Polski start-up KSM Vision stworzył nowatorską technologię kontroli jakości dla przemysłu farmaceutycznego. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, projekt, który pozwala – przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji – skanować 180 tys. tabletek na godzinę i wykrywać niedoskonałości wielkości główki od szpilki, pozyskał właśnie od inwestorów 8,5 mln zł.
AI uczy się w pięć minut
Firma z Warszawy swoje narzędzie oferuje już również w przemyśle drzewnym, kosmetycznym i spożywczym. Ma ono minimalizować ilość odpadów (np. fabryki farmaceutyczne niszczą co dziesiątą tabletkę). W start-upie tłumaczą, że wczesne wykrycie wady pozwala producentowi uniknąć odrzucenia partii i utraty pieniędzy, a klientów chroni przed wadliwymi produktami. Jak zaznacza dr Krzysztof Malowany, prezes KSM Vision, rozwiązanie spółki może integrować technologię AI z dowolnymi liniami produkcyjnymi i maszynami, a systemowi zajmuje pięć minut „nauczenie się” nowego produktu. – Rozwiązaniom bez wbudowanej sieci neuronowej zajmuje to znacznie więcej czasu – dodaje.
– Inwestycja w KSM Vision to strategiczny krok w kierunku wykorzystania głębokiej technologii do zrównoważonej transformacji przemysłowej – podkreśla Jacek Błoński, partner zarządzający Aper Ventures, funduszu, który właśnie zainwestował w to nowatorskie przedsięwzięcie.
Czytaj więcej
Sebastian Siemiątkowski stworzył giganta w świecie finansów, ale jego start-up Klarna próbę podboju amerykańskiego rynku przypłacił potężnymi strat...
Ale wart odnotowania jest także inny fakt – KSM Vision wywodzi się z Politechniki Warszawskiej. To w murach Instytutu Mikromechaniki i Fotoniki tej uczelni narodził się cały biznesowy koncept. Doktoranci i studenci, uzbrojeni w wiedzę o mierzeniu kształtu, przemieszczeń i deformacji w dużych instalacjach przemysłowych, zaczynali tworzyć rozwiązania, które te skomplikowane procesy uproszczą. Stery przedsięwzięcia objął Krzysztof Malowany, który łączył doktorat o budowie i eksploatacji maszyn z aktywnym udziałem w projektach komercyjnych B+R. U jego boku stanął dr Marcin Malesa (odpowiada za technologię w start-upie) – i to jego umiejętności stały się podstawą dla szybko uczącego się algorytmu.
Ale stworzona przez inżynierów z PW spółka nie jest jedyną tego typu. Tzw. spin-offy, a więc start-upy powstające na bazie know-how uczelni, a często przy jej finansowaniu, to na świecie kolebki wielu innowacyjnych technologii. W naszym kraju komercjalizacja naukowych osiągnięć uniwersytetów i politechnik nie jest jednak powszechną praktyką.
Przebić uczelniany mur
– Polskie laboratoria akademickie to ogromny, ale niestety w większości niewykorzystany potencjał – przyznaje Jakub Sitarz, prezes funduszu Unfold.vc. Wyjaśnia, że powodem jest m.in. kultura organizacyjna naszych uczelni, ale i mentalność naukowców, którzy często nie są przekonani do komercjalizacji swojej pracy.
– Dodatkowo przejście drogi od badacza do przedsiębiorcy nie jest w Polsce łatwym procesem. Wiele ambitnych projektów, nawet po opatentowaniu, nie wychodzi poza uczelniane mury, choć zdarzają się pozytywne historie i wierzę, że będzie ich coraz więcej – komentuje Sitarz. – Z drugiej strony środowisko biznesowe jest niecierpliwe i oczekuje szybkich zwrotów z inwestycji. Musimy być odważniejsi w realizacji innowacyjnych projektów od A do Z, a wysiłki kierować w stronę rozwoju konkurencyjności technologicznej, nie tylko opierać się na przewagach wynikających z niskich kosztów pracy – kontynuuje.
Ewelina Pawlus-Czerniejewska, prezes Green Zebras, jest jednak optymistką i wskazuje pozytywne przykłady z rodzimego podwórka, jak choćby np. Saule Technologies czy Pure Biologics, kiedy to naukowcom udało się założyć i z sukcesem prowadzić start-up. – Te historie sprawiają, że także kolejni badacze widzą dla siebie taką perspektywę – mówi. Zastrzega przy tym, że nie mogą oni tylko zapominać, że naukowiec start-upowiec powinien mieć czas i przestrzeń nie tylko na rozwój spółki, ale przede wszystkim na dalszy rozwój badań.
– Idealne połączenie to zapewnienie finansowania w takim wymiarze, gdzie poza kosztami rozwoju innowacji jest jeszcze zapas na zatrudnienie zespołu operacyjnego, by ten zdjął z badaczy dodatkowe obciążenia związane z prowadzeniem biznesu – przekonuje nasza rozmówczyni.
Problem praw do IP
Udział uczelni w tworzeniu innowacyjnych biznesów nad Wisłą jest znikomy. Z danych fundacji Startup Poland wynika, iż np. tylko 3 proc. młodych firm technologicznych wywodzi się z przyuczelnianych inkubatorów. To wyzwanie, bo – jak zauważa Artur Banach, partner w Movens Capital – spin-offy to ważny czynnik innowacyjności i rozwoju gospodarczego.
– Polska boryka się z problemami praw do IP (własności intelektualnej – red.) dla takich firm. Przykłady sukcesu, jak TUM (Monachijski Uniwersytet Techniczny) i Cambridge, pokazują, jak uczelnie mogą wspierać studentów w zakładaniu start-upów i przekazywaniu im praw do IP. Konieczne jest zwiększenie świadomości i stworzenie mechanizmów umożliwiających studentom uzyskanie praw do IP – tłumaczy partner Movens Capital.
Jego zdaniem wzrost inwestycji w spin-offy może przynieść korzyści dla gospodarki i środowiska start-upowego. – Polska powinna się skupić na rozwiązaniu problemów z IP i tworzeniu sprzyjającego ekosystemu, aby wykorzystać ten potencjał – podkreśla.