Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są kulisy największej restrukturyzacji w Mecie i co leży u podstaw protestu pracowników.
- Które globalne korporacje idą w ślady Mety, redukując zatrudnienie na rzecz sztucznej inteligencji.
- Dlaczego inwestorzy nie ufają firmom zwalniającym w imię AI i jak wpływa to na ich giełdowe notowania.
- Czym jest zjawisko „AI washingu”.
To prawdziwe trzęsienie ziemi w Mecie. Big tech postawił mocno na algorytmy kosztem pracowników. Z notatki, do której dotarła agencja Reuters, wyłania się obraz potężnej przebudowy struktur giganta: dyrektor HR Janelle Gale zapowiedziała restrukturyzację usprawniającą prace nad sztuczną inteligencją, w efekcie której redukcja etatów obejmie co dziesiątego pracownika. To blisko 8 z 78 tys. zatrudnionych. Dodatkowe 7 tys. osób zostanie przeniesionych do projektów AI. Wraz z likwidacją 6 tys. otwartych wakatów, zmiany odczuje bezpośrednio około 20 proc. globalnej załogi firmy rozwijającej Facebooka.
Ostre cięcia i bunt na pokładzie
Cięcia to jednak tylko część nowej strategii. Firma przechodzi na „płaską” strukturę, redukując stanowiska menedżerskie na rzecz mniejszych, elastycznych zespołów. Przeniesieni zasilą innowacyjne inicjatywy „AI for Work” (m.in. Applied AI Engineering czy Central Analytics). Cel jest jasno określony: budowa autonomicznych agentów AI, zdolnych do samodzielnego wykonywania zadań realizowanych dotychczas przez ludzi.
To największa fala zwolnień w firmie od lat 2022–2023, gdy w ramach „roku efektywności” zlikwidowano 21 tys. miejsc pracy. Koncern Marka Zuckerberga inwestuje jednak w technologię na niespotykaną dotąd skalę. Wydatki kapitałowe na 2026 r. wyniosą aż 115–135 mld dol. (prawie dwukrotnie więcej niż w 2025 r.). Gigantyczny budżet pochłoną przede wszystkim nowoczesne centra danych, układy GPU i pozostała infrastruktura AI.
Ów zwrot w kierunku sztucznej inteligencji oraz zwolnienia wywołały protesty. Skierowani w dniu zwolnień na pracę zdalną pracownicy masowo wyrażają ogromną frustrację. W biurach Mety zaczęły pojawiać się ulotki, a korporacyjna platforma Workplace utonęła w pełnych gniewu wpisach. Kadra kierownicza jest ostro krytykowana m.in. za to, że przez ponad miesiąc od pierwszych przecieków medialnych całkowicie unikała trudnego tematu. W odpowiedzi zatrudnieni zalali posty zarządu zdjęciami, wytykając decydentom ignorowanie „słonia w pokoju”.
Czarę goryczy przelały gigantyczne kontrowersje wokół prywatności. Ponad tysiąc osób podpisało wewnętrzną petycję przeciwko instalowaniu na ich komputerach oprogramowania, które na bieżąco śledzi ruchy myszy (narzędzie służy do trenowania najnowszych modeli, wiernie odwzorowujących ludzkie interakcje z komputerem). Pracownicy potępiają zarząd za bagatelizowanie zagrożeń dla prywatności. Obawiają się, że ich własna, codzienna praca jest bezwzględnie wykorzystywana do szkolenia algorytmów, które docelowo ich zastąpią.
Czytaj więcej
Branża technologiczna przechodzi bolesną restrukturyzację, ale – wbrew obiegowej opinii – to nie sztuczna inteligencja odbiera pracę programistom....
