Jeszcze w lutym według danych przedstawionych przez Disneya usługę kupiło 26,5 mln abonentów. Od tego czasu ich liczba się podwoiła, ponieważ pandemia koronawirusa na całym świecie zatrzymała miliony ludzi w domach. Usługi streamingowe zyskały na popularności. Jednak koncern nie chce komentować wpływu pandemii na gwałtowny przyrost ilości klientów.

CZYTAJ TAKŻE: W Polsce ocenzurowano postać LGBT w nowym filmie Disneya

Analitycy uważają jednak, że pandemia mocno przyczyniła się do sukcesu Disney+ oraz do wzrostu liczby subskrybentów konkurencyjnych platform – takich jak Netflix, HBO GO czy Amazon Prime Video. Zamknięte kina i przymusowe pozostanie w domach sprawiły, że rozrywka przeniosła się do internetu.

Disney+ sukcesywnie też poszerza dostęp do swojej usługi. Od marca jest dostępny w Wielkiej Brytanii, a od początku kwietnia także w Indiach, gdzie platforma ma już 8 mln subskrybentów.

Pierwotnie Disney+ zakładał, że do końca roku 2024 będzie miał łącznie od 60 do 90 mln subskrybentów.

Platforma zadebiutowała 12 października 2019 roku w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Holandii. Pierwszego dnia zanotowała ponad 10 milionów subskrybentów. Disney+ szybko goni konkurentów, jednak Netflix wciąż jest najpopularniejszą usługą streamingową na świecie z 167 mln subskrybentów. Na drugim miejscu jest Amazon z 150 milionami.

CZYTAJ TAKŻE: Netflix i Youtube obniżają jakość streamingu. Przez epidemię

Disney+ ma jednak szansę szybko przegonić liderów. – To co udało mu się osiągnąć w pięć miesięcy, Netflix wypracowywał siedem lat – powiedział BBC analityk rynku mediów Chris Fenton. Jego zdaniem Disney+ „ma amunicję, którą jest w stanie pokonać Netflixa”, zwłaszcza na chińskim rynku.