Europa przyspiesza inwestycje w sztuczną inteligencję. Zapowiada co najmniej potrojenie mocy centrów danych w ciągu najbliższych pięciu–siedmiu lat i zapewnienie do 2035 r. infrastruktury odpowiadającej rosnącym potrzebom europejskich firm i administracji. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć w tym obszarze jest projekt gigafabryk AI. Komisja Europejska planuje uruchomienie siedmiu obiektów na terenie Wspólnoty. Oferty trzeba złożyć do 12 listopada 2026 r.

Zabiegi o gigafabrykę

Nasz kraj uczestniczy w trwającym postępowaniu i zabiega o lokalizację jednej z takich inwestycji.

– Projekt mógłby pełnić funkcję regionalnego centrum mocy obliczeniowej dla Europy Środkowo-Wschodniej. Gotowość do korzystania z przyszłej infrastruktury w Polsce zadeklarowały m.in. Litwa, Węgry, Chorwacja i Słowacja – informuje Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA). Dodaje, że sama dobra pozycja rynkowa nie przesądzi jednak o lokalizacji kolejnych inwestycji. Kluczowe będą warunki, jakie Polska będzie w stanie zaoferować: dostęp do odpowiednio dużej mocy przyłączeniowej, taniej i niskoemisyjnej energii, a przede wszystkim sprawny i przewidywalny proces inwestycyjny. Pod tym względem nad Wisłą jest nadal dużo do zrobienia.

Analiza PLDCA pokazuje, że cały proces realizacji inwestycji w centrum danych trwa średnio około 49 miesięcy, z czego około 25 miesięcy przypada na oczekiwanie na decyzje, procedury odwoławcze i uzgodnienia. Inwestycja wymaga interakcji z około 20 organami administracji publicznej i podmiotami uzgadniającymi. Dlatego eksperci postulują stworzenie specjalnej ścieżki dla strategicznych inwestycji w centra danych, która pozwoliłaby skrócić pełny cykl pozyskiwania decyzji i pozwoleń do maksymalnie 12 miesięcy. Przy czym nie chodzi o obniżanie wymagań środowiskowych czy technicznych, lecz o lepszą koordynację, jasne terminy i większą przewidywalność. W momencie, gdy Europa decyduje, gdzie ulokować kolejne moce obliczeniowe, sprawność procesu inwestycyjnego staje się jednym z elementów konkurencyjności państwa.

– Polska nie powinna ograniczać swojej roli do lokalizacji infrastruktury. Wokół centrów danych rozwija się cały ekosystem wartości obejmujący usługi chmurowe i AI, oprogramowanie, cyberbezpieczeństwo, projektowanie infrastruktury, technologie energetyczne i chłodnicze, badania i rozwój oraz zastosowania AI w przemyśle. Im większą część tego ekosystemu będziemy rozwijać w kraju, tym więcej kompetencji, know-how i wartości dodanej związanej z gospodarką cyfrową pozostanie w Polsce – podsumowuje przedstawiciel Polskiego Związku Centrów Danych.

Powstać ma siedem gigafabryk, w tym trzy duże i cztery średnie. Skala przedsięwzięcia jest potężna: każda z czterech średnich fabryk ma mieć moc obliczeniową co najmniej trzykrotnie większą niż Jupiter, czyli największy europejski superkomputer przeznaczony dla naukowców, przemysłu i rozwoju sztucznej inteligencji.

Czytaj więcej

Centra danych mogą zostać kołem zamachowym polskiej gospodarki. To początek boomu

Przetarg dotyczący gigafabryk, o wartości ponad 30 mld euro, prowadzi EuroHPC Joint Undertaking – wspólne przedsięwzięcie UE i państw członkowskich koordynujące europejską infrastrukturę superkomputerową. Rozstrzygnięcie przetargu zaplanowano na początek 2027 r., a pierwsza faza ma ruszyć w ciągu 18 miesięcy.