Inwestorzy niepewni, rynek pracy drży
Inwestorzy oraz ekonomiści wyrażają coraz głębsze obawy, że sztuczna inteligencja całkowicie wywróci do góry nogami wiele branż. Utrata miejsc pracy jest już widoczna w sektorach najbardziej narażonych na automatyzację. Jak szacowali ekonomiści Goldman Sachs, w ub. r. sztuczna inteligencja odpowiadała za utratę 5–10 tys. miejsc pracy netto miesięcznie w najbardziej wyeksponowanych na zmiany branżach w USA. Z kolei badanie globalnej firmy outplacementowej Challenger, Gray & Christmas powiązało nową technologię z 7 proc. wszystkich planowanych w Stanach Zjednoczonych zwolnień ogłoszonych w styczniu. Od początku 2025 r. z adopcją AI można powiązać co najmniej 112 tys. wakatów. Skalę wyzwania obrazuje badanie MIT, z którego wynika, że AI jest w stanie wykonywać pracę odpowiadającą 11,7 proc. amerykańskiego rynku pracy. Rozwiązania te mogą przynieść firmom oszczędności na wynagrodzeniach rzędu 1,2 bln dol. w różnych sektorach gospodarki.
Nic dziwnego, że kolejne firmy wykonują kontrowersyjne ruchy, tnąc zatrudnienie. Bankowy gigant Standard Chartered zapowiedział właśnie redukcję ponad 7 tys. z 80 tys. stanowisk. Jak przekazał dyrektor generalny banku Bill Winters, zmniejszenie liczby pracowników to bezpośredni efekt wykorzystania automatyzacji. Miał oznajmić: „To nie jest cięcie kosztów. W niektórych przypadkach zastępujemy mniej wartościowy kapitał ludzki kapitałem finansowym i inwestycyjnym, który wdrażamy”.
Takie podejście nie jest odosobnione – firma Salesforce zredukowała zatrudnienie o 4 tys. osób, zastępując inżynierów wsparcia botami obsługi klienta, obuwniczy gigant Nike zwolnił blisko 800 pracowników w związku z planem przyspieszenia automatyzacji w centrach dystrybucyjnych, zaś platforma Fiverr zmniejszyła personel niemal o jedną trzecią, podając, że ideą jest budowa mniejszej, szybszej i zorientowanej na AI organizacji.
Czytaj więcej
Masowe zastępowanie pracowników sztuczną inteligencją może doprowadzić do poważnego kryzysu gospodarczego, a państwa będą zmuszone wprowadzić podat...
Paradoksalnie, firmy łączące zwolnienia z innowacjami nie zawsze dobrze na tym wychodzą. Stacja CNBC przeanalizowała 23 spółki z indeksu S&P 500, które przy redukcjach etatów wyraźnie powoływały się na wykorzystanie sztucznej inteligencji. Dane z połowy maja pokazują, że aż 56 proc. z nich notowało straty od momentu ogłoszenia cięć, a dla spółek tracących na wartości średni spadek wyniósł około 25 proc.
Czy AI faktycznie jest winna zwolnieniom?
Daniel Keum, profesor zarządzania w Columbia Business School, wskazuje, że inwestorzy nie wiedzą, jak oceniać AI i jej potencjalny wpływ. Ekspert nazywa sztuczną inteligencję „makro szokiem”, z którym wciąż wiąże się ogromna niepewność co do średnio- i długoterminowych konsekwencji. Zauważa jednak z całą pewnością, że w zdecydowanej większości przypadków AI służy właśnie do cięcia kosztów pracy. Ale rynkowi analitycy ostrzegają również przed zjawiskiem zwanym „AI washingiem”. Z powodu nowej mody inwestorom trudno odróżnić, które firmy realnie podejmują decyzje oparte na AI, a które używają jej jedynie jako chwytliwej wymówki dla łatania dziur w budżetach. Ally Warson z funduszu UP.Partners uważa, że korporacje celowo wykorzystują medialną narrację, aby zatuszować prawdziwe i „typowe” powody zwalniania ludzi. CNBC podaje, iż faktyczną ocenę wpływu innowacji zaburzają ogromne szoki geopolityczne, w tym wojna z Iranem, ubiegłoroczne cła Donalda Trumpa, a także konieczność zlikwidowania nadmiernego zatrudnienia, które nawarstwiło się jeszcze w erze pandemii. Jak podsumowuje specjalista, w obliczu tych wszystkich czynników nikt nie wie, jak dużą rolę odgrywa tu w rzeczywistości technologia AI.