Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie cele strategiczne stoją za sojuszem państwowego sektora cyfrowego i energetycznego.
  • W jaki sposób tereny po elektrociepłowniach znacząco obniżą koszty i przyspieszą inwestycję.
  • Jak innowacyjne wykorzystanie ciepła odpadowego wpłynie na lokalne systemy ciepłownicze.
  • Jaką rolę odegra nowa infrastruktura w staraniach Polski o budowę europejskiej gigafabryki AI.

Wybór pierwszych lokalizacji poznamy w pierwszej połowie przyszłego roku. Na razie trwa weryfikacja potencjalnych miejsc z palety terenów PGE. Współpracę państwowych firm ogłoszono podczas trwającego w Sopocie Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI). Strategiczne porozumienie państwowego sektora cyfrowego i energetycznego ma być elementem budowy suwerenności cyfrowej, a także posłuży jako element przyszłej gigafabryki AI, o ile ta finalnie powstanie w naszym kraju.

Miliardy i nawet kilkanaście lokalizacji

Instytut Badawczy NASK oraz Grupa PGE zawarły umowę, która ma dać początek budowie sieci nowoczesnych, bezpiecznych centrów przetwarzania danych w Polsce. Jak tłumaczy Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji, przedsięwzięcie, wspierane przez resort oraz Ministerstwo Aktywów Państwowych, ma zapewnić krajowi tzw. suwerenność obliczeniową w dobie gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji i rosnących zagrożeń hybrydowych.

Czytaj więcej

Ruszył wyścig o gigafabryki AI. Polska ma mocne karty, ale jest jeden problem

– Polska, jako szósta gospodarka Unii Europejskiej i członek grupy G20, musi konsekwentnie stawiać na odporność i niezależność surowcową, energetyczną oraz obronną – zaznacza minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.

Według niego wielomiliardowe programy zbrojeniowe i inwestycje w energetykę wymagają stabilnego zaplecza teleinformatycznego. Szczegóły programu na razie nie zostały jednak ujawnione. Wiadomo, że PGE wnosi do projektu kluczowe atuty: uzbrojone tereny, moce przyłączeniowe oraz unikalne doświadczenie w ochronie fizycznej i operacyjnej infrastruktury krytycznej. Potencjalne lokalizacje pod data center są rozproszone po całym kraju.

– Będziemy analizowali, ile takich lokalizacji może ostatecznie powstać; mówi się nawet o kilkunastu miejscach w całej Polsce – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Krzysztof Gawkowski. – Ile dokładnie będzie centrów danych, jeszcze nie wiadomo, ale z pewnością każda inwestycja w centra danych – bez względu na to, czy na samym początku zaczniemy od dwóch, trzech czy czterech – jest kluczowa. Będą za tym stały polskie ręce, polski kapitał, polskie ministerstwa oraz polskie instytucje. Im więcej suwerenności technologicznej w Polsce, tym lepiej dla polskiego obywatela – zaznacza.

Wicepremier ocenia, że budżet programu to kwoty rzędu wielu miliardów złotych.

Czytaj więcej

Ruszył wyścig o gigafabryki AI. Polska ma mocne karty, ale jest jeden problem

– Koszt budowy jednego centrum danych waha się w granicach 1-3 mld zł, więc ostateczne kwoty zależeć będą od tego, jak zostanie przygotowany cały proces inwestycyjny. Trudno to precyzyjnie oszacować z góry, ponieważ zależy to również od mocy w megawatach, jaką będzie dysponował dany obiekt – tłumaczy nam Gawkowski i przekonuje, iż – dzięki terenom PGE – jest duże prawdopodobieństwo, że i centra danych będą tańsze w budowie.

– Nawet o jedną trzecią. Będziemy mogli być o wiele bardziej konkurencyjni względem tego, co powstaje w sektorze prywatnym – dodaje.

Serwerownie zamiast hałd węgla

Sieć państwowych data center może stanowić ważne zaplecze dla gigafabryki AI. Polskie konsorcja będą starać się o taką wspieraną przez UE inwestycję w naszym kraju, a oferty będą składane w przyszłym miesiącu. Jak wyjaśnia nam dyrektor NASK Radosław Nielek, centra te nie wspomogą potencjalnej gigafabryki w pierwszym etapie jej budowy. Ta zakłada instalację 25 tys. akceleratorów (ekwiwalent H100) z terminem realizacji do 18 miesięcy. Tymczasem Nielek szacuje, że wbicie łopaty pod budowę pierwszego z centrów nie nastąpi raczej w przyszłym roku. Nie wyklucza jednak udziału w drugim etapie, obejmującym kolejne 75 tys. akceleratorów.

Radosław Nielek podkreśla, że strategiczne partnerstwo z PGE to formalny początek procesu, w ramach którego dokonany zostanie dopiero audyt i przegląd dostępnych terenów pod kątem ekonomicznym, budowlanym, możliwości odbioru ciepła, planów inwestycyjnych oraz chłonności rynku. Następnym krokiem będzie przygotowanie konkretnych inwestycji.

– Trudno na tym etapie przesądzać o ostatecznej liczbie obiektów, to zależy od wyników szczegółowych ocen. Nie zakładałbym, że od razu zagospodarujemy wszystkie potencjalne tereny, gdyż byłoby to nieproporcjonalne względem zapotrzebowania i naszych możliwości organizacyjnych. Odpowiedzi na pytania o wybrane lokalizacje poznamy w I połowie przyszłego roku – zapowiada nasz rozmówca.

Obiekty mają powstawać na terenach poprzemysłowych (typu brownfield), w tym na obszarach dawnych składów węgla zlokalizowanych tuż przy działających elektrociepłowniach PGE. Taki zabieg rozwiązuje problem dostępności megawatów prądu, sieci światłowodowych oraz ochrony fizycznej, a zarazem zapobiega protestom społecznym.

– Zamiana hałdy węgla na nowoczesny obiekt, który dodatkowo zasili sieć komunalną w ciepło zamiast podgrzewać rzekę, ma charakter neutralny bądź wręcz korzystny dla mieszkańców, co naturalnie minimalizuje ryzyko sprzeciwu społecznego – argumentuje dyrektor NASK.

Czytaj więcej

Opór wobec centrów danych. Coraz więcej Polaków mówi „nie”

Według niego włączenie serwerowni w unikalny, wysoce rozwinięty w Polsce system ciepłownictwa sieciowego pozwoli odzyskiwać ciepło odpadowe i obniżać koszty energii cieplnej dla lokalnych odbiorców.

Z kolei w kwestii modelu komercjalizacji infrastruktury Radosław Nielek wskazuje na podejście elastyczne.

– Zakładamy podejście hybrydowe. Bierzemy pod uwagę obiekty realizowane pod klienta deklarującego określone, duże zapotrzebowanie od samego początku, jak również powierzchnie komercjalizowane na bieżąco przez NASK – dodaje.