Reklama

Dyrektywę NIS2 należy wdrożyć jak najszybciej, bez zbędnych naddatków

W mojej ocenie wyłącznym rozwiązaniem jest to, aby dyrektywę NIS2 implementować możliwie szybko w jej literalnej postaci, a wszystkie elementy stanowiące dodatek do niej, która to jest dyrektywą minimalnej harmonizacji, przeprocesować w niejako drugim kroku – postuluje prof. Paweł Wajda z Uniwersytetu Warszawskiego.

Publikacja: 21.01.2026 00:00

Dyrektywę NIS2 należy wdrożyć jak najszybciej, bez zbędnych naddatków

Foto: mat. pras.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Cyfryzacji mówił pan o potrzebie notyfikacji technicznej i „bezzębności” przepisów zawartych w ustawie o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Co dokładnie miał pan na myśli?

Przepisy z art. 67b projektu ustawy, tj. przepisy statuujące instytucję dostawcy wysokiego ryzyka, to tzw. przepisy techniczne w rozumieniu art. 1 dyrektywy 2015/1535. Hipotetyczne zastosowanie tych przepisów implikować będzie bowiem wykluczenie produktów danego dostawcy wysokiego ryzyka z rynku krajowego. Taki charakter tych przepisów czyni koniecznym dokonanie ich notyfikacji, zgodnie z dyrektywą 2015/1535, gdzie hipotetyczny brak notyfikacji będzie skutkował tym, że przepisy te będą obowiązywały, ale w jakimkolwiek przypadku nie będą mogły znaleźć zastosowania. Warto przy tym wskazać, że takie podejście (tj. traktowanie przepisów o dostawcy wysokiego ryzyka jako przepisów technicznych) jest potwierdzone w działaniach innych państw członkowskich Unii Europejskiej (jak np. Niemiec). Zostało też potwierdzone w opiniach prawnych złożonych do projektu ustawy, tj. do druku sejmowego 1955 i podobnie, na ubiegłotygodniowym Forum Technologii Cyfrowych i Mediów 2026, odnosił się do tej sytuacji mecenas Marcin Ginel z inicjatywy SprawdzaMY. To jest właśnie ta sytuacja, o której mówił mecenas Ginel, że uchybienie formalne w postaci braku notyfikacji będzie implikowało brak możliwości stosowania tych przepisów o dostawcy wysokiego ryzyka. Warto przy tym wskazać, że Polska miała już do czynienia z taką sytuacją pod rządami przepisów ustawy o grach hazardowych, gdy to okazało się, że brak notyfikacji przepisów technicznych implikował to, że nie mogły one być stosowane. Mam tutaj na myśli sprawę Fortuna > EUR-Lex - 62011CJ0213 - EN - EUR-Lex.

Czy stać nas zatem na zbyt skomplikowane przepisy, przeregulowanie i mówiąc wprost – złe prawo, szczególnie w tak trudnym czasie?

W mojej ocenie okoliczność, że jesteśmy już znacznie ponad rok po dacie wdrożenia dyrektywy NIS2 (ang. Network and Information Systems Directive 2), co implikuje ryzyko odpowiedzialności Rzeczypospolitej Polskiej z tytułu naruszenia zobowiązań państwa członkowskiego, sprawia, że niestety nie stać nas na jakiekolwiek przeregulowanie. Im szybciej dyrektywa NIS2 zostanie implementowana, tym z punktu widzenia bezpieczeństwa i aktualnej trudnej sytuacji w obszarze cyberbezpieczeństwa zdecydowanie lepiej. Nie możemy czekać, bo każdy dzień „czekania” to dalsze trwanie w sytuacji naruszenia zobowiązań państwa członkowskiego i ryzyko kar z tego tytułu, jak również istotny negatywny wpływ na cyberbezpieczeństwo.

A dlaczego regulacje wychodzące z polskiego Sejmu są aż tak bardzo restrykcyjne? Co powinien, pana zdaniem, zrobić w obecnej sytuacji rząd?

Reklama
Reklama

Mogę wyłącznie domniemywać, że ten poziom restrykcyjności jest funkcją aktualnych zagrożeń w obszarze cyberbezpieczeństwa. Natomiast z drugiej strony jest niestety tak, że lepsze jest wrogiem dobrego; a tym samym mamy do czynienia z sytuacją, w której próba spóźnionej implementacji dyrektywy NIS2 z licznymi przejawami tzw. gold platingu może zakończyć się tym, że projekt ustawy nigdy nie wejdzie w życie.

Gdzie prawodawca powinien szukać równowagi między bezpieczeństwem a swobodami obywatelskimi?

Tym punktem ciężkości jest zgodność z przepisami Konstytucji RP i przepisami unijnymi, w tym w szczególności z zasadą proporcjonalności. Oznacza to, że rozwiązanie musi być rozwiązaniem szytym na miarę, które prowadzi do wypracowania pożądanego rezultatu w sposób charakteryzujący się najniższymi kosztami i najprostszą ścieżką dojścia. Regulacji powinno być tyle, ile jest potrzebne, aby wypracować pożądany przez prawodawcę rezultat i ani normy więcej.

Co by pan zatem doradził, patrząc z jednej strony na pilną konieczność implementacji NIS2 w Polsce (termin upłynął w październiku 2024 r.), a z drugiej biorąc pod uwagę liczne głosy sprzeciwu co do samej konstrukcji i treści ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa?

W mojej ocenie wyłącznym rozwiązaniem byłoby to, aby dyrektywę NIS2 implementować możliwie szybko w jej literalnej postaci, a wszystkie elementy stanowiące dodatek do tej dyrektywy, która to jest dyrektywą minimalnej harmonizacji, przeprocesować w niejako drugim kroku, jako nowelizację ustawy transponującej dyrektywę NIS2 do krajowego porządku normatywnego. Z tym oczywistym zastrzeżeniem, że wszystkie przepisy, które są naddatkiem do literalnej treści dyrektywy NIS2 i jednocześnie stanowią przepisy techniczne w rozumieniu dyrektywy 2015/1535, muszą być odpowiednio zgłoszone i uzasadnione do Komisji Europejskiej.

Biznes Ludzie Startupy
Cyberbezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze
Biznes Ludzie Startupy
Kluczowe osiem sekund. Pomysł polskiej firmy na naukę robi furorę
Biznes Ludzie Startupy
Ustawa o KSC to nie deregulacja, a kosztowna maskarada
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. AI, drony i robotyka. Polskie firmy wchodzą w nową erę
Biznes Ludzie Startupy
Start-upy 2026. Te młode polskie firmy technologiczne mogą w tym roku namieszać
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama