AI pozwalają programistom pisać kod szybciej, to realny wpływ tej „produktywności” na wyniki biznesowe spółek pozostaje niejasny.