Wnioski mogą składać konsorcja lub spółki celowe zrzeszające przedsiębiorstwa, podmioty publiczne, inwestorów i innych partnerów. Gigafabryki mogą mieć siedzibę w jednym państwie członkowskim, w jednym miejscu lub w kilku. Mogą również obejmować rozwój transgraniczny w kilku państwach członkowskich za pośrednictwem rozproszonych urządzeń obliczeniowych opartych na sztucznej inteligencji.

Jak niedawno informowaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”, Polska podpisała z Czechami porozumienie dotyczące gigafabryki. Przewidziano wspólny projekt, dostęp do mocy obliczeniowych, podział obciążeń oraz wspólne zamówienia i konsultowanie stanowisk na forach europejskich. Rząd sygnalizuje, że ulokowanie nad Wisłą takiego strategicznego obiektu zyskało już wsparcie kilku państw z Europy Środkowo-Wschodniej.

Inwestorzy zbudują, państwo kupi moc obliczeniową

Jakie są ramy finansowe całego projektu? UE informuje, że w ramach pierwszej części wsparcie zostanie udzielone maksymalnie czterem projektom, z których każdy kwalifikuje się do finansowania unijnego w wysokości do 100 mln euro w fazie pierwszej i do dodatkowych 400 mln euro w fazie drugiej. Każda wybrana w tej fazie gigafabryka będzie musiała wdrożyć co najmniej tyle najbardziej zaawansowanych procesorów sztucznej inteligencji, ile jest obecnie zainstalowanych w najpotężniejszej fabryce sztucznej inteligencji w Europie. W fazie drugiej przepustowość musi wzrosnąć do co najmniej trzykrotności tego poziomu.

W ramach drugiej części programu wsparcie zostanie udzielone maksymalnie trzem projektom, z których każdy kwalifikuje się do finansowania unijnego w wysokości do 200 mln euro w fazie pierwszej i do dodatkowych 800 mln euro w fazie drugiej. Każda wybrana gigafabryka będzie musiała wdrożyć do dwóch razy więcej najbardziej zaawansowanych procesorów sztucznej inteligencji, niż jest obecnie instalowanych w najpotężniejszej fabryce w Europie. W fazie drugiej przepustowość musi wzrosnąć do co najmniej czterokrotności tego poziomu.

Czytaj więcej

Bez centrów danych nie będzie rozwoju. Teraz czas na biznes

Model inwestycji jest nowatorski: państwo nie buduje, lecz gwarantuje popyt. Krzysztof Szubert, ekspert BCC i członek Gabinetu Cieni BCC, wskazuje, że infrastrukturę projektują, finansują i budują komercyjne konsorcja – bez dotacji na budowę. Inwestycję muszą pokryć prywatnie. Sektor publiczny wchodzi natomiast po stronie popytu: gwarantuje zakup mocy obliczeniowej przez pierwszych pięć lat, do kwoty stanowiącej równowartość 34 proc. kosztów inwestycji w IT, w połowie z budżetu UE i budżetu państwa.

Aby konsorcjum znad Wisły mogło ubiegać się o zamówienia dla gigafabryki na terenie Polski, państwo musi włożyć swój wkład finansowy. Zabezpieczyła go uchwała Rady Ministrów z 14 lipca 2026 r. Z treści dokumentu wynika, że łączne wydatki „na zakup czasu dostępu do gigafabryki” wyniosą równowartość kwoty 135,3 mln euro.

Od start-upów po bezpieczeństwo państwa

Środowiska polityczne i biznesowe w przypadku tej inwestycji są wyjątkowo zgodne. Podkreślają, że jest o co walczyć.

Po pierwsze, nowa infrastruktura wesprze rozwój nauki, gospodarki i usług publicznych. Z mocy obliczeniowej będą mogły korzystać uczelnie, instytuty badawcze, przedsiębiorcy i administracja.

Gigafabryka ułatwi też rozwój nowoczesnych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia, przemyśle, biotechnologii, robotyce, cyberbezpieczeństwie oraz w zadaniach związanych z bezpieczeństwem państwa. Pomoże również rozwijać polskie technologie i zapewni możliwość korzystania z zaawansowanej infrastruktury obliczeniowej na potrzeby dużych przedsiębiorstw i największych projektów.

