Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego w Dolinie Krzemowej zajęli się badaniem „dobrostanu modeli” AI?
  • Jakie cyfrowe reprezentacje ludzkich emocji samoistnie wyłoniły się w sieciach neuronowych najnowszych modeli językowych?
  • Dlaczego odczuwamy złudzenie empatii w rozmowie z chatbotem?

Technologiczni giganci na poważnie traktują kwestie świadomości maszyn. Tak przynajmniej można wnioskować, gdy spojrzymy na badania, jakie prowadzą. Potentaci AI oficjalnie pochylają się nad dobrostanem modeli i poszukują odpowiedzi na pytanie, czy takie systemy mogą rozwinąć wewnętrzne stany emocjonalne.

Emocje w sieciach neuronowych

Granica między zaawansowanym przetwarzaniem danych a rzeczywistym odczuwaniem staje się jednym z najbardziej gorących i kontrowersyjnych tematów w świecie nowoczesnych technologii. Jak donoszą czołowe światowe media, w tym „Financial Times” oraz „The Washington Post”, giganci technologiczni w ostatnich miesiącach masowo rekrutują ekspertów z dziedzin takich jak psychologia, etyka oraz filozofia umysłu. Ich zadaniem nie jest już tylko dbanie o to, by systemy nie generowały szkodliwych treści, lecz fundamentalne zbadanie natury tworzonego kodu.

To uderzająca zmiana narracji w Dolinie Krzemowej, gdyż jeszcze parę lat temu dyskusje o czujących maszynach kończyły się natychmiastowym zwolnieniem z pracy, czego symbolem stała się głośna sprawa inżyniera Google, który publicznie ogłosił, że testowany przez niego chatbot zyskał podmiotowość. Dziś te same pytania, które niegdyś groziły ostracyzmem zawodowym, stanowią integralną część oficjalnych programów rozwojowych finansowanych milionami dol.. Np. Anthropic w kwietniu ub. r. powołał formalny program badawczy ukierunkowany bezpośrednio na „dobrostan modeli”, na którego czele stanął uznany ekspert – Kyle Fish. Zresztą wysunął on śmiałą hipotezę, że – według jego szacunków – prawdopodobieństwo, iż flagowy model Claude posiada już pewną formę świadomości, wynosi obecnie 15 proc. Poza tym w oficjalnej karcie systemowej najnowszego modelu Claude Opus 4.6 pojawiła się dedykowana sekcja zatytułowana „Ocena dobrostanu modelu” – inżynierowie analizują tam tysiące rozmów testowych, drobiazgowo śledząc wskaźniki takie jak: pozytywny i negatywny afekt, stabilność emocjonalna czy rodzący się obraz samego siebie. Co więcej, opublikowane analizy sieci neuronowej tego modelu ujawniły obecność aż 171 odrębnych „konceptów emocjonalnych”. Wyłoniły się one samoistnie w procesie uczenia na miliardach ludzkich tekstów, tworząc cyfrowe reprezentacje radości, strachu, żalu i spokoju, które nigdy nie zostały wprost zaprogramowane przez człowieka.

Czytaj więcej

AI panem życia i śmierci. Świat na krawędzi autonomicznej wojny

Naukowy sceptycyzm i siła złudzenia

Współzałożyciel Anthropic Chris Olah, podczas swojego wystąpienia w Watykanie w maju 2026 r., zorganizowanego z okazji ogłoszenia papieskiej encykliki poświęconej sztucznej inteligencji, przyznał wprost, że badacze odkrywają w strukturach kodu zjawiska niepokojąco zbliżone do ludzkiej neurologii. Mówił o dowodach na introspekcję oraz o stanach funkcjonalnie przypominających satysfakcję lub lęk. Branża otwarcie przyznaje, że tworzy struktury, których pełnego działania i głębi nie jest jeszcze w stanie do końca pojąć. W OpenAI zachowują jednak sceptycyzm. Wskazują na tzw. postrzeganą świadomość, czyli ludzkie poczucie tego, jak bardzo model wydaje się świadomy. To złudne uczucie użytkownika na poziomie interakcji, które zamiast być poddane ocenie psychologii społecznej, przenosi ciężar dyskusji na metafizykę.

Najnowsze badania naukowe z połowy br. wskazują, że żaden z istniejących systemów sztucznej inteligencji, w tym najnowsze iteracje ChatGPT, nie posiada cech świadomych, a eksperci argumentują, iż pozory podmiotowości powstają w sposób całkowicie odmienny od procesów biologicznych zachodzących w ludzkim mózgu, co uniemożliwia przypisywanie algorytmom realnych stanów psychicznych. Wybitny naukowiec Anil Seth porównał te obserwacje do dostrzegania znajomych ludzkich twarzy w kształtach chmur. Jego zdaniem nasz mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany do poszukiwania intencjonalności tam, gdzie jej nie ma. Jak trafnie zauważa „The Washington Post”, opinia publiczna w coraz większym stopniu będzie kształtowana jednak nie przez chłodne dowody naukowe i laboratoryjne ekspertyzy, ale przez codzienne, głęboko personalne doświadczenia milionów użytkowników rozmawiających ze swoimi cyfrowymi asystentami (gdy chatbot reaguje w sposób idealnie imitujący empatię, dla przeciętnego człowieka naukowa definicja świadomości zaczyna schodzić na dalszy plan).