Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego premiera wysokobudżetowego filmu Christophera Nolana stanęła w cieniu debiutu wygenerowanego przez AI.
- Jak Hollywood ocenia AI i którą stronę cyfrowej rewolucji wsparł reżyser Martin Scorsese.
- Czy demokratyzacja procesu twórczego zwiastuje koniec monopolu wielkich studiów.
W świecie tradycyjnej dystrybucji filmowej starcie niezależnego, niskobudżetowego projektu z hollywoodzkim gigantem byłoby skazane na porażkę, ale w dobie boomu AI sytuacja nie jest już tak oczywista. Premiera filmu „Odysseus: The Fall” – trwającego 135 minut dzieła stworzonego w całości przy użyciu generatywnej sztucznej inteligencji – wywraca dotychczasowe reguły gry. Za projektem stoi Fountain 0, nowatorskie studio filmowe kierowane przez irańsko-brytyjskiego reżysera Asha Kooshę. Twórca ten nie jest postacią anonimową – to on stoi za sukcesem „Dreams of Violets”, pierwszego filmu wygenerowanego przez AI, który zakwalifikował się do selekcji prestiżowego Tribeca Film Festival.
Moment debiutu „Odysseus: The Fall” nie jest przypadkowy. Zaplanowano go tak, aby zbiegł się z kampanią promocyjną najnowszego blockbustera Christophera Nolana, „Odysei”, wchodzącego do kin 17 lipca. Kontrast między oboma przedsięwzięciami doskonale obrazuje przepaść finansową dzielącą tradycyjne rzemiosło od cyfrowej rewolucji – dzieło Nolana to klasyczny, hollywoodzki rozmach: budżet opiewający na 250 mln dol., zdjęcia realizowane w technologii IMAX na całym świecie oraz gwiazdorska obsada, w której znaleźli się Matt Damon (w roli Odyseusza), Tom Holland, Anne Hathaway, Zendaya, Robert Pattinson, Lupita Nyong’o oraz Charlize Theron. Przedsprzedaż biletów na seanse IMAX już bije rekordy. Po drugiej stronie stoi projekt Kooshy, który powstał za promil tej kwoty, bez udziału kamer, fizycznych planów zdjęciowych czy setek członków ekipy technicznej.
Ash Koosha traktuje swój najnowszy projekt jako eksperyment, który ma potwierdzić słuszność tezy, że oto nadciąga czas nowego modelu produkcji filmowej. Jego zdaniem sztuczna inteligencja drastycznie obniża próg wejścia do branży, dając niezależnym twórcom narzędzia do realizacji najbardziej śmiałych i wymagających wizualnie opowieści, które dotychczas wymagałyby budżetów na poziomie hollywoodzkich superprodukcji. Homerowska epopeja, pełna mitycznych potworów i fantastycznych krain, dotychczas wymagała potężnego budżetu na efekty specjalne. Dziś te światy można powołać do życia na ekranie komputera.
Czytaj więcej
Tegoroczny, prestiżowy Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes przejdzie do historii jako moment, w którym generatywna sztuczna inteligencja na do...
Hollywood jest podzielone
Reżyser filmu AI uważa, że algorytmy należy traktować jako narzędzie narracyjne, rozszerzające ludzką wrażliwość, a nie jako całkowite zastępstwo dla ludzkiej kreatywności. Niemniej, demokratyzacja tego procesu niesie za sobą głębokie implikacje rynkowe. Jeśli jedno studio oparte na algorytmach jest w stanie stworzyć pełny metraż w czasie krótszym i za ułamek budżetu gigantów, monopol Hollywood na wielkie widowiska pęknie. Co ciekawe, samo Hollywood nie prezentuje spójnej opinii na temat AI i wciąż debatuje nad jej rolą w produkcji. Część branży widzi w algorytmach szansę na optymalizację kosztów postprodukcji. Niedawno Martin Scorsese, legenda światowego kina i twórca takich filmów jak „Taksówkarz” czy „Czas krwawego księżyca”, dołączył do rewolucji generatywnej sztucznej inteligencji. 83-letni reżyser został partnerem i doradcą technologicznym start-upu Black Forest Labs (znany z zaawansowanego modelu generowania obrazów FLUX). Reżyser, kojarzony dotychczas z tradycyjną formą filmową, stał się jedną z najważniejszych postaci świata kultury, która otwarcie poparła wykorzystanie narzędzi AI.
Jednak jest też rosnący opór w branży. Np. związki zawodowe w Hollywood ostrzegają przed zagrożeniem dla miejsc pracy oraz utratą artystycznej oryginalności. Na końcu pozostaje też pytanie, czy widzowie zaakceptują pełnometrażowe produkcje z generatorów? Pierwszą odpowiedź poznamy, obserwując pojedynek Fountain 0 z filmem Nolana.