Kres zarządzania, jakie znamy

Człowiek może już wkrótce nie mieć monopolu na twórczość i innowacyjność.

Publikacja: 11.09.2016 18:25

Prof. Piotr Płoszajski jest kierownikiem Katedry Teorii Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warsz

Prof. Piotr Płoszajski jest kierownikiem Katedry Teorii Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Foto: Rzeczpospolita/Piotr Wittman

Wkraczamy w nową fazę rewolucji przemysłowej. Nadaje się jej ostatnio numer 4.0., choć to trochę nie ma sensu, bo prowadzi do chęci zmiany tej numeracji przy kolejnej większej zmianie technologii. Rewolucja technologiczna w przewidywalnej perspektywie będzie nieustannie rozwijającym się zespołem innowacji, narzędzi i paradygmatów biznesowych, czyli w permanentnym stanie Beta.

Lepiej, więcej, szybciej

Większość fundamentalnych technologii i modeli, jakie tworzą dzisiejszą rewolucję, jest już znana: powszechnie dostępne komputery i obiekty połączone siecią (internet obiektów), rosnące i taniejące lawinowo moce obliczeniowe i pamięci, algorytmizacja produktów, rozwiązania chmurowe, druk 3D, sieci społecznościowe i innowacyjne modele biznesowe (np. freeconomics czy sharing economy). Teraz można się spodziewać jeszcze bardziej połączonych obiektów, jeszcze inteligentniejszych produktów, jeszcze tańszego przetwarzania danych, jeszcze lepszego druku 3D, jeszcze powszechniejszych modeli społecznościowych i jeszcze mniej sensu w pojęciu „sektory gospodarki”.

Rynek staje się podobny do masowej wielograczowej gry online, gdzie wszyscy grają o wszystko. To jest świat konwergencji sektorów, modeli biznesowych i produktów, rosnącej ko-operencji (czyli konieczności równoczesnego konkurowania i współpracy), modularnych „Lego-technologii” i hiperpołączonych obiektów.

Główną strategią innowacyjną staje się „łączenie kropek”, jak nazwałby to pewnie Steve Jobs. Trwały wzrost gospodarczy nie brał się bowiem zwykle z pojawienia się nowych zasobów, ale reorganizacji tych, już istniejących. Podobnie, nowe technologie rodzą się zwykle z kombinacji tych wynalezionych wcześniej. Wkraczamy w nową „cyfrową normalność”, w której przewagi konkurencyjne zdobywa się przez uważne obserwowanie nowych zjawisk oraz budowanie z nich nowych modeli biznesowych. Umiejętność śledzenia tzw. słabych sygnałów (technologicznych, rynkowych, gospodarczych, klienckich etc.) staje się najważniejszą kompetencją liderów biznesu. Dzisiejsza „nowa” gospodarka jest bowiem zdominowana przez dwa zjawiska: 1. Twój najważniejszy przeciwnik prawdopodobnie przyjdzie spoza branży; 2. Technologia, która zmieni twój biznes, zagrozi twojej pozycji lub stworzy nowe możliwości – także najprawdopodobniej przyjdzie spoza branży.

Prowadzi to do fundamentalnej zmiany głównych dotychczasowych metafor w biznesie:

– Od wczorajszego „wspinania się na szczyt” do dzisiejszego „wspinania się na właściwy szczyt”.

– Od wczorajszego „myślenia poza pudełkiem” do dzisiejszego „myślenia w zupełnie nowych pudełkach”.

Tak rozumiana czwarta rewolucja przemysłowa, to rewolucja sieci, platform, ludzi i technologii cyfrowych, która zaciera różnice pomiędzy światem rzeczy, liczb i przyrody. I nie jest to prosta kontynuacja poprzednich rewolucji. Bezprecedensowe są bowiem szybkość i zasięg zmian zakłócających wszystkie sektory, wszędzie. Ich zakres i głębokość wymaga transformacji całego systemu produkcji oraz zarządzania – na poziomie tak, mikro, jak i makro. Konsekwencje miliardów połączonych urządzeń z wielką mocą obliczeniową, wyposażonych w sztuczną inteligencję, z dostępem do wiedzy są nieograniczone. To zmieni nasze życie, pracę i relacje społeczne, prowadząc do zmian, jakich cywilizacja nigdy przedtem nie doświadczyła w tak krótkim czasie – łącznie z przesuwaniem się globalnego centrum gospodarczego świata z Zachodu na Wschód.

Czas nowych liderów

Nie wiemy, jak wszystko to się rozwinie, ale jest jasne, że reakcja na nie musi być zintegrowana i całościowa, angażująca wszystkich interesariuszy w skali globalnej – od sektorów publicznych i biznesu, do nauki i społeczeństwa obywatelskiego. Główne zmiany dotyczyć będą: oczekiwań klientów, tworzenia nowych „inteligentnych” produktów, otwartej (kolaboracyjnej) innowacyjności i form organizacyjnych. Wykreują one nowych biznesowych zwycięzców oraz tworząc wielkie szanse, wygenerują nowe zagrożenia.

Te możliwości (i niebezpieczeństwa) będą zwielokrotnione przez postępy w sztucznej inteligencji, robotyzacji, internecie obiektów, samosterownych pojazdach, druku 3D, nano- i biotechnologiach, inżynierii materiałowej, składowaniu energii i komputerach kwantowych.

Wszystkie te technologie wymagają uważnego śledzenia, ale niektóre bardziej niż pozostałe, bo ich postępy są dziś największe. Jedna z nich, to sztuczna inteligencja i algorytmy, stające się poważnymi, nowymi „konkurentami” rynkowymi. Znamienna jest przepowiednia Marca Andreessena, że „software zje świat” (2008). Airbnb jest największą firmą hotelową na świecie, choć nie ma ani jednego hotelu, a Uber największą korporacją taksówkową bez taksówek. Obie są prawie w całości algorytmami. Nieomal połowa światowych transakcji giełdowych i na papierach wartościowych dokonywana jest nie przez brokerów, ale przez komputery w ramach tzw. High Frequency Trading (HFT). Znaczenia nabierają rynki walut cyfrowych w całości oparte na algorytmach, a nie decyzjach banków centralnych. Pojawiły się pierwsze firmy wyrafinowanych operacji hedgingowych wykonywanych przez aplikacje komputerowe.

Zmierzch człowieka

Świat biznesu przechodzić będzie jakąś formę dematerializacji: całe sektory gospodarcze przekształcą się w problemy kodowania. Jakie kategorie będą następne? Edukacja, usługi finansowe, ochrona zdrowia, administracja rządowa – czyli wielkie obszary gospodarki, które historycznie nie były uważane za technologiczne. Jedną z konkluzji ze styczniowego szczytu w Davos jest przekonanie, że inteligentne automaty zastąpią w przyszłości ok. 50 proc. pracowników – zarówno fizycznych, jak umysłowych.

Czy oznacza to zmierzch monopolu człowieka na inteligencję? Norweg Magnus Carlsen jest dziś światowym, „ludzkim” mistrzem szachów o najwyższym wskaźniku umiejętności szachowych, tzw. Elo – 2882 (Kasparov: 2851). Komodo 9, program szachowy za marne 100 dolarów, ma Elo 3353. Program Watson IBM pisze książki kucharskie, projektuje modę i diagnozuje choroby. Postęp w technologiach sztucznej inteligencji przyspieszył w ostatnich miesiącach wykładniczo. W marcu 2016 r. program Google AlphaGo wygrywa cztery-do-jednego turniej z arcymistrzem Lee Sedolem w Go, 2500-letnią grę strategii i intelektu nieporównanie bardziej skomplikowaną niż szachy. Wygranie gry wymaga więcej niż obliczeń. Konieczne jest naśladowanie ludzkiej intuicji, czyli zdolności uczenia się. Człowiek, być może, nie będzie już wkrótce miał monopolu na twórczość i innowacyjność.

Czy to jest przyszłość cyfrowej gospodarki: konkurencja algorytmów, a nie tylko ludzi i biznesów? Komputery komponują symfonie i malują „kreatywne” obrazy. Czy przybywa nam kolejny przeciwnik (lub partner) w dążeniu do kreacji? Co dalej? Czy jesteśmy gotowi na trudne do przewidzenia konsekwencje?

Od dzisiaj nowy biznes będzie polegał na dodawaniu sztucznej inteligencji do wszystkich strategii, modeli biznesowych, procesów i produktów. Pomoże to nam ulepszyć naszą grę, na czymkolwiek ona polega: finansach, bezpieczeństwie danych, sprzedaży, polityce, biologii, genetyce, ochronie zdrowia, logistyce itd.

Kwantowa moc

Coraz bardziej realne komputery kwantowe mogą ten proces jeszcze znacząco przyspieszyć. I to dostatecznie szybko, by zacząć się niepokoić np. konsekwencjami dla bezpieczeństwa sieci. Istniejące zabezpieczenia mogą się stać bezużyteczne. W wykonywaniu pewnego typu operacji komputer kwantowy może być nawet 100 mln razy szybszy niż tradycyjny. Jeśli sztuczna inteligencja ma gigantyczny potencjał zakłócania obecnych modeli biznesowych, to kwantowe przetwarzanie danych może ten potencjał zwielokrotnić. Pomoże to nieporównanie lepiej rozwiązywać problemy, np. maszynowego uczenia się, rozpoznawania obrazów, modelowania materiałowego, odkrywania nowych leków, masowej analizy DNA czy optymizacji procesów przemysłowych.

Inną technologią wartą śledzenia jest tzw. blockchain, czyli oparta na protokołach kryptograficznych platforma cyfrowa do zapisywania i weryfikowania transakcji w taki sposób, by nie można ich było skasować i by były widoczne dla innych ludzi. Jest ona zdecentralizowana, czyli nie ma nadrzędnej instytucji, która ją kontroluje. To na takiej właśnie technologii oparte są pieniądze cyfrowe, jak np. bitcoin. Ale dzięki tym właściwościom technologia blockchain może poważnie zakłócać kolejne sektory, np.: finansowy przez zastępowanie tradycyjnej bankowości przez systemy peer-to-peer (każdy-z-każdym), kontrakty i umowy, patenty i prawa własności, systemy głosowania w polityce, rynek nieruchomości i dzieł sztuki, podpisy elektroniczne itd. Największym zagrożeniem dla każdej dzisiejszej firmy i każdego sektora jest niezdolność do dostrzegania związku między dzisiejszą fikcją i jutrzejszą rzeczywistością!

Problem w tym, że wielu liderów biznesu, polityków i menedżerów, przywykłych do newtonowskiego świata hierarchii, prostych modeli i krótkoterminowego myślenia wydaje się nie do końca rozumieć te nowe mechanizmy. Zostali wychowani w środowisku pewnych założeń nt. tego, co działa/nie działa w firmie, co jest miarą sukcesu i jak organizować zasoby, podczas gdy szereg z tych założeń już straciło znaczenie. Będziemy musieli zakwestionować wiele wczorajszej mądrości – od strategii i modeli biznesowych do edukacji i inwestycji w innowacje, aby radzić sobie z wielkim wyzwaniem biznesu w XXI wieku.

Rynek przechodzi drastyczne zmiany napędzane przez wykładniczy postęp w technologiach cyfrowych. Firmy mogą dziś tworzyć produkty równocześnie lepsze, tańsze i atrakcyjniejsze dla klientów niż kiedykolwiek wcześniej. W rezultacie całe linie produktowe i całe rynki powstają, albo znikają w ciągu chwili. Zakłócenia typu „Big-Bang” to nowe produkty, usługi albo modele biznesowe, które początkowo adresują małe, pozornie niedochodowe segmenty klientów, a następnie rosną i zagarniają cały rynek.

Dlaczego mądrzy ludzie biznesu i ich świetne, bogate firmy tak często dzisiaj zawodzą? To przecież nie ma sensu! Wygląda na to, że kiedy wielkie, mądre firmy mają problemy, to często wcale nie dlatego, że robią coś źle, ale ponieważ robią wszystko prawidłowo! Tradycyjnie biznes koncentruje się na „trwałych innowacjach”, zyskownych na górze rynku przez robienie produktów coraz lepszych, większych, bardziej funkcjonalnych i wydajnych. Brzmi sensownie, czyż nie? Co jednak często kończy się robieniem lepiej, taniej i szybciej czegoś, czego, być może, nie powinno się już w ogóle robić!

Prawie wszystko, co wiemy o strategii i innowacji, wymaga dzisiaj przemyślenia. Jesteśmy, albo zaraz będziemy, świadkami kresu zarządzania biznesowego, jakie znaliśmy. To m.in. technologia zmusi nas do zmiany naszych strategii, modeli biznesowych, metod marketingowych, struktur i procesów organizacyjnych, pojęcia konkurencji i przewag konkurencyjnych, zarządzania ludźmi i głównych metafor organizacyjnych. Dzisiejszy biznes potrzebuje liderów i… rebeliantów – ludzi, którzy kwestionują status quo, przewodzą swoim klanomi generują zmiany.

Są dwa rodzaje rewolucji: wywołane przez rewolucjonistów i przez nowe technologie. Te pierwsze są zwykle nieudane. Te drugie w nieunikniony sposób zmieniają rzeczywistość. Tradycyjne wyzwanie tradycyjnych rewolucjonistów, to: „Kto nie jest z nami, jest przeciw nam”. Motto rewolucji technologicznych: „Kto nie jest z nami, jest przeciw sobie”.

Prof. Piotr Płoszajski jest kierownikiem Katedry Teorii Zarządzania Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Biznes Ludzie Startupy
Polski król nanodruku chce podbić USA. Jeden z kilku graczy na świecie
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Biznes Ludzie Startupy
Psy też marnują żywność. Pomoże polska aplikacja
Biznes Ludzie Startupy
Chwila zamiast całego dnia. Sztuczna inteligencja wyręczy pracowników
Biznes Ludzie Startupy
Roboty z Polski zyskają sztuczną inteligencję. Już wypierają amerykańską konkurencję
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Biznes Ludzie Startupy
Latające elektryki polecą znad Wisły? Polska firma chce zbudować fabrykę