Inwestycja jest też szansą dla mniejszych podmiotów. Umożliwi start-upom oraz małym i średnim firmom dostęp do infrastruktury, której samodzielne zbudowanie byłoby niemożliwe lub zbyt kosztowne.

Wspólnym mianownikiem tych wszystkich wspomnianych benefitów jest zwiększenie suwerenności Polski – zarówno w sferze cyfrowo-technologicznej (większe uniezależnienie się od amerykańskich gigantów chmurowych), jak i gospodarczej i geopolitycznej. Na razie Europie do suwerenności daleko. Według raportu Draghiego aż 80 proc. rynku chmury obliczeniowej w UE jest obsługiwane przez pozaeuropejskie firmy, a udział podmiotów z UE w globalnym rynku przewodników to zaledwie 10,5 proc.

Łączna moc centrów danych zlokalizowanych w Unii Europejskiej w 2025 r. wynosiła około 12,4 GW (dane dla USA są znacząco wyższe, podobnie jak dynamika wzrostu mocy).

W Polsce w 2025 r. zlokalizowane były centra danych o łącznej mocy 200 MW. Według PLDCA uwzględnienie planowanych i już rozpoczętych inwestycji największych dostawców wskazuje na przekroczenie granicy 500 MW do 2030 r., czyli zaledwie 1,8 proc. prognozowanego przez KE zapotrzebowania krajów UE.

Kluczowy jest prąd

Rozwój centrów danych, w szczególności tych budowanych pod AI, wiąże się z wieloma wyzwaniami. Jedną z nich są wspomniane już kwestie legislacyjne. Tu rząd deklaruje wsparcie w postaci specustawy, która ma pomóc w realizacji inwestycji.

Problematyczny jest również opór lokalnych środowisk czy ograniczony dostęp do nowoczesnego sprzętu. Natomiast pierwsze miejsce na liście wyzwań zajmuje wspomniana już energia.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) w 2025 r. globalne zapotrzebowanie centrów danych na energię wzrosło rok do roku o 17 proc., a centrów danych skupionych na modelach AI – aż o 50 proc. Intensywnego wzrostu należy spodziewać się także w kolejnych latach. Scenariusz bazowy prognoz MAE zakłada wzrost zapotrzebowania na energię z obecnych 485 TWh do 950 TWh w 2030 r. i do ponad 1200 TWh do 2035 r.

W raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego podano, że łączna moc centrów danych w UE wzrośnie w 2035 r. od 31 GW w scenariuszu wolnego rozwoju do nawet 60 GW w scenariuszu szybkiego rozwoju. To przekłada się na wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną z obecnych 100 TWh do 314–408 TWh rocznie w 2036 r. Dla zobrazowania: to ponaddwukrotnie więcej niż całkowite obecne roczne zapotrzebowanie Polski i blisko dwukrotnie więcej niż zapotrzebowanie prognozowane przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne na 2036 r.

W świetle rekomendacji CADA (Cloud and AI Development Act) dobrym pomysłem jest rozwijanie centrów danych na południu Polski lub na północy, gdzie zlokalizowana będzie większość nowo budowanych mocy, na czele z energetyką jądrową i farmami wiatrowymi na morzu.

Projekcje wzrostu zapotrzebowania na centra danych budzą również obawy związane z ich zużyciem wody. Te obiekty do 2028 r. mogą zużywać nawet 150 mln m³ wody, co oznacza dwukrotny wzrost od 2023 r. Szacuje się, że już teraz nawet średniej wielkości centra danych zużywają rocznie tyle wody, ile tysiąc gospodarstw domowych. Z kolei duże centra danych w USA zużywają roczny ekwiwalent wody spożytkowanej przez miasto liczące nawet 50 tys. mieszkańców.

Te wszystkie rozważania w kontekście Polski na razie mają charakter teoretyczny, ale staną się praktycznym wyzwaniem, jeśli rzeczywiście inwestycje w centra danych przyspieszą, a Polska będzie budować gigafabrykę.