Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak, wbrew obawom o bezrobocie, sztuczna inteligencja może doprowadzić do deficytu rąk do pracy.
  • Jak AI wpływa na popyt na poszczególne kompetencje zawodowe.
  • Na czym polega „efekt supergwiazd” i dlaczego firmy wdrażające AI zatrudniają najszybciej.

Podczas dziesiątej edycji prestiżowej konferencji VivaTech w Paryżu Jeff Bezos przedstawił hipotezę redefiniującą obawy przed technologicznym bezrobociem. Założyciel Amazona przekonywał, że skok wydajności napędzany przez sztuczną inteligencję zwiększy globalną produkcję gospodarczą tak drastycznie, iż popyt na pracę ludzką ostatecznie przewyższy jej podaż. Według Bezosa lęki przed masowym bezrobociem są kompletnie błędne, a gospodarkę czeka wręcz „niedobór siły roboczej”.

Optymizm miliardera w cieniu redukcji zatrudnienia

Wyższa efektywność przełoży się na wzrost poziomu życia i spadek kosztów żywności czy mieszkań. Ta potencjalna deflacja może skłonić część gospodarstw domowych do przejścia z dwóch źródeł dochodu na jedno, co dodatkowo zacieśni rynek pracy. W podobnym tonie mówią eksperci PwC. W najnowszym raporcie „Global AI Jobs Barometer 2026” wskazują, że stoimy u progu głębokiej transformacji i podkreślają, iż algorytmy nie tyle eliminują etaty, ile dzielą globalny rynek na zyskujące na wartości stanowiska oraz te, które ulegają uproszczeniu.

Teorie te budzą jednak spore kontrowersje w zestawieniu z bieżącymi, twardymi danymi. Według branżowego periodyku HR „HCM” liczba zwolnień przypisywanych AI wzrosła lawinowo – z 3,9 tys. w 2023 r. do blisko 88 tys. w ciągu pierwszych pięciu miesięcy. Sam Amazon inwestuje gigantyczne środki w cyfryzację, deklarując przeznaczenie około 200 mld dol. na rozwój AI w 2026 r. Bezos broni jednak swoich racji historyczną analogią, tłumacząc, że poprzednie fale automatyzacji ostatecznie rozszerzały gospodarkę i kreowały zupełnie nowe, nieznane wcześniej zawody.

Paryskie forum, na którym Bezosowi towarzyszył Dave Limp (szef Blue Origin), a dyskusję moderował były astronauta Mike Massimino, odwiedził też prezydent Francji Emmanuel Macron.

Efekt supergwiazd

Autorzy raportu PwC przeanalizowali ponad miliard ogłoszeń o pracę w 27 krajach na sześciu kontynentach, a ich wnioski kreślą obraz rynku rozwijającego się dwutorowo. AI generuje wyraźny podział. Na fali wznoszącej znajdują się tzw. stanowiska profesjonalne – tam technologia automatyzuje powtarzalne czynności, podnosząc znaczenie ludzkiego osądu i kompetencji strategicznych. Od 2021 r. płace na tych stanowiskach rosły o 42 proc. szybciej niż na stanowiskach „demokratyzowanych”, gdzie systemy AI na tyle upraszczają zadania, że mogą je wykonywać osoby bez specjalistycznej wiedzy.

Czytaj więcej

Fala zwolnień i bunt pracowników. Mark Zuckerberg postawił na AI, teraz ma kłopot

Zamiast zastępować pracowników, firmy najbardziej narażone na wpływ AI zatrudniają szybciej niż konkurenci. Przedsiębiorstwa o najwyższej ekspozycji na sztuczną inteligencję zwiększyły liczbę pracowników o 52 proc. w stosunku do poziomu z 2018 r., gdy w firmach o najniższej ekspozycji wzrost wyniósł 36 proc. W badaniu PwC ujawnił się tzw. efekt supergwiazd: górne 20 proc. firm najsilniej wdrażających AI osiągnęło średni wzrost wydajności pracy aż o 163 proc. A to pięciokrotnie więcej niż wynosi średnia dla pozostałych podmiotów z tej grupy.

W tych organizacjach tempo wzrostu wynagrodzeń przyspieszyło o jedną piątą względem 2018 r. Co więcej, średnia premia płacowa za posiadanie umiejętności związanych z AI wzrosła do około 62 proc. Ponadto, zdaniem analityków, oferty pracy dla takich specjalistów rosną osiem razy szybciej niż reszta rynku, notując skok liczby ogłoszeń o 69 proc. (między 2024 a 2025 r